czwartek, 19 listopada 2015
Rozwiązanie trzynastkowego konkursu ! "Zasługa nocy" ma już nowego właściciela!
Bardzo dziękuję wszystkim biorącym udział w konkursie. Okazało się, że tak naprawdę piątek trzynastego jest czarno przereklamowany, naprawdę. To miły i łagodny dzień, dzieją się sympatyczne rzeczy, rodzą się super chłopaki i dziewczyny, można sobie poczytać książkę i tak dalej.
Daleko bardziej straszny jest czwartek dwunastego. Mąż jak czytał, przejął się straszliwie losami Un café con libros. Toteż właśnie do niej wędruje książka "Zasługa nocy"!
Gratulacje! Fanfary! Oklaski!
środa, 18 listopada 2015
"Ewangelia według Lokiego" Joanne Harris
Sama zrobiłam sobie krzywdę, czytając książkę przez pryzmat moich oczekiwań. Bo wiecie, przeczytałam zapowiedź, a tam: że Loki, bóg oszustwa, że bogowie skandynawscy, że Odyn, że Thor, że walki, przepychanki, że cała mitologia będzie. Och, będzie się działo, mówię sobie.
Jakoś do tej pory nie miałam farta do porządnej książki na ten temat. Byli "Synowie boga", ale kiepsko to było napisane. Był komiks "Kłamca. Viva l’arte" Ćwieka – ale on również zupełnie mi nie podszedł. Myślałam, że ta mitologia nie jest dla mnie, ale trafiłam w końcu na serię Thorgal, gdzie ta mitologia jest właściwie osią przygód Thorgala i jego rodziny. Podana do tego ładnie i z ekspresją. Sporo się z tej serii dowiedziałam i zainteresowali mnie ci bogowie. Okazali się podobni do bogów greckich i rzymskich, z ich waśniami, wadami, zaletami i żywym usposobieniem (cieszę się, że onegdaj wpadła mi w ręce „Mitologia” Parandowskiego i przykuła do siebie na długie godziny).
poniedziałek, 16 listopada 2015
"Jedwabnik" Robert Galbraith
Ach! Och!
Nie wiem, jak to ująć, ale podczas czytania tego kryminału przeżyłam obłędnie satysfakcjonujący moment rozpoznania, olśnienia i zachwytu. Wiem, wiem, to dziwne, mógłby ktoś powiedzieć, to tylko kryminał, nic specjalnie wartościowego. Nie szkodzi.
Zanim ten moment opiszę, krótko o samej książce. To druga książka autorki J.K, Rowling (tak, ta od Pottera), gdzie głównym bohaterem jest jednonogi prywatny detektyw, Cormoran Strike. Postać to na tyle charakterystyczna, że dobrze go sobie zapamiętałam z pierwszego tomu i gdy nadarzyła się okazja przeczytać drugi, bez wahania z niej skorzystałam.
piątek, 13 listopada 2015
Trzynastkowy konkurs! Wygraj "Zasługę nocy"!
Dziś piątek trzynastego, a ja właśnie wczoraj opublikowałam post o numerze 1300 (nie liczyłam, gdzieżby, bloger podpowiada takie rzeczy). Uważam, że to znakomita okazja, żeby urządzić mały konkurs. Do wygrania:
Co trzeba zrobić, by wygrać? Napisać mi w komentarzu, czy piątek trzynastego jest pechowy, czy wręcz przeciwnie, szczęśliwy, a może ta data nie ma żadnego znaczenia? Czas: do 18 listopada, środa, godzina: 23:59.
Następnie poproszę mojego męża, ażeby wybrał odpowiedź, która będzie najbardziej. :)
Wysyłka na terenie Polski. Powodzenia!
P.S. Można też polubić stronę bloga na FB, o tutaj: Dowolnik. Można, nie jest to żaden warunek udziału w konkursie. :)
"Zasługa nocy" Mateusza M. Lemberga
Witczak, komisarz stołecznej policji: detektyw, jazzman i samotnik w trudnej relacji z kobietą o mrocznej przeszłości. Tymański, policjant, wdowiec, nieustannie godzący skomplikowane życie rodzinne z zawodowym awansem. Cynowska, dziewczyna, która do policji przyszła z fundacji Itaka, gdzie po traumatycznych doświadczeniach poprzysięgła ścigać przestępców do upadłego. Prokurator Malicka, ambitna profesjonalistka, pełna ciepła mimo nieudanego związku z oficerem służb wewnętrznych.Policjanci, ale też zwykli ludzie z problemami, muszą zmierzyć się z tajemniczą serią zbrodni. Próbują wyjaśnić sprawę znalezionych zwłok trzech mężczyzn, którzy giną w zadziwiających okolicznościach. Wikłają się przy tym w szereg niebezpiecznych wydarzeń, które kładą się cieniem również na ich prywatność.
Co trzeba zrobić, by wygrać? Napisać mi w komentarzu, czy piątek trzynastego jest pechowy, czy wręcz przeciwnie, szczęśliwy, a może ta data nie ma żadnego znaczenia? Czas: do 18 listopada, środa, godzina: 23:59.
Następnie poproszę mojego męża, ażeby wybrał odpowiedź, która będzie najbardziej. :)
Wysyłka na terenie Polski. Powodzenia!
P.S. Można też polubić stronę bloga na FB, o tutaj: Dowolnik. Można, nie jest to żaden warunek udziału w konkursie. :)
czwartek, 12 listopada 2015
"Okręt / Das Boot" Lothar-Gunther Buchheim
Ponad dwadzieścia pięć godzin słuchania. Nie wysłuchałam do końca. Ale recenzję pozwolę sobie popełnić, dla potomnych, a także dla siebie samej w przyszłości.
Tytułowy okręt jest niemieckim statkiem podwodnym, wypływającym z bazy. Jego misją jest walka. Ma odnaleźć i zatopić jak najwięcej statków alianckich, a przy tym ma unikać niszczycieli. Prościzna. I tak to się właśnie dzieje: pływają, szukają, unikają. O tym wszystkim opowiada narrator, jeden z oficerów na okręcie.
Tytułowy okręt jest niemieckim statkiem podwodnym, wypływającym z bazy. Jego misją jest walka. Ma odnaleźć i zatopić jak najwięcej statków alianckich, a przy tym ma unikać niszczycieli. Prościzna. I tak to się właśnie dzieje: pływają, szukają, unikają. O tym wszystkim opowiada narrator, jeden z oficerów na okręcie.
Muszę przyznać, że książka jest świetnie napisana.
wtorek, 10 listopada 2015
"Aldebaran" 1. Zagłada 2. Blondynka - Leo
Zastanawiałam się, czy jest sens pisać o cyklu, który ledwie zaczęłam (mam przeczytane dwa tomy i brak perspektyw na resztę), ale sama siebie zbeształam. Oczywiście, że jest sens, trzeba napisać, zanim się zapomni.
Teraz uwaga: zamykamy oczy i przenosimy się w przyszłość.
Ludzkość szuka miejsca w kosmosie, bo Ziemia stała się zbyt ciasna. Znajduje cudowną, idealną planetę, prawie identyczną z Ziemią, całkiem niedaleko (64 lata świetlne). Pakuje więc na statek 1500 kolonizatorów i heja, na Aldebaran. Hura, udało się! Ludzkość pakuje więc kolejnych 2500 ochotników na kolejny statek i heja.
I tu, proszę państwa, następuje konsternacja: drugi statek znika, rozpływa się też w przestrzeni pierwszy statek wracający na Ziemię - posypała się technologia lotu z nadświetlną prędkością. Aldebarańczycy zostali sami, nawet kontaktu z ojczystą planetą nie mają, bo przestał działać satelita komunikacyjny.
Sto lat - tyle kolonia na Aldebaranie jest odcięta od świata.
To, co napisałam powyżej to jest streszczenie kalendarium zamieszczonego na ostatniej stronie pierwszego tomu. Czyli tylko nakreślenie tła.
O czym tak naprawdę czytamy w "Zagładzie" i "Blondynce"?
O tym, jak koloniści sobie radzą pozostawieni sami sobie na obcej planecie. Mój ukochany temat! Zajdel o tym pisał w "Ksi", Bułyczow w "Osadzie", Beckett w "Ciemnym Edenie", Clarke w "Pieśniach dalekiej Ziemi". Jak widać, prekursorów jest kilku, czy Leo był w stanie zaoferować mi coś nowego?Otóż Leo podszedł do tematu nieco z innej strony, pisząc i rysując historię o dwójce przyjaciół. Kim i Marc, potomkowie kolonistów, przeżyli wielką tragedię, stracili cała rodzinę, przyjaciół, domy i dobytek. Próbują znaleźć jakieś miejsce dla siebie, ale średnio im to wychodzi. Za to przytrafia im się mnóstwo przygód. Nie nie nie, to nie awanturnicy, tylko zbiegi okoliczności. A ja sobie siedzę, czytam, oglądam te zbiegi okoliczności i niejako mimochodem rejestruję to, co dzieje się w tle. Tłem jest planeta niby niezwykle podobna do Ziemi, ale z obcą florą i fauną, z niebotycznie głębokimi oceanami, z olbrzymimi zwierzętami w tych głębinach (hm, a kto mi zagwarantuje, że to zwierzęta, a nie istoty obdarzone rozumem i samoświadomością?), z olbrzymimi zwierzętami latającymi i ogólnie - mimo tych stu lat - wciąż nie do końca zbadana.
![]() |
| Źródło: http://www.komiks.gildia.pl |
Na uwagę zasługuje poziom cywilizacyjny mieszkańców planety. Tysiąc pięćset osób to na całą planetę żałośnie mało. Widać, że to społeczeństwo, bez kontaktu z macierzystą planetą, spadło gwałtownie o jeden szczebel w rozwoju. Dziewiętnasty wiek. Uprawa pól, rybołówstwo, myślistwo, statki na żagle, prymitywne samochody (nawet nie wiem, na jakie paliwo) i nieliczne samoloty.
Najistotniejsze jest jednak samo społeczeństwo. Bardzo to ciekawe, co się z nim stało. Otóż władzę dzierżą księża. Ale jak! Dzierżą jak rękojeść bykowca, jak coś się nie podoba, to przez łeb (wojsko jest na ich garnuszku). Prawie jak hiszpańska inkwizycja. Czy to oni wylansowali oficjalne i powszechne stanowisko wobec milczenia Ziemi: nie oglądać się na Ziemię, nie szukać z nimi kontaktu? Bardzo być może, Ziemianie mogliby zachwiać ich pozycją.
Co tu dużo mówić, bardzo interesująco to sobie autor wykoncypował.
Niby przyszłość, niby zaawansowana technika, loty w kosmos, a tak naprawdę obracamy się w świecie "dobrze" nam znanym. Cudzysłów dlatego, że to jednak obca planeta i wciąż serwuje jakieś niespodzianki.
Po dwóch tomach czuję spory niedosyt i zainteresowanie resztą. Ma może ktoś pożyczyć do przeczytania?
O rysunkach na razie nie piszę, może będzie okazja, jak dorwę kolejne części.
"Aldebaran 1. Zagłada" Leo, przekład:Akari, Wydawnictwo Siedmioróg, Wrocław 2002.
"Aldebaran 1. Blondynka" Leo, przekład:Arno, Wydawnictwo Siedmioróg, Wrocław 2002.
niedziela, 8 listopada 2015
I Śląskie Targi Książki w Katowicach - relacja potargowa (6-8 listopada 2015)
1. Targi ogólnie - warto było iść?
Oczywiście. Zmiana inwestora wyszła imprezie na plus. Przede wszystkim miejsce - Centrum Kongresowe jest bez wątpienia bardziej przyjaznym, nowoczesnym, przestronnym miejscem na takie przedsięwzięcia niż Spodek.
Wystawców było sporo i było w czym wybierać. Książki dla dzieci, dla dorosłych, albumy, mapy, gry, komiksy, antykwariaty. Rękodzieło w niewielkich dawkach. Był i papier (mój konik), czyli stoisko z notesami.
Była także czerpalnia papieru.
Pozytywnie zaskoczyło stoisko biblioteki katowickiej - był tam kiermasz! Świetny pomysł, można było się tanio obkupić i koleżanki korzystały.
Nie zabrakło spotkań z autorami, udało mi zdobyć podpis panów Bralczyka i Ogórka.
Od pana Cichonia nie mam autografu, za to ucięliśmy sobie miłą pogawędkę.
Zabrakło mi dwóch rzeczy.
Po pierwsze, jakoś się przyzwyczaiłam, że dla dzieci jest przeznaczone więcej miejsca (wielkie kolorowanki, ogromne szachy, gry), w Spodku były na to przeznaczone miejsca na peryferiach płyty. Tu były atrakcje dla młodszych, ale raczej na stoiskach, przy stolikach, w wyznaczonych godzinach. Mąż z dziećmi dotarł w niedzielę po południu i jakoś nigdzie się z tymi dziećmi na dłużej nie zaczepił.
Po drugie, mało fantastyki. Przecież mamy tu Śląski Klub Fantastyki! W zeszłym roku były panele dyskusyjne, spotkania autorskie - teraz nie było nic. Zero.
2. Targi szczególnie, czyli ŚBK-owa wymiana książkowa
Właściwie to o nas, czyli ŚBK, też można by powiedzieć, że w zeszłym roku było dużo (bo robiliśmy panele, konkursy, rozdawaliśmy pakiety, była wymiana), a w tym nic lub prawie nic, bo tylko wymiana książkowa. To dlatego, że skupiliśmy się na podboju Krakowa. Muszę jednak przyznać, że wymiana książkowa była bardzo udanym punktem całej imprezy targowej. Od piątku do niedzieli, od 11:00 do 15:00 (a nawet dłużej) - wciąż mieliśmy chętnych z książkami do wymiany.
W sumie przez trzy dni wymieniono 740 książek! Znakomity wynik, dziękujemy wszystkim odwiedzającym! Sama też co nieco wybrałam... :)
3. Potargowo, czyli spotkanie w City Rock Cafe
W sobotę umówiliśmy się też na pogaduchy w knajpie znanej już blogerom z poprzednich lat, czyli City Rock Cafe. Tłumów takich jak w Smakołykach nie było, dzięki czemu można było spokojnie zjeść, spokojnie (choć głośno) porozmawiać i spokojnie rozlosować to, co jeszcze zostało z TK w Krakowie (pudło książek).
Wspaniałe, energetyczne spotkanie, BARDZO wam dziękuję, kochani! :)
4. Co przywiozłam?
O to.
Od lewej od dołu:
1. Komiks od Timofa "Jesteś moją matką?" Alison Bechdel - wzięłam, bo Kasia polecała.
2. "Synowie wilczycy" Tanja Kinkel - wylosowane na spotkaniu
3. "Antipolis" Tomasz Fijałkowski - jak wyżej (Tomek, w końcu będę miała co ci podetknąć do podpisu na kolejnych targach)
4. "Pierwsze kroki wśród ludzi" Hanna Olechnowicz - wylosowane
5. "Dobre chwile z naszym dzieckiem" Hanna Olechnowicz - wylosowane
6. "Wszędzie leżą skarby" Bill Watterson - kupione dla Bazyla
7. "To magiczny świat" Bill Watterson - a właściwie dla Bazylowego syna
Fantastyczni panowie z Comicshopu, dziękuję za rozmowę!
Teraz od prawej od dołu
8. Piżamorama "Paryż" - ruchome obrazki, moje dzieci za tym przepadają.
9. "Martynka i cztery pory roku" Gilbert Delahaye - z wymiany książkowej
10. "Alicja w krainie czarów. Alicja po drugiej stronie lustra" Lewis Carroll - piękne wydanie od Vespera, także z wymiany
11. "Opowiadania na Boże Narodzenie" - z wymiany, będzie co czytać dzieciom, a święta niedługo
12. "Czas zmierzchu" Dmitrij Głuchowski - z wymiany, nazwisko znam, więc mnie zainteresowało
13. "Waran" M. i S. Diaczenko - no właśnie, Diaczenko chodzą za mną od dawna i nie mogą mnie dogonić, może tym razem? Książka także z wymiany
5. Co jeszcze o Targach?
Mogę jeszcze powiedzieć, że pod względem towarzyskim była to dla mnie impreza tak bardzo udana, że bardziej chyba się nie da. Obeszłam wszystkie stoiska, na wielu wdałam się w pogawędki o książkach. Między stoiskami spotykałam znajomych, blogerów, biblionetkowiczów, autorów, wydawców. Sławek z granice.pl zaskoczył mnie niepomiernie, zapraszając do siebie - jak się okazało, miał tam gościa, który interesuje się kaligrafią i chciał pogadać z kimś o podobnych zainteresowaniach.
Spotkałam się z Pauliną z jednego z wydawnictw i spędziłyśmy dobrą chwilę na rozmowie o książkach, audiobookach, o tym, co lubimy i co nam się nie podoba. Paulina, dziękuję, rozmowa była fantastyczna! A naszej pogawędce przy kawie przysłuchiwał się Lem. A raczej jego podobizna, moim zdaniem bardzo udana.
Ocena: 5/6.
sobota, 7 listopada 2015
Bohaterowie z działów PR wydawnictw - składam podziękowania na wasze ręce!
Hasacz popełnił pewien wpis na blogu, cenny i konkretny. Warto się przyłączyć, pomyślałam, i oto niniejsza notka jest przyłączeniem się.
Otóż wiecie, że blogerzy książkowi często współpracują z wydawnictwami, ja też tak robię, dzięki temu mam świetne książki do czytania. Ale za wydawnictwem, tą wielką (lub mniejszą, bo to zależy) firmą stoją ludzie. Ludzie, którzy odpisują na nasze maile, wysłuchują próśb, wysyłają książki, a czasem wysyłają je jeszcze raz, bo paczka gdzieś zaginęła. Ludzie przesympatyczni, którzy zapewne kochają książki jak my (inaczej chyba by nie pracowali na takich stanowiskach), z którymi można pogadać. Dobre duchy blogosfery, tylko się kryją :) Przyznam się, że gdy jeżdżę na targi książkowe czy inne literackie imprezy zawsze szukam okazji do pogawędki z nimi, choćby krótkiej. To mnie motywuje i nakręca. To lubię.
Dziękuję Wam bardzo, że jesteście!
Panie Bartoszu z In Rock/Vesper - dziękuję za przesympatyczne rozmowy o książkach i te osobiste i te mailowe. Ma pan niezwykły dar wyczucia, co mi się spodoba, oraz wyjątkowy dar roznoszenia moich postanowień w strzępy. Bo właśnie sobie postanawiam, że nie biorę już żadnej, absolutnie żadnej książki od wydawnictwa, bo mam co czytać, a wtedy dostaję maila, że jest książka Dana Simmonsa, albo najnowsza Flawia i moje postanowienie szlag trafia. Zaczytuję się książkami od pana.
Pani Marto (Media Rodzina) - dziękuję za mnóstwo wartościowych książek, za cierpliwość (bo czasem się ociągałam) i za pozytywne rozpatrywanie próśb o kolejne książki (bo np. wyjątkowo podobały mi się książki pani Chmielewskiej). Poza tym, pani Marto, niech tam, przyznam się publicznie - że bardzo zazdroszczę Pani prześlicznych włosów.
Panie Wojtku z Wydawnictwa Komiksowego - panu bardzo dziękuję za zaufanie. Rynek komiksowy, jeśli chodzi o egzemplarze recenzyjne, różni się nieco od rynku książkowego, zdążyłam to zauważyć. Toteż doceniam, że przesyła pan komiksy blogerce, która nie jest specjalistką w tej dziedzinie, a dopiero się z nimi zapoznaje.
Pani Dagmaro z Naszej Księgarni - dziękuję za wspaniały kontakt! Bardzo się cieszę, jak panią widzę na kolejnych targach (tak, widziałyśmy się wczoraj, dziś pewnie też się uda). Gdy proszę o kolejną książkę dla moich dzieciaków, nie dość, że dostaję, to jeszcze pani mi wskazuje, że są właśnie autorki/autorzy i że można uzyskać autograf. A ja potem dzieciom te autografy pokazuję, czytam i tłumaczę, że to specjalnie dla nich, a one (no, ten starszy) "ale naprawdę, mamo, to dla mnie, a skąd ta pani wie, jak mam na imię?" - no jak tu się nie uśmiechnąć? Pani Dagmaro, to dzięki pani. Dziękuję.
Pani Paulino z Aleksandrii - wspaniale jest z panią rozmawiać o audiobookach! I nawet jak któryś mi się nie podoba, to moja opinia spotyka się z pełnym zrozumieniem, to wyjątkowo cenne. Poza tym mamy chyba zbliżony gust, jeśli chodzi o lektorów, prawda? Roch Siemianowski, jakkolwiek świetny, już jakby nieco odchodzi w cień, pojawiają się nowe gwiazdy. Co pani na to, żeby kiedyś popełnić wpis na temat samych lektorów?
Panie Piotrze z Czwartej Strony - nasza współpraca trwa krótko, zaledwie jedną książkę mam od pana, ale już zdążyłam zauważyć, że świetnie się pan czuje w tym, co pan robi. Dziękuję przede wszystkim za to, że na mnie pan nie nakrzyczał za czytanie pirackich książek (nie udzielam żadnych bliższych szczegółów, co to, to nie).
Pani Magdaleno z Egmontu - ma pani absolutnie świętą cierpliwość do blogerów, w tym mnie. Na moje rozpaczliwe prośby z wakacji o jakieś gry odpowiedziała pani od razu i dzięki temu miałam super rozrywkę dla mnie i siostrzenic i siostrzeńców. Zawdzięczam pani mnóstwo przyjemnych chwil, czy to z książką, czy z grą. Bardzo dziękuję!
Jeszcze Dawid z Genius Creations - a tobie dziękuję, że mnie wrobiłeś w czytanie setek opowiadań! :D Bosko! Lubię czytać :)
Edit: tak naprawdę to dziękuję za to, że doceniłeś moją umiejętność czytania. Miło mi było, bo jak mniemam, jurorowania nie proponuje się byle komu.
Na koniec pan Artur z Papierowego Księżyca - nie, wcale nie współpracujemy (choć należą się ukłony za wsparcie loterii książkowej w Smakołykach). Podziękowania należą się za to, że dopomina się pan (w żartobliwym sensie, żadne tam żądania) recenzji książki przez pana wydanej, a przeze mnie zakupionej i przeczytanej. Nie mam pojęcia, skąd pan wiedział, że to czytałam oraz jak pan skojarzył, że się nieco wzbraniam przez pisaniem recenzji tej właśnie powieści. Dziękuję za pozytywne przesłanie wynikające z powyższego.
Do akcji przyłączyła się też Karolina. A wy? Macie komu dziękować?
Otóż wiecie, że blogerzy książkowi często współpracują z wydawnictwami, ja też tak robię, dzięki temu mam świetne książki do czytania. Ale za wydawnictwem, tą wielką (lub mniejszą, bo to zależy) firmą stoją ludzie. Ludzie, którzy odpisują na nasze maile, wysłuchują próśb, wysyłają książki, a czasem wysyłają je jeszcze raz, bo paczka gdzieś zaginęła. Ludzie przesympatyczni, którzy zapewne kochają książki jak my (inaczej chyba by nie pracowali na takich stanowiskach), z którymi można pogadać. Dobre duchy blogosfery, tylko się kryją :) Przyznam się, że gdy jeżdżę na targi książkowe czy inne literackie imprezy zawsze szukam okazji do pogawędki z nimi, choćby krótkiej. To mnie motywuje i nakręca. To lubię.
Dziękuję Wam bardzo, że jesteście!
Panie Bartoszu z In Rock/Vesper - dziękuję za przesympatyczne rozmowy o książkach i te osobiste i te mailowe. Ma pan niezwykły dar wyczucia, co mi się spodoba, oraz wyjątkowy dar roznoszenia moich postanowień w strzępy. Bo właśnie sobie postanawiam, że nie biorę już żadnej, absolutnie żadnej książki od wydawnictwa, bo mam co czytać, a wtedy dostaję maila, że jest książka Dana Simmonsa, albo najnowsza Flawia i moje postanowienie szlag trafia. Zaczytuję się książkami od pana.
Pani Marto (Media Rodzina) - dziękuję za mnóstwo wartościowych książek, za cierpliwość (bo czasem się ociągałam) i za pozytywne rozpatrywanie próśb o kolejne książki (bo np. wyjątkowo podobały mi się książki pani Chmielewskiej). Poza tym, pani Marto, niech tam, przyznam się publicznie - że bardzo zazdroszczę Pani prześlicznych włosów.
Panie Wojtku z Wydawnictwa Komiksowego - panu bardzo dziękuję za zaufanie. Rynek komiksowy, jeśli chodzi o egzemplarze recenzyjne, różni się nieco od rynku książkowego, zdążyłam to zauważyć. Toteż doceniam, że przesyła pan komiksy blogerce, która nie jest specjalistką w tej dziedzinie, a dopiero się z nimi zapoznaje.
Pani Dagmaro z Naszej Księgarni - dziękuję za wspaniały kontakt! Bardzo się cieszę, jak panią widzę na kolejnych targach (tak, widziałyśmy się wczoraj, dziś pewnie też się uda). Gdy proszę o kolejną książkę dla moich dzieciaków, nie dość, że dostaję, to jeszcze pani mi wskazuje, że są właśnie autorki/autorzy i że można uzyskać autograf. A ja potem dzieciom te autografy pokazuję, czytam i tłumaczę, że to specjalnie dla nich, a one (no, ten starszy) "ale naprawdę, mamo, to dla mnie, a skąd ta pani wie, jak mam na imię?" - no jak tu się nie uśmiechnąć? Pani Dagmaro, to dzięki pani. Dziękuję.
Pani Paulino z Aleksandrii - wspaniale jest z panią rozmawiać o audiobookach! I nawet jak któryś mi się nie podoba, to moja opinia spotyka się z pełnym zrozumieniem, to wyjątkowo cenne. Poza tym mamy chyba zbliżony gust, jeśli chodzi o lektorów, prawda? Roch Siemianowski, jakkolwiek świetny, już jakby nieco odchodzi w cień, pojawiają się nowe gwiazdy. Co pani na to, żeby kiedyś popełnić wpis na temat samych lektorów?
Panie Piotrze z Czwartej Strony - nasza współpraca trwa krótko, zaledwie jedną książkę mam od pana, ale już zdążyłam zauważyć, że świetnie się pan czuje w tym, co pan robi. Dziękuję przede wszystkim za to, że na mnie pan nie nakrzyczał za czytanie pirackich książek (nie udzielam żadnych bliższych szczegółów, co to, to nie).
Pani Magdaleno z Egmontu - ma pani absolutnie świętą cierpliwość do blogerów, w tym mnie. Na moje rozpaczliwe prośby z wakacji o jakieś gry odpowiedziała pani od razu i dzięki temu miałam super rozrywkę dla mnie i siostrzenic i siostrzeńców. Zawdzięczam pani mnóstwo przyjemnych chwil, czy to z książką, czy z grą. Bardzo dziękuję!
Jeszcze Dawid z Genius Creations - a tobie dziękuję, że mnie wrobiłeś w czytanie setek opowiadań! :D Bosko! Lubię czytać :)Edit: tak naprawdę to dziękuję za to, że doceniłeś moją umiejętność czytania. Miło mi było, bo jak mniemam, jurorowania nie proponuje się byle komu.
Na koniec pan Artur z Papierowego Księżyca - nie, wcale nie współpracujemy (choć należą się ukłony za wsparcie loterii książkowej w Smakołykach). Podziękowania należą się za to, że dopomina się pan (w żartobliwym sensie, żadne tam żądania) recenzji książki przez pana wydanej, a przeze mnie zakupionej i przeczytanej. Nie mam pojęcia, skąd pan wiedział, że to czytałam oraz jak pan skojarzył, że się nieco wzbraniam przez pisaniem recenzji tej właśnie powieści. Dziękuję za pozytywne przesłanie wynikające z powyższego.
Do akcji przyłączyła się też Karolina. A wy? Macie komu dziękować?
czwartek, 5 listopada 2015
"Pięciu nieudanych" Beatrice Alemagna
Powiew świeżości w dziecięcej biblioteczce.
Nie ma wesołych przygód, sympatycznym bohaterów, cukierkowych kolorów. Jest za to pięciu nieudanych osobników: poskładany w zakładki, dziurawy, postawiony na głowie... słowem, każdy do bani. Ale doskonale się z tym czują, mieszkają w koślawym domku i są szczęśliwi.Wtem odwiedza ich pan Idealny i chce uporządkować ich życie. A po co, ja się pytam? Im jest dobrze, naprawdę dobrze, znajdują radość w swoich niedoskonałościach, a pan Idealny burzy im idealną (nomen omen) harmonię współistnienia.
Taka maleńka opowiastka, a patrzcie - z powodzeniem można wprowadzić dzieciom pojęcie inności czy niepełnosprawności (ja wciskam to pojęcie, bo mam takie dziecko i wiem, że to ważne). Do tego ta historia przywiodła mi na myśl "Tortillę Flat" Steinbecka i aż się uśmiechnęłam, przypominając sobie tamte niebieskie ptaki.
Dwie Siostry - brawo za niebanalną książkę!
Wygrałam ją w loterii w Smakołykach, miałam farta, jak widać :)
"Pięciu nieudanych" Beatrice Alemagna, przełożyła z włoskiego Ewa Nicewicz-Staszowska, Wydawnictwo Dwie Siostry, Warszawa 2015.
wtorek, 3 listopada 2015
Śląska Wymiana Książkowa podczas Śląskich Targów Książki!
Organizowana oczywiście przez Ślaskich Blogerów Książkowych (jakby za mało było w poście słów "śląski" i "książka", to dorzucę).
Sporo osób już wie, jak to wygląda, ale jak ktoś nie wie, to w skrócie:
1. Zabieramy z półki książkę/książki przeczytane (uwaga, rok wydania: 2000-2015, a tak dla utrudnienia te książki są podzielone jeszcze na dwie kategorie, nowsze i starsze).
2. Pakujemy do torby, taśki, siatki, reklamówki, plecaka, walizki, kieszeni.
3. Idziemy na Targi i szukamy stolika z wymianą.
4. Patrzymy, co tam mają ciekawego.
5. Jak mają, to jedną ręką chwytamy upatrzoną pozycję, a drugą ręką oddajemy swoją książkę wyciągniętą z torby, taśki, siatki, etc.
6. Cieszymy się z nowej książki.
UWAGA. Mogą pojawić się niespodziewane trudności. Mamy w plecaku książki starsze, a chcemy nowszą. Albo odwrotnie. Albo w ogóle nie mamy książki. Ale zapewniam, na wszystko znajdzie się rada.
Zapraszam, zachęcam!
P.S. Śląski, śląska, śląskie, śląskich, śląscy, książka, książki, książce, książkom, o książkach.
Sporo osób już wie, jak to wygląda, ale jak ktoś nie wie, to w skrócie:
1. Zabieramy z półki książkę/książki przeczytane (uwaga, rok wydania: 2000-2015, a tak dla utrudnienia te książki są podzielone jeszcze na dwie kategorie, nowsze i starsze).
2. Pakujemy do torby, taśki, siatki, reklamówki, plecaka, walizki, kieszeni.
3. Idziemy na Targi i szukamy stolika z wymianą.
4. Patrzymy, co tam mają ciekawego.
5. Jak mają, to jedną ręką chwytamy upatrzoną pozycję, a drugą ręką oddajemy swoją książkę wyciągniętą z torby, taśki, siatki, etc.
6. Cieszymy się z nowej książki.
UWAGA. Mogą pojawić się niespodziewane trudności. Mamy w plecaku książki starsze, a chcemy nowszą. Albo odwrotnie. Albo w ogóle nie mamy książki. Ale zapewniam, na wszystko znajdzie się rada.
Zapraszam, zachęcam!
P.S. Śląski, śląska, śląskie, śląskich, śląscy, książka, książki, książce, książkom, o książkach.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
































