Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Simon Tofield. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Simon Tofield. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 listopada 2011

"Kot Simona i kociokwik" Simon Tofield - błogość dla mej komiksowej duszy


Autor, Simon Tofield, ma cztery koty. Pierwszą książkę (komiks) napisał (narysował) o jednym z nich, drugą tak samo, w trzeciej (tej właśnie) dorzucił drugi koci egzemplarz. Jeśli w takim tempie będzie dokładał kolejne koty do komiksów, mamy zapewnioną stałą dostawę rozrywki, z czego należy tylko się cieszyć, bo wszystkie tomy nieustająco trzymają znakomity poziom.

Dlaczego? Bo to sama prawda, po pierwsze. Po drugie, prawda narysowana przez człowieka z poczuciem humoru. Wiecie, można opowiedzieć ten sam dowcip tak, że słuchacze tylko bąkną pod nosem "he, he" i to tylko dlatego, że słyszeli go już wcześniej i sobie przypomnieli, jak się śmiali za pierwszym razem; a  można opowiedzieć tak, że słuchacze spadają z krzeseł, trzymając się za brzuchy (dygresja mała: znakomitych opowiadaczy dowcipów jest wielu, ale absolutnego mistrza spotkałam raz w życiu; najgorszą chałę i badziew, najdurniejszą opowiastkę przedstawiał tak, że turlałam się ze śmiechu - to musi być dar od Najwyższego, bez wątpienia).

Tofield opowiada kocie historie tak, że można się szczerze uśmiać. Te historie na dodatek tworzą spójną całość: opisują to, co się dzieje w domu od momentu przybycia małego kociego nieszczęścia: poznawanie nowego miejsca i otoczenia przez to małe kocię, aż po dzikie harce i psikusy, właściwe kociemu dzieciństwu. W tym wszystkim musi się odnaleźć kot Simona - już nie taki młody, trochę zasiedziały, trochę upasiony i mało skoczny. Jak podejść do małego kociego kłębka? Tak, jak to się odbywa w tysiącach dokoconych domów: najpierw nieufnie, z prychaniem i pacaniem, potem w miarę zgodnie, a jeszcze potem to duży kot daje się za małego pokroić.

Po trzecie (bo tam było po pierwsze i drugie) kot Simona jest uniwersalny, bez słów, same obrazki tak samo przemawiające do kotolubnych w Chinach, na Jamajce, w Polsce i Meksyku. To wielka sztuka tak rysować i nie ulegać pokusie wtykaniu tu i ówdzie słowa pisanego.
Kot Simona i kociokwik [Simon Tofield]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

I filmik z małym kociakiem.


"Kot Simona i kociokwik" Simon Tofield, wydawnictwo W.A.B. 2011.



czwartek, 27 stycznia 2011

"Za płotem" Simon Tofield (kici, kici, koteczku)

Kota Simona zna mnóstwo osób, filmiki na youtube biją rekordy popularności i mam wrażenie, że kot z Heyah to po części kot Simona.

Pierwsza książka, czyli "Kot Simona sam o sobie" traktowała o kocie domowym. Ta natomiast opowiada o tym, co spotyka kota za płotem. Bo kot zdegustowany tym, że właściciel postanowił go wykąpać (no kto normalny pierze kota?), obraża się, pakuje dobytek do węzełka i z godnością odchodzi w siną dal. Godność mu trochę klęśnie, gdy okazuje się, że w węzełku zaplątał się pasażer na gapę - jeż, który zapewne wypił za dużo na imprezie pożegnalnej.

No a potem jest bardzo ciekawie: kot Simona kibicuje wyścigom ślimaków, karmi balonem żabę (nie myślcie o razu o scenie ze Shreka, kot po prostu przywiązał robaczka do sznurka balonikowego, żaba zeżarła robaczka, po czym odleciała unoszona balonikiem), zostaje królem polnych myszy, próbuje dogonić zająca na polu (kończy się to ciężką kocią zapaścią i radosnym rechotem w ogóle nie zmęczonego zająca) - same zabawy! Dopóki kot Simona nie trafi na psa pasterskiego, który umiejętnie (w końcu to jego zawód) zagania go do stadka nie tylko owiec, ale całej gromadki zwierząt gospodarskich.

Oto więc nowy rozdział w podróży, nowi znajomi, nowe wyzwania. Jak ukraść jajko, żeby się kura nie zorientowała, albo jak skłonić krowę do oddania kapki mleka - tego miastowy, domowy kot nie potrafi, ale od czego ma się kumpli. Bo kot Simona nawiązuje całą masę nowych znajomości - wioskowy kot zabijaka, owce, psy, krowy, myszy; a wychodząc poza zagrodę: bażanty, sowy, wydry, wróble, borsuki, nie mówiąc już o zającach, jeżach i ślimakach. Super koledzy!
Warto ich pokazać Simonowi.

Ocena: 6/6.
Kot Simona. Za płotem [Simon Tofield]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

sobota, 9 stycznia 2010

"Kot Simona sam o sobie" Simon Tofield

Jakiż kociarz nie zna filmików o kocie Simona? Na youtube pojawiły się trzy czy cztery, wszystkie znakomite, polecam. Kiedy więc dowiedziałam się z któregoś z książkowych blogów o istnieniu książki o kocie Simona, nie mogłam się oprzeć i kupiłam.


Kot Simona jest kotem w całej swojej kociej kociowatości aż do granic swej kociej duszy, o czym przekonuje nas jego właściciel, Simon, w swoich rysunkach. Kot buszujący w ksozu na śmieci, czy domagający się wyraziście jedzenia, czy też drapiący nie to, co mu wolno - no przecież każdy kot tak robi. Autor nie poprzestał jednak tylko na tym, poszedł krok dalej, jakby w kierunku Garfielda (w sensie personifikacji) i mamy kota Simona przebierającego się za budkę dla ptaszków czy też zaprzyjaźniającego się z ogrodowym krasnalem. Osobiście wolałabym więcej tego pierwszego, ale świat nie jest doskonały, a tak w ogóle to może kiedyś powstanie drugi tom kota Simona i ja go na pewno kupię, o.
Ocena: 6/6.
Kot Simona. Sam o sobie [Simon Tofield]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

No i proszę, śnieżny kot: