Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wojna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wojna. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 kwietnia 2020

"Wieczna wojna" Joe Haldeman

"Wieczna wojna" to pierwsza część cyklu Haldemana pod tytułem, a jakże, "Wieczna wojna". Miałam okazję przeczytać trzecią część cyklu, "Wieczną wolność", drugi tom, "Wieczny pokój" na razie pozostaje poza moim zasięgiem. Mam też w zbiorach komiks wydany przez S-kę z o.o. Fantastyka w trzech zeszytach, niestety zdekompletowany, bo brak mi jednego zeszytu, ale i tak wart przeczytania.

Dom Wydawniczy Rebis odświeżył powieść, wydając to w serii "Wehikuł  czasu" - dlatego też przeczytałam to ponownie. Wspaniała, ponadczasowa powieść. W detalach nieco przysypana kurzem, ale to drobiazgi, nieistotne.

"Wieczna wojna" świeci własnym blaskiem, jeśli chodzi o to, jak traktować wojnę. Bezrozumne, bezmyślne okrucieństwo, czas i przestrzeń, gdzie zawiesza się na kołku rozum i empatię, a pielęgnuje gadzi instynkt zabijania.

piątek, 28 października 2016

"Wieczna wojna" Joe Haldeman, Marvano


Ten komiks zyskał miano kultowego. Pierwsze wydanie, z 2009 roku, rozeszło się już dawno, a na rynku wtórnym osiągało ceny mocno zaporowe dla przeciętnego zjadacza komiksów. Dobrze, że wydawca postanowił zrobić dodruk (a nieczęsto to się zdarza w świecie komiksowym), bo czytelnicy, zdaje się, mocno tego potrzebowali.

"Wieczna wojna" to powieść drogi. Mandella wędruje, co prawda nie na drodze w potocznym tego słowa znaczeniu, bo to wędrówka i w przestrzeni, i w czasie. Stale i na okrągło. Oprócz tego to powieść wojenna, Mandella jest porucznikiem, wcielonym do armii, która ma za zadanie walczyć z obcą rasą, Tauranami. Efekty relatywistyczne sprawiają, że porucznik ma szansę być świadkiem postępu cywilizacyjnego, bowiem gdy on jest w drodze do kolejnego miejsca w kosmosie, gdzie odkryto bazę obcych, na Ziemi upływają tysiące lat. Tylko, co mu z tego postępu, skoro w jego życiu nic się nie zmienia, tylko broń staje się coraz bardziej nowoczesna?

piątek, 17 czerwca 2016

"Miłość w czasach zagłady" Hanni Münzer

 Oto dzieje pewnej niemieckiej rodziny, właściwie niemiecko-żydowskiej rodziny.
 Młoda Amerykanka Felicity, cierpiąca na syndrom odrzucenia przez matkę, staje przed problemem: oto nagle zniknęła jej matka. Jak się okazało, matka wyjechała do Europy po znalezieniu w rzeczach niedawno zmarłej babci Felicity swojej włoskiej metryki. Córka jedzie za matką do Rzymu, a na miejscu dochodzi do głosu babcia, nic nie szkodzi, że nie żyje, bo mówi poprzez pamiętnik. Babcia  o imieniu Deborah opisuje całe swoje życie, szczęśliwe dzieciństwo w Niemczech przed wojną, potem trudne czasy bez ojca (Żyda), dalej trudny związek z ojczymem nazistą. Deborah, delikatna dziewczyna, dostaje mocno w kość od życia i choć stara się jak może, by móc decydować o sobie - kiepsko jej to wychodzi. Można by przypuszczać, że dziecko, które urodzi, da jej odrobinę szczęścia, ale nie. Tak to się ciągnie, to poczucie winy i odrzucenie przechodzi z pokolenia na pokolenia, aż do Felicity...

sobota, 11 czerwca 2016

"Powstanie. Za dzień, za dwa" Marzena Sowa, Krzysztof Gawronkiewicz


To nie jest nowy album, ale mocno mnie zainteresował. Znów objawił się czytelniczy ciąg, czyli jedna książka pociąga za sobą drugą, ta trzecią... i robi się łańcuszek. Po "Powstanie" sięgnęłam, bo miałam w słuchaniu "Legion" Cherezińskiej, więc czasy wojenne mocno we mnie tkwiły. Jak niektórzy pewnie wiedzą, temat powstania w "Legionie" jest ledwo zaznaczony, więc pomyślałam sobie, że uzupełnię sobie ogląd korzystając z innych źródeł.

Album Gawronkiewicza i Sowy (tak na marginesie dobrała się ta para ornitologicznie, nie ma co) właściwie nie opisuje powstania. Zresztą mówi o tym tytuł "Za dzień, za dwa". Powstanie wybuchnie lada moment, a póki co mieszkańcy Warszawy próbują dać sobie radę w okupacyjnym życiu.

czwartek, 12 listopada 2015

"Okręt / Das Boot" Lothar-Gunther Buchheim

Ponad dwadzieścia pięć godzin słuchania. Nie wysłuchałam do końca. Ale recenzję pozwolę sobie popełnić, dla potomnych, a także dla siebie samej w przyszłości.

Tytułowy okręt jest niemieckim statkiem podwodnym, wypływającym z bazy. Jego misją jest walka. Ma odnaleźć i zatopić jak najwięcej statków alianckich, a przy tym ma unikać niszczycieli. Prościzna. I tak to się właśnie dzieje: pływają, szukają, unikają. O tym wszystkim opowiada narrator, jeden z oficerów na okręcie.

Muszę przyznać, że książka jest świetnie napisana.


sobota, 18 kwietnia 2015

"Dwaj bracia" Ben Elton


Czasem uda mi się  trafić się na książkę, która nieco na mnie osiada. To znaczy - zostawia po sobie ślad, lekki osad na zwojach mózgowych, stawia pytania, stale jest gdzieś obecna. Długo się mnie trzymała ta historia, o której przeczytałam.

Historia o braciach, którzy kochali jedną osobę.

Ale zanim pokochali, urodzili się w Berlinie, w 1920 roku. Co prawda nie z jednej matki, ale (początkowo przynajmniej) nie miało to żadnego znaczenia. Otton i Paulus wychowywali się w żydowskiej rodzinie, tłukli się równo i razem zdzierali kolana.  Pojawiła się w ich życiu Dagmara, dziewczynka z bogatej żydowskiej rodziny. Uczyła się muzyki u ojca bliźniaków. Prawdziwa księżniczka, piękna i rozpieszczona do granic niemożliwości.

I było coraz gorzej.

Kiedy zaczęli dorastać, w Niemczech pojawił się... no właśnie, Hitler. I zaczęło się. Hitler miał wizję (popapraną i chorą), umiał przekonać do tej wizji innych, a dla Żydów w Niemczech nastały ciężkie, coraz cięższe czasy. Dokręcał śrubę, wymyślał coraz to nowe upokorzenia, jego cel już powoli świtał wszystkim Żydom. Ciężko było im przyjąć do wiadomości, że mają po prostu zniknąć. Ale tak było...
Dagmara, delikatna i niezaradna, dostała straszliwą lekcję pokory. Chłopcy stanęli w jej obronie i odtąd już zawsze jej życie było z nimi związane.

Tożsamość.

Tu zaczyna się najciekawsza część powieści. Kwestia narodowości, problem tożsamości, rozważania, czy niemiecka krew decyduje o usposobieniu. Obaj bracia mają niezły zgryz, tak jak ich rodzina. Trzeba oddać jednego z chłopców żarłocznej nazistowskiej machinie. Och, jaka to była trudna decyzja. Ale konieczna. I - hm - jedyna słuszna decyzja.

Co dalej?

Dalej jest wojna, ale autor nie skupia się na wojnie, tylko na tym, co było po niej. Rok 1956, jeden z braci żyje i mieszka w Wielkiej Brytanii. List z Niemiec jest dla niego ogromnym zaskoczeniem, czy to możliwe, że Dagmara, miłość jego (i jego brata) życia wciąż żyje, że nie zmieliły jej ogromne tryby historii?  Przecież to nieprawdopodobne. Ha, równie nieprawdopodobne jest to, czego dowie się od tej kobiety, kimkolwiek ona jest.

Oszołomienie.

Oto co czułam, jak czytałam książkę. Po pierwsze, ta braterska więź między chłopcami, coś tak nieprawdopodobnie silnego, wręcz namacalnego. Miłość do jednej dziewczyny wcale tej więzi nie nadwyrężyła. To, co wyczyniają silny i impulsywny Otto oraz rozważny i poukładany Paulus, dopełnia się, jest dywanem, po którym stąpa księżniczka Dagmara. O, Dagmara to osoba wzbudzająca najsilniejsze emocje. Do licha, ta właśnie postać została przedstawiona tak, że klękajcie narody. Biedna, prześladowana Żydówka? Ograbiona z wszystkiego, bez rodziny, bez domu? Nic, tylko współczuć, prawda?
No to przeczytajcie książkę, zobaczymy, czy będziecie współczuć.

Kiedy jednak oderwałam oczy od bliźniaków i ich ukochanej, rozejrzałam się porządniej po powieści, poczułam ten zapach. Zapach faszyzmu, ten sam, co w "Łuku triumfalnym" Remarque'a. Obraz tego, co działo się w Niemczech, tej wielkiej fali terroru i przemocy jest przerażający, a jednocześnie tak prawdziwy, kompletny  i czysty, że nie można się od niego oderwać. Niemcy wcale nie mają jednego oblicza, to samo chciał przekazać Fallada w "Każdy umiera w samotności", Eltonowi również udała się ta sztuka.

Znakomita powieść. Oszałamiająca. Mocno polecam.

Dziękuję za książkę Wydawnictwu Zona Zero.

"Dwaj bracia" Ben Elton, tłumaczyła Elżbieta Maciejewska, Wydawnictwo Zona Zero, 2015.