Za tę powieść James Blish otrzymał w 1959 roku nagrodę Hugo. Słusznie, bo to kawał tekstu skłaniający do rozmyślań.
Ziemska ekspedycja bada planetę Lithia, wśród badaczy jest jezuita i biolog, ojciec Ramon Ruiz-Sanchez, który mocno ekscytuje się wyprawą i obcą planetą, z łatwością łącząc w tej fascynacji wiarę i wiedzę. Twierdzi:
"Wiara i nauka nie wykluczają się nawzajem. Jeśli umieści się naukę na pierwszym miejscu i wyłączając wiarę, odrzuci wszystko, co nie może zostać udowodnione, wówczas ma się do czynienia ze zbiorem pustych gestów. Dla mnie biologia jest aktem religijnym, bo wiem, że wszystkie stworzenia są istotami bożymi i każda nowa planeta wraz z wszelkimi przejawami życia jest manifestacją potęgi Boga" [1]
