środa, 26 maja 2010

"Anna Nie" Agustín Gómez-Arcos - cytat

Po narodzinach małego jego ojciec nie dał mi nic w upominku. Tylko pokazał mi łódeczkę, która jak na morzu spoczywała na jego dłoni. I pokazał mi, że na kadłubie widnieje napis. Ale ja nie umiałam przecież czytać i jeszcze raz wyznałam mu to bez najmniejszego wstydu. Przeczytał mi: Anita radość powrotu. Umiał go zresztą na pamięć. Dorzucił: "To nasza łódź. Łódź, którą zbuduję dla nas i dla naszych dzieci. Będzie ona nosiła twoje imię. Imię, którym nazywano cię wówczas, gdy cię poznałem, a którego ja nie ośmielałem się wupowiedzieć. Chcesz, żebym ci powiedział, że cię kocham?"

Kiedy mówi coś podobnego mężczyzna, który oddycha trzydzieści centymetrów ponad czubkiem naszych włosów, ma się ochotę wołać, że jest się kimś najważniejszym na świecie, ale ja pokręciłam tylko przecząco głową i to nie ze skromności, lecz dlatego, że pomyślałam, iż trzeba na serio zacząć oszczędzać na tę łódź. A jeśli się zbyt wiele mówi, to człowiek się rozleniwia. Zatem szybko wzięłam do ręki sieci i drewnianą igłę. A zresztą miłości się nie wypowiada. Miłość się przeżywa. Dotąd żyliśmy tą miłością dzień po dniu, nie odczuwając potrzeby, by o niej mówić. Od chwili mego małżeństwa przestałam oddawać się fantastycznym marzeniom, szukać wymyślnych słów. Pedro Paücha był moimi myślami. Pedro Paücha był moimi marzeniami. Te myśli i marzenia skoncentrowały się na samej esencji Paucha - na moich trzech synach. Nadeszła pora, by pomyśleć o nich. Pedro zrozumiał mnie i wyruszył na morze.


--
"Anna Nie" Agustín Gómez Arcos, tłum. Ewa Fiszer, Czytelnik, Warszawa 1980, s.144

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza