Pokazywanie postów oznaczonych etykietą węgierska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą węgierska. Pokaż wszystkie posty

środa, 30 kwietnia 2025

"Kocia kawiarnia" Anna Solyom - audiobook


 Miła, przyjemniutka, płyciutka książeczka. Jedyne,  co ją ratuje, to koty. W zapowiedziach piszą, że to dla miłośników kotów, kawy i Barcelony. Kotów jest sporo, kawa jest, a Barcelony prawie nie widać.

wtorek, 2 sierpnia 2011

"Mądrość Toskanii" Ferenc Máté (autor grubo przesadza)


Kupiłam tę książkę w prezencie siostrzenicy, licząc na słodką opowiastkę, jak to ten czy ów wyjeżdża do Toskanii, tam remontuje sobie dom/ spichlerz/ młyn/ zamek, zajmuje się uprawą ogrodu/ oliwek/ winorośli, i jest przeszczęśliwy.
Teoretycznie taką właśnie opowieść dostałam - autor, Węgier z pochodzenia, mieszkał w Stanach, w Kanadzie, a docelowo osiadł właśnie we Włoszech, nabył uroczy kawałek ziemi wraz z budynkiem do wyremonotowania, zamieszkał tam wraz z żoną i dzieckiem i zajął się... hmm, no właśnie dokładnie nie wiem, uprawą ziemi, oliwek czy winorośli? Nie zarejestrowałam tego, zniesmaczona gigantycznym wręcz przekonaniem autora o własnej nieomylności w zakresie sposobu życia.

Czyli: jeśli mieszkać, to tylko w Toskanii, koniecznie w wielopokoleniowej rodzinie, gdzie dziadkowie nie przechodzą na emeryturę, tylko pracują, aż padną; gdzie dzieci wychowywane są przez całą społeczność. Mieszkać koniecznie w solidnym, toskańskim, kamiennym domu. Koniecznie żywić się należy płodami własnego ogródka: pomidorami, bakłażanami, cebulą i oliwą. Jeśli nie mamy własnej świnki w chlewiku (co za niegospodarność), to trzeba koniecznie uczęszczać do miejscowego rzeźnika, jeśli nie mamy pieca do chleba (cóż za niedopatrzenie), koniecznie udajmy się do najbliższego piekarza. Budujmy pieczołowicie całą sieć międzysąsiedzkich zażyłości, żyjmy w zgodzie z naturą, z rytmem pór roku, ze słońcem i księżycem.

Ja naprawdę nie mam nie mam nic przeciwko takiemu stylowi życia. Osobiście uwielbiam wieś, pola, lasy, grzebanie w ziemi i szeroko pojętą naturę. Ale jednocześnie wiem, że życie na wsi to ciężki kawałek chleba i czasami brak pewnych podstawowych udogodnień potrafi dopiec. Innymi słowy - są blaski i są cienie. A pan Máté widzi tylko blaski; i pcha te blaski nam, czytelnikom, nachalnie, natrętnie i usilnie przed oczy, nie dopuszczając nawet możliwości, że można się z nim nie zgadzać. Przytacza przeróżne historie, ładnie kontrastując życie w wielkim mieście z życiem na włoskiej wsi, i jest w tym tak jednostronny, że gdy zaczął wyliczać wady zmywarki do naczyń, zupełnie przestałam mu wierzyć.

O mało co nie obrzydził mi Toskanii!

Mądrość Toskanii [Ferenc Mate]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

niedziela, 2 sierpnia 2009

"Podróż wokół mojej czaszki" Frigyes Karinthy


Zadziwiające studium choroby. Przy czym nie myślcie sobie, że to jakiś podręcznik medycyny, absolutnie nie. Węgierski pisarz obserwuje u siebie niepokojące objawy: halucynacje, pogorszenie wzroku, bóle głowy. Początkowo je bagatelizuje, ba, uczy się z nimi żyć - uprzedza przyjaciół, co mają zrobić w razie ataku, na przykład w kawiarni. Cały czas jest aktywny zawodowo, pisze artykuły i książki, ale nasilające się dolegliwości zmuszają go do zajęcia się poważnie swoim zdrowiem, no i tu przeżywa wstrząs: badania wykazują guza mózgu.
To jak wyrok śmierci i prawie nim jest, gdyż śmiertelność w przypadku takiej choroby to 100%, po operacji - 80%. Pisarz poddaje się operacji, trochę przerażającej, bo przeprowadzanej tylko w znieczuleniu miejscowym, a więc pacjent podczas niej jest świadomy tego, co się z nim dzieje.
O tym właśnie jest cała książka, o chorobie, jej objawach, operacji, leczeniu. O stanie psychicznym i fizycznym pisarza. Pisana bez zadęcia i nadęcia, z autentyczną ciekawością stanu, w którym znalazł się autor. Plus nutka bólu i strachu, wszak kto z nas nie boi się śmierci?
Jeszcze ten aspekt, kiedy to autor, twórca pracujący głównie głową zdaje sobie sprawę, że z jego głową jest coś nie tak. Bolesne.
Czy tak właśnie czuje się teraz Terry Pratchett?