Rilla, najmłodsza córka Anne i Gilberta Blythe'ów dostała imię po opiekunce Anne, Marilli. Rilla-ma-rilla - tak było w książce. W sytuacji, gdy imię Marilli spolszczono do swojskiej Maryli, brzmiałoby to Ryla-ma-ryla, a dziewczynka miałaby na imię Ryla. Zaiste, ślicznie.
Rilla to trzpiotka, kilkunastoletnie płoche dziewczątko, które myśli głównie o zabawach, podobaniu się, chłopakach itd. Całkiem jak Scarlett O'Hara. Co tam szkoła, wykształcenie, ambicje - Rilla uważa, że jej rodzeństwo jest wystarczająco wykształcone i ona już nie musi. Może za to łypać zalotnym oczkiem na Kennetha Forda (tak, to syn zjawiskowo pięknej Leslie i pisarza Owena) i marzyć o tym, że on też zwróci na nią uwagę. Już prawie, prawie tak się dzieje, gdy nagle na wszystkich spada wieść o wojnie.
Wojna. Zmienia wszystko, dotyka wszystkich, jest tematem myśli, rozmów i rozważań. Zmieniają się wszyscy mieszkańcy Złotych Iskier, na czele z Rillą. Jej przemiana jest chyba najbardziej spektakularną i wzruszającą przemianą w całej serii książek o Anne.
Mam wrażenie, że w tym tomie autorka pokazała cały swój talent pisarski. Wzrusza, bawi, pięknie kreśli portrety, gra na czułych strunach naszych dusz. Jeszcze chciałam coś napisać o Walterze, ale nie napiszę, bo się rozpłaczę.
"Rilla ze Złotych Iskier" stanowi piękne zakończenie serii.
Dziękuję wydawnictwu Marginesy za możliwość przeczytania książki.
"Rilla ze Złotych Iskier" L.M. Montgomery, tłum. A. Bańkowska, Wydawnictwo Marginesy, 2025
Po pierwsze - muszę uzupełnić kolekcję (podobnie jak 8+2, które kupuję już ze dwa lata, a!, jeszcze pozostałe tomy Diany Wynne Jones, i ... :D ). Po drugie - przeczytać, bo utknąłem na drugim tomie :(
OdpowiedzUsuń