Znajduję się w tym momencie książkoczasoprzestrzeni (tak, właśnie wymyśliłam to słowo), gdy książka Magdaleny Majcher "Doktórka od familoków" cieszy się ogromnym zainteresowaniem, a Netflix właśnie wyświetla serial "Ołowiane dzieci", inspirowane reportażem Michała Jędryki o tym samym tytule.
Trochę poszłam więc z modą, a trochę nie, wypożyczyłam sobie bowiem książkę dla młodzieży autorstwa Marty Fox "Moja Ołowianko. Dochtórka śląskiego Czarnobyla" (wersja książkowa, którą też miałam w ręku, to "Moja Ołowianko, klęknij na kolanko"), która także opowiada o pani doktor Jolancie Wadowskiej-Król.
Tylko że bohaterką powieści Fox jest młoda dziewczyna, która wcale tej historii nie zna, jej wakacje właśnie się wściekły, a rodzice upchnęli ją u "cioci", w pośpiechu wyjeżdżając za granicę. Weronika, porządkując ciocine papiery, powolutku odkrywa historię Matki Boskiej Szopienickiej i to, jak pani doktor zaangażowała się w leczenie chorych dzieci.Powieść ma dwie linie czasowe i dwie lektorki. Czasy "teraz" (przypomnę, że książka została wydana w 2021 roku) czyta Anna Konieczna; czasy "wtedy" czyta sama autorka, czyli Marta Fox. Uważam, że to rewelacyjny pomysł, by autor czytał własną książka (zwłaszcza gdy robi to tak dobrze).
Dobrze się słuchało, naprawdę.
"Moja ołowianko, klęknij na kolanko" Marta Fox, czyta Anna Konieczna, Marta Fox, wydawnictwo Aleksandria.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz