piątek, 12 kwietnia 2019

"Oczy uroczne" Marta Kisiel

Aby napisać o "Oczach urocznych", trzeba by się odrobinę cofnąć do opowiadania "Szaławiła", w którym zaczyna się historia Ody Kręciszewskiej.
Oda , mocno stłamszona na duszy pani doktor, po śmierci mamy kupuje kawałek ziemi ze spalonymi resztkami domu z wieżyczką, po czym buduje tam dom . Z radością się tam osiedla i urządza, po czym stwierdza, że coś jest mocno nie tak, bo ziemia trzęsie się jej pod stopami. To mhrrrooczne siły, z którymi Oda na szczęście umie sobie poradzić, bo... bo ma takie możliwości. Piwnica, która ocalała po Lichotce (domyśliliście się przecież, co to był dom) kryje w sobie Bazyla, najbardziej pokracznego, najbardziej poszkodowanego ortodontycznie i jednocześnie przeuroczego czorta o gołębim sercu. Tak, był anioł, musi być i diabeł, równowaga w przyrodzie musi być . To tyle tytułem wstępu do "Oczu urocznych".
P.S. "Szaławiła" została nagrodzona Zajdlem!


Oda Kręciszewska, dobrze już zadomowiona w domku na polanie, pracuje w miejscowej przychodni lekarskiej i tam właśnie zauważa coś niepokojącego: sporą liczbę pacjentów poważnie poranionych, rzekłabym nawet, że poharatanych. Coś czai się w lesie i napada na Bogu ducha winnych przechodniów, a Oda postanawia wyjaśnić dlaczego i kto to w ogóle jest. Wyjaśnia pracowicie przez całą książkę, szuka tropi i dedukuje. Z pomocą małomównego, chmurnego Rocha, Bazyla i paru innych zaprzyjaźnionych osób (i stworzeń) tropi niezwykle niebezpieczną istotę, która zagraża nie tylko jej, ale ludzkości w ogóle.

Tak to się przeplata, groźne sprawy z humorem, miłość z horrorem, kwestie społeczne, rodzinne, legendy i dawne podania. Całość przesycona poczuciem humoru autorki (uwielbiam), pełna różnorakich nawiązań ("nie jestem martfa" czy "Kss... Krzysiu"), błyskotliwa i niepowtarzalna. Przede wszystkim zaś pełna Bazyla. Stoi sobie ten czort troszkę niewydarzony (jak na diabelskie standardy) w opozycji do Licha, którego wszyscy pokochali i czeka na to, aż jego też wszyscy pokochają. To się stanie, nie mam wątpliwości. Bazyl jest bardziej charakterny niż Licho.

Wracając do książki: nie traktujcie jej jako wyłącznie rozrywkowej literatury, bo tam są poruszone istotne kwestie, a odkrywanie ich po kolei to frajda (zresztą chyba jak w każdej książce Marty, trzeba trochę pokopać, żeby dokopać się do wszystkiego).

Ogromnie się cieszę z "Oczu urocznych". Marto, pisz!  Jeszcze do końca nie wiem, czy jestem #teamLicho czy #teamBazyl, więc potrzebuję więcej książek z Bazylem, żeby się zdecydować.

Za możliwość zapoznania się z książką dziękuję wydawnictwu Uroboros.

"Oczy uroczne" Marta Kisiel, Uroboros, Warszawa, 2019.
Oczy uroczne [Marta Kisiel]  - KLIKAJ I SłUCHAJ ONLINE

10 komentarzy:

  1. Ja też całkowicie wsiąkłam w świat Bazyla i Ody. To najlepsza książka Marty Kisiel, bo świetnie łączy humor z istotnymi wartościami. Również czekam na kontynuację!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś tam się podobno pisze, ale nie wiem, czy kontynuacja, czy Małe Licho 2... ;)

      Usuń
  2. Tak, Bazylek wymiata i muszę przyznać, że jest ogromną konkurencją dla pierzastego. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kończę. Jak nie zapomnę, to coś skrobnę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jeszcze nic nie czytałam tej pisarki. Zastanawiam się czy po nią nie sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
  5. "Oczy uroczne" są już na mojej liście "must read", ale Twoja recenzja dodatkowo utwierdziła mnie w przekonaniu, że warto po nie sięgnąć :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo lubię tę autorkę i każdemu polecam :)

      Usuń