Na wstępie przyznam od razu, że powieści Flauberta nie czytałam, toteż zupełnie nie mogę porównać komiksowej adaptacji do pierwowzoru. Czyli właściwie jestem w całkiem dobrym punkcie wyjścia, prawda?
Emma, tytułowa bohaterka, wychodzi za mąż za doktora Bovary'ego. Szczęście małżeńskie szybko się wypala i pani Bovary szuka wrażeń, a najpewniej miłości, w ramionach kochanków. Przy okazji wieloaspektowo rujnuje męża.
Emma przypomina mi Barbarę z "Nocy i dni" czy Annę Kareninę - odrobinę jedynie, tym wiecznym podążaniem za marzeniami, oderwaniem od rzeczywistości i ciągłą tęsknotą. My mówimy "bujanie w obłokach", współcześni nastolatkowie "totalna odklejka".Z reguły lubię te komiksowe adaptacje literatury z Egmontu, ale "Pani Bovary" w tym wydaniu zupełnie mi nie odpowiada. Jej rozterki i motywy wydają się płytkie, postać męża jest ledwo zarysowana, mam wrażenie, że nadmiernie streszczono lekturę. Ot, tyle, by zerknąć,kto tam występuje i jaka była kolejność zdarzeń.
Jakieś to wszystko drętwe - ale za to nabrałam ochoty, by zerknąć do Flauberta i sprawdzić, a może to on pisał tak drętwo?
Za możliwość przeczytania komiksu dziękuję wydawnictwu Egmont.
"Pani Bovary" Gustave Flaubert, adaptacja i scenariusz Daniel Bardet, rysunki Michel Janvier, kolory Stephane Bein, Story House Egmont, 2025.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz