Pokazywanie postów oznaczonych etykietą apokalipsa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą apokalipsa. Pokaż wszystkie posty
środa, 21 czerwca 2017
"MaddAddam" Margaret Atwood
"MaddAddam" to jest jakieś szaleństwo. Proza z pozoru zwyczajna, bez ekwilibrystyki umysłowej, ale tak gęsto napakowana znaczeniami, że dopiero koniec lektury pozwala na uporządkowanie sobie w głowie tego, co tam właśnie nawkładała autorka.
Dla przypomnienia: "Oryks i Derkacz" wprowadzają nas w historię zagłady rozpoczętą przez szalonego geniusza, wyjaśniają, skąd się wzięli Nowi Ludzie oraz dlaczego ich opiekun Yeti powoli przestaje mieć poukładane w głowie. "Rok potopu" pozwala zerknąć bliżej na Bożych Ogrodników, oderwanych od nowoczesnego stylu życia i reszty społeczeństwa outsiderów z wyboru. Jak się okazuje, to oni wygrali zawody w przystosowaniu do życia po katastrofie wirusowo-ekologicznej. Oprócz tego można poczytać o konfliktach w świecie, gdzie dyskusja do niczego nie prowadzi (zupełnie jak w "Dniu tryfidów", bo zawsze znajdzie się jakiś oszołom) i gdzie nie da się być pacyfistą. Chyba że martwym.
sobota, 15 kwietnia 2017
"Rok Potopu" Margaret Atwood
Druga część trylogii MaddAddam ukazała się nadspodziewanie szybko po pierwszej i ucieszyła mnie niezmiernie.
Wydarzenia opisane w powieści to są te same wydarzenia, o których czytałam w "Oryksie i Derkaczu", tyle że widziane z zupełnie innej perspektywy. Narratorkami w "Roku Potopu" są dwie osoby: Ren, czyli Brenda — tancerka z klubu erotycznego oraz Toby — aktywna działaczka w sekcie Bożych Ogrodników.
Ren także należało kiedyś do Ogrodników, krótki to był epizod w jej życiu, ale był. Pozostała jej z tego jedna trwała rzecz: przyjaźń z Amandą, niezależną duszą, na poły buntowniczką, na poły artystką. Podobnie jak w "Oryksie i Derkaczu" mamy rzetelny opis wydarzeń z życia bohaterek aż do momentu, gdy na świat spadła zagłada. Zaraza, o której już wiedziałam, skąd się wzięła.
Wydarzenia opisane w powieści to są te same wydarzenia, o których czytałam w "Oryksie i Derkaczu", tyle że widziane z zupełnie innej perspektywy. Narratorkami w "Roku Potopu" są dwie osoby: Ren, czyli Brenda — tancerka z klubu erotycznego oraz Toby — aktywna działaczka w sekcie Bożych Ogrodników.
Ren także należało kiedyś do Ogrodników, krótki to był epizod w jej życiu, ale był. Pozostała jej z tego jedna trwała rzecz: przyjaźń z Amandą, niezależną duszą, na poły buntowniczką, na poły artystką. Podobnie jak w "Oryksie i Derkaczu" mamy rzetelny opis wydarzeń z życia bohaterek aż do momentu, gdy na świat spadła zagłada. Zaraza, o której już wiedziałam, skąd się wzięła.
czwartek, 19 stycznia 2017
"Oryks i Derkacz" Margaret Atwood
Trafiła mi się jak ślepej kurze ziarno ta powieść. Bo wiecie, lubię książki o apokalipsie. Jak już kiedyś pisałam w recenzji "Gwiazdozbioru Psa", bawi mnie obserwowanie wysiłków autorów, którzy chcą wytłuc całą ludzkość w możliwie spektakularny, efektywny i oryginalny sposób.
Margaret Atwoot ludzkość wytłukła mało oryginalnie, ale z pewnością efektywnie i efektownie, zarażając całą populację wirusem śmiertelnej choroby. Tylko że w przypadku tej powieści wcale nie jest ważne jak, tylko dlaczego. Dlaczego ludzkość wyginęła, a przy życiu został tylko Yeti oraz jego podopieczni, nowi ludzie?
Wirus zmutował? Obawiamy się tego od wieków. A może wydostał się jakoś z pilnie strzeżonego laboratorium?
Nie. Gorzej.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


