Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rob Scotton. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rob Scotton. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 stycznia 2013

"Kotek Splotek" Rob Scotton - cuda i cudeńka


"Baranek Bronek" zauroczył mnie swego czasu i zauroczenie trwa wciąż. Teraz zyskałam nowy obiekt westchnień, kotka Splotka.

Kotek jest małym czarnym kociakiem, który pierwszy raz ma iść do szkoły i trochę się tego obawia. Scena wychodzenia z domu, kiedy to drzwi przylepiają się do łapek, albo latarnia staje na drodze - znana jest z autopsji prawie każdemu rodzicowi.
Przedszkole okazuje się bardzo ciekawym miejscem, a nietypowy przyjaciel Splotka - myszka Zygmunt, wprowadza wiele dodatkowego kolorytu. W takich książeczkach wszystko się dobrze kończy. Uwielbiam to. Pyzatą panią Kizię-Mizię też uwielbiam. I Zygmunta. I to, że marginalnie pojawia się Baranek Bronek. Puchatość kotka Splotka i jego pokręcony ogonek zasługują na medal.

Czemu tak długo zwlekałam z zakupem tej książki, kompletnie nie rozumiem. I chcę więcej kotka, niech go wydają w Polsce, ile wlezie!


"Kotek Splotek" Rob Scotton, tłum. Jędrzej Polak, Vesper, 2010.

sobota, 15 października 2011

"Baranek Bronek" Rob Scotton (uwielbiam baranki!)


W tej chwili już nie pamiętam, kto na blogach pisał o tej książeczce (myślałam, że to Bazyl, ale się myliłam), ale pamiętam, że się zainteresowałam i wrzuciłam do schowka.
Po czym pewnego pięknego dnia pojechałam do centrum handlowego kupić pizzę na obiad, w "Pizza Hut" mają bardzo dobre na wynos, tylko trzeba poczekać kwadrans i gotowe. No i ten kwadrans spędziłam w empiku, bo był tuż obok (ktoś to sobie sprytnie wykoncypował, no!) szukając czegoś dla Krzysia.

Natknęłam się na "Baranka",  obejrzałam i zachwyciły mnie rysunki. Mięciutkie i puchate owieczki, okrąglutkie drzewka na cieniutkich nóżkach, tfu, przepraszam, pniach, obłędnie długa i pasiasta szlafmyca Bronka, no i tajemnicza żabka - wszystko mnie zachwyciło. No i ta historia o baranku, który nie umie zasnąć - idealna do czytania dziecku. Krzyś się przy niej świetnie wycisza i "wygładza".
Do tego, mimo że historia jest krótka, odnaleźliśmy w niej wspólnie mnóstwo znanych nam rytuałów:  prysznic, mycie zębów, obejmowanie przytulanki, przykrywanie się kołderką... Tylko wyjmowania na noc sztucznej szczęki nijak nie umiałam synkowi wytłumaczyć :)
Cudna książeczka!

Jedyne, co mam do zarzucenia, i to nie autorowi czy wydawnictwu, tylko sobie, że pospieszyłam się z kupnem, bo w empiku zapłaciłam 29,90 zł, a na allegro wydawnictwo wystawia po 20 zł z gratisową wysyłką.

"Baranek Bronek" Rob Scotton, tłum. Jędrzej Polak, Vesper, 2010.