niedziela, 8 lutego 2026

"Jakob" Satu Rämö

 


Trzeci tom cyklu o islandzkiej policjantce Hildur słusznie nosi tytuł "Jakob", bo praktykant z Finlandii zyskuje na znaczeniu (jeśli nie wiecie, o  co  chodzi, zerknijcie do tekstu o "Hildur"  i  "Rosa i  Bjork").

Zacznijmy jednak od zbrodni, jak na uczciwy kryminał przystało. Policjanci znajdują w morzu zwłoki, nietypowe,  bo  naszpikowane woreczkami z białym proszkiem. Okej, zaczyna się śledztwo. Potem mnożą się przypadki napadów i  pobić - tym  też policjanci muszą się zająć. Potem  jedno z  drugim zaczyna się zazębiać. A potem Jakob musi wyjechać do Finlandii, bo czeka go rozprawa sądowa z byłą żoną, a Hildur ma radzić sobie sama. I radzi sobie. Prawie. 

Do momentu, kiedy ma rzucić wszystko i naprawić rowerek. To znaczy wyjechać do Finlandii, bo Jakob ma potężne kłopoty, nieprawdopodobne wręcz. Nie ma się do kogo zwrócić o  pomoc, więc dzwoni do Hildur. Szczegółów nie zdradzę!

Znów tło błyszczy własnym światłem, fajnie  było czytać o Islandii, także o Finlandii. Złapałam się też na myśli, że ta policjantka Hildur jest jakaś dziwna: nie pije, nie pali, nie jest rozwiedziona, lubi aktywność fizyczną,  zwyczajne jedzenie i nie chce awansować. Nie wiem, co o tym sądzić i jestem mocno skonfundowana.

"Jakob"  Satu Rämö, tłumaczyła Karolina Wojciechowska, HarperCollins Polska, 2025. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz