Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aleksandra Marinina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aleksandra Marinina. Pokaż wszystkie posty
piątek, 3 lutego 2017
"Jasne oblicze śmierci" Aleksandra Marinina - audiobook
Mam takich autorów, po których mogę sięgać w ciemno i wiem, że będę zadowolona. Tak jest z Marininą i jej serią o Anastazji Kamieńskiej.
"Jasne oblicze śmierci" - oczywiście to kryminał, ale ta akurat książka (już czternasta w serii), skręca mocno w stronę powieści obyczajowej. Bo cóż tu mamy od samego początku? Mnóstwo postaci, które są dobrze skonstruowane psychologicznie, pozostają ze sobą w skomplikowanych relacjach, a te relacje pociągają za sobą przeróżne działania. W tym i morderstwo.
środa, 26 października 2016
"Stylista" Aleksandra Marinina - audiobook
Stara dobra Kamieńska, westchnęłam sobie po odsłuchaniu "Stylisty". Mruknęłam też pod nosem coś w rodzaju, och, Marinina jak zwykle przechodzi samą siebie, jeśli chodzi o wymyślanie nieprawdopodobnych przestępstw.
Intryga w "Styliście" prowadzona jest dwutorowo: Kamieńska jest tu pokazana i służbowo i prywatnie.
Służbowa droga to śledztwo prowadzone przez Kamieńską i jej współpracowników w sprawie seryjnego zabójcy. Ofiarą padają młodzi chłopcy o semickim typie urody, których milicja znajduje różnych częściach Moskwy, zaćpanych na śmierć. Przed milicyjną ekipą niełatwe zadanie, bo z jednej strony brak punktów zaczepienia (ba, na początku nawet nie było wiadomo na pewno, czy to morderstwa czy "złote strzały"), z drugiej zaś presja czasu, bo kto wie, kiedy zniknie następny chłopiec? Później dochodzi jeszcze trzecia strona: presja opinii publicznej, zaalarmowanej przez dziennikarzy epatujących sensacyjnymi nagłówkami w gazetach "kto morduje żydowskich chłopców?" itp.czwartek, 6 października 2016
"Czarna lista" Aleksandra Marinina - audiobook
Tak się jakoś utarło w mojej pamięci, że jak Marinina, to od razu Kamieńska. Okazuje się jednak, że czasem autorka musi odpocząć od swojej bohaterki - i wtedy pisze coś takiego jak "Czarna lista".
Tutaj głównym bohaterem książki jest Władisław Stasow, podpułkownik z milicji, który właśnie korzysta z zaległego urlopu tuż przed przejściem na emeryturę i plażuje się z córka w czarnomorskim kurorcie. W tym samym mieście odbywa się festiwal filmowy, a że była żona Stasowa jest krytykiem filmowym, ten jest informowany o ploteczkach na bieżąco. O zabójstwie pewnej aktorki też.
poniedziałek, 11 lipca 2016
"Iluzja grzechu" Aleksandra Marinina - audiobook
Jestem pod wrażeniem. Ależ ta autorka, Aleksandra Marinina, ma wyobraźnię! Wkłada swoim przestępcom do głowy nieprawdopodobne pomysły.
Tym razem złoczyńcą (choć on absolutnie się za takiego nie uważa) jest lekarz, który prowadzi eksperymenty na ludziach, marząc o stworzeniu nadczłowieka. Rezultaty są na tyle obiecujące, że jego obiekty badań stają się obiektem handlu. Tak naprawdę to ci handlarze są głównym obiektem śledztwa Anastazji Kamieńskiej, choć zanim do nich doszła, musiała rozpracować lekarza.
wtorek, 8 października 2013
"Cudza maska" Aleksandra Marinina - ależ Ola ma pomysły!
Coraz mniej Nastii (Anastazji Kamieńskiej) w kryminałach Marininej, a coraz więcej Moskwy, jej mieszkańców i przestępstw. Szkoda mi trochę, bo bardzo lubię obserwować Anastazję przy pracy.
No trudno, to wybór autorki, nie mój, a ja i tak z chęcią sięgam po każdą kolejną jej książkę.
"Cudza maska" kolejny raz wywołała we mnie podziw - ależ ludzie potrafią wymyślić skomplikowane podłości i łajdactwa! Co, jak zwykle, okazuje się dopiero pod koniec książki, i, jak zwykle, odkrywa to Anastazja.
Fabuła. Fabuły są trzy. Tfu, co za głupoty piszę, historie są trzy.
Pierwsza to historia pisarza Leonida Paraskiewicza, autora bestsellerowych romansów. Autor popularny jak rzadko, ale jednocześnie oszukiwany i wyzyskiwany przez wydawnictwa nie może dorobić się żadnych pieniędzy. Dodatkowo gnębiony jest przez apodyktyczną matkę, biedaczysko. Pisarz ginie, zastrzelony, a jego interesy przejmuje energiczna żona Swietłana. Tylko dlaczego toksyczna mama wciąż słyszy głos syna z zaświatów? Urojenia?
Drugi wątek kręci się wokół polityka Siergieja Bierezina i jego żony Iriny. Bierezin startuje w wyborach do Dumy, a żona mu w tym pomaga, wydając przyjęcia i pokazując się publicznie na ważnych imprezach. Tylko że ta żona to jakaś podrabiana, niby żona, a tak naprawdę była prostytutka, tylko czemu prostytutka za żonę?
Trzecia opowieść jest o żonie biznesmena Żeni Dosiukowa, Nataszy, która walczy o u uniewinnienie męża skazanego za morderstwo. Natasza wynajmuje prywatnego detektywa, Stasowa, aby jej w tym pomógł. Swoją drogą, to ten sam Stasow co w "Obrazie pośmiertnym".
Gdzie zaś Stasow, tam i Nastia, bo się kolegują i pomagają sobie. Dzielą się też przemyśleniami - i w ten właśnie sposób odkrywają przedziwne zbiegi okoliczności. Kamieńska wpada na trop niezłego przekrętu sprzed wielu lat. Przyznam, że byłam mocno zdziwiona, gdy usłyszałam, na czym ten przekręt polegał. Przeczytajcie, też będziecie zdziwieni.
Słuchało się znakomicie (ech, wzdech, Roch Siemianowski), tylko jakoś mi długo zeszło, sama nie wiem czemu. Polecam nieustannie.
Bardzo dziękuję Bibliotece Akustycznej za audiobooka!
"Cudza maska" Aleksandra Marinina, przełożyła Aleksandra Stronka, czyta Roch Siemianowski, Biblioteka Akustyczna 2013.
wtorek, 5 marca 2013
"Męskie gry" Aleksandra Marinina - czachochbili, ślinka cieknie
Czytam sobie cykl o major Kamieńskiej w miarę po kolei, mam już przeczytane tomy od 1 do 9 (no ok, nr 3 "Ukradziony sen" ominęłam, bo jeszcze nie mam), zabieram się za "Męskie gry", a to, fiku-miku, tom numer 16!
Kamieńska nadal pracuje w Moskiewskim Wydziale Kryminalnym, w sekcji zabójstw, ale już nie pod kierownictwem Pączka, który został awansowany i przeniesiony do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Nowy szef, Władimir Borisowicz Mielnik, jest szefem złym, do tego stopnia, że Anastazja rozważa zmianę pracy.
"Nastia umacniała się z każdą chwilą w swym postanowieniu o zmianie pracy. [...] Pączek potrafił udzielić rzeczowej rady i pomocy.[...] Natomiast pracując pod kierunkiem Mielnika, trzeba było stale myśleć nie tyle o wykrywaniu przestępców, ile o tym, żeby broń Boże, przypadkiem nie podpaść. Doprawdy, sytuacja obrzydliwa i upokarzająca". [1]
Ale jak tu odejść, skoro po Moskwie grasuje seryjny dusiciel, maniak jakiś? Trzeba go złapać, co niniejszym Nastia czyni. No, właściwie to nie, ale zagadkę morderstw rozwiązuje, okupiwszy to nader ciężkim rozstrojem nerwowym, kiedy poszlaki zaczynają wskazywać na kogoś bardzo jej bliskiego... O mało nie pochorowałam się razem z nią.
W książce przewijają się nieznane mi potrawy:
"Zaczęła nakładać Jewgienijowi duże, parujące chinkali". [2]
Chinkali - okazało się, że to kołduny, na zewnątrz ciasto, w środku mięso, całość się gotuje, a w środku robi się podczas gotowania zupa. Trzeba chinkali nadgryźć, zupę wypić i zakąsić resztą. Super!
" - Umiesz przyrządzać czachochbili? - zapytał Jewgienij.
- Umiem.
- No to trzeba będzie kupić kurczaka. Widziałem tu gdzieś babinę z kinzą i rejchanem". [3]
Czachochbili to kurczak (kawałki) smażony na patelni, do tego na tej samej patelni robi się sos z pomidorów i cebuli i różnych przypraw..
No dobra, a kinza i rejchan? Kinza to odmiana kolendry (bardzo lubię kolendrę), a rejchan jest odmianą bazylii (za bazylią też przepadam).
A na koniec: ach, Denisow zmarł, co za strata dla serii. Wyjątkowo ciekawa postać.
---
[1] "Męskie gry" Aleksandra Marinina, przełożyła Elżbieta Rawska, W.A.B. Warszawa 2004, s. 307
[2] Tamże, s. 171
[3] Tamże, s. 237
czwartek, 28 lutego 2013
"Śmierć i trochę miłości" Aleksandra Marinina - ślub!
W końcu. Uff. Nareszcie. Nastia wyszła za mąż za Czistiakowa. Dasza zaś za jej brata Aleksandra. I oto w urzędzie stanu cywilnego, tuż po tym, jak młoda para złożyła podpisy, pada strzał i i ginie młoda kobieta. W białej sukni. Ach, nie zdążyła wyjść za mąż. Ach. melodramat, urońcie łezkę. Teraz, teraz, bo jak nie zdążycie, to dostaniecie w łeb cytatem:
"- Cześć, Wasia - powitała kolegę. - Tu Kamieńska.
- Co za ludzie! - zagrzmiał Kudin. - Czego tutaj szukasz w wolny dzień?
- Mam trupa, Wasia. [...]
- Zaraz, zaraz, a czy ty przypadkiem nie wychodzisz dziś za mąż? - Głos dyżurnego znów się przybliżył.
- Dzisiaj, Wasieńka, dzisiaj. Właśnie przed chwilą wzięłam ślub. Pięć minut temu.
- O kurde, co z ciebie za baba, Kamieńska? Nawet za mąż nie możesz wyjść po ludzku, bez trupa?"*
Nastia nie może, jedzie niby do restauracji uczcić podwójne zamążpójście, ale co chwila wymyka się do telefonu monitorować postępy w śledztwie. Okazuje się, że trupów jest więcej niż jeden, w tle przewija się ładniutka głupiutka dziewczyna i jej seksowny inteligentny narzeczony; dziarski fotograf i pijak degenerat szantażysta..
Fragment, gdy Anastazja rozmawia przez telefon z mordercą i ma za zadanie jak najdłużej zatrzymać go przy telefonie, by ekipa antyterrorystów miała czas na wejście do jego mieszkania - to jeden z najbardziej przejmujących fragmentów w całej serii.
---
* "Śmierć i trochę miłości" Aleksandra Marinina, przełożyła Elżbieta Rawska, W.A.B., Warszawa 2008, s. 41-42
czwartek, 14 lutego 2013
"Płotki giną pierwsze" Aleksandra Marinina - słabiej, oj, słabiej

Jak uwielbiam Kamieńską, tak “Płotki...” jakoś tak mniej mi się podobały. Pewnie dlatego, że zagadka kryminalna mało zajmująca. Przekręty gospodarcze, odpady ze złotem, grube dolary, a do tego, z drugiej strony, tajemniczy snajper zabijający młodych mężczyzn, regularnie, co tydzień. Oczywiście te dwa wątki połączą się ze sobą, co wykryje oczywiście Nastia. I tak dalej.
Tytuł nieszczęśliwie dobrany - nie umiem od pierwszego strzała skojarzyć sobie tytułu z fabułą. Na szczęście okładka jest pod tym względem lepsza.
Prywatnie Anastazja zaręczona jest z Loszką, za sześć tygodni jest ich ślub, a ona ni z tego, ni z owego zakochuje się. Chociaż może lepszym słowem jest “zauroczenie” czy “zadurzenie”. Facet jest od niej starszy, niższy, łysieje i ma żółte oczy. No, ale Anastazji się podoba.
Jest też znana mi już Dasza, dawna kochanka przyrodniego brata Anastazji, teraz narzeczona, w zaawansowanej ciąży. Szczęśliwa, choć Aleksander wciąż nie rozwiedziony. Podziwiam Daszę.
Nastia zaś jest nienormalna, nie chce się ładnie ubrać na własny ślub.
"Płotki giną pierwsze" Aleksandra Marinina, przełożyła Aleksandra Stronka, W.A.B, Warszawa 2011.
wtorek, 29 stycznia 2013
"Obraz pośmiertny" Aleksandra Marinina - o doloż moja doloż
Właściwie to sobie teraz powinnam pobiadolić. O doloż moja doloż. Taki świetny cykl, tak dobrze się czyta i słucha, co ja zrobię, jak mi się skończy? Znów szukanie, macanie na oślep, próbowanie, co się spodoba. Ech.
Rozżaliłam się tak, bo znakomicie mi się słuchało Rocha Siemianowskiego czytającego "Obraz pośmiertny".O czym to? Ano, jak zwykle, o morderstwie. Młoda, piękna aktorka u szczytu sławy zostaje znaleziona martwa w swoim mieszkaniu. Kto ją zabił i dlaczego - tego musi się dowiedzieć Kamieńska. Pomaga jej Stasow, były milicjant, a obecnie kierownik ochrony w wytwórni filmowej, gdzie pracowała denatka (o matko, jakie to bezduszne słowo). Na marginesie: Stasow ma córkę, mała dziewczynka, która nocami czyta markizę Andżelikę, o rany julek.
Śledztwo jak śledztwo, jak to u Kamieńskiej - mamy pewność, że wcześniej czy później dojdzie prawdy. Obserwacja, jak ona to robi, sprawia mi dziką frajdę. Podoba mi się też, jak Marinina pisze o osobach dramatu, sięga w ich przeszłość, wyłuskuje demony i lęki, naświetla z każdej strony, pomaga zrozumieć przyczyny i skutki tych czy innych postępków.
Co jeszcze ciekawego w tej książce znalazłam? Opery! Wytwórnie filmowe oprócz filmów kręciły także opery. Aktorzy, kostiumy, scenografie, wszystko to starannie przygotowywano, a ścieżkę dźwiękową z nagraniami sław operowych po prostu brano bez pytania. Piractwo? Półpiractwo? Bo jednak coś od siebie dawali... Ale jednak oszustwo! Sama nie wiem, co o tym myśleć.
I jak tu nie żałować, że cykl się kiedyś skończy, jak tu takie ciekawe ciekawostki można sobie znaleźć?
Za możliwość zapoznania się z książką bardzo dziękuję serwisowi Audeo.pl .
"Obraz pośmiertny" Aleksandra Marinina, przełożyła Aleksandra Stronka, czyta Roch Siemianowski, seria Sensacji i Kryminału, Biblioteka Akustyczna 2011.
sobota, 5 stycznia 2013
"Zabójca mimo woli" Aleksandra Marinina - czyli o erogennych strefach u kobiety
Uwaga, spoilery są potężne, więc jak ktoś chce to przeczytać, to przyjmuje na wiarę, że warto i omija resztę tekstu.
Ostatnim razem Kamieńska poznała Denisowa i wyświadczyła mu przysługę. Teraz, w tym tomie, ponieważ ma do rozwikłania zupełnie prywatną zagadkę i nie chce do prywaty angażować sił milicyjnych, pozwala sobie przysługę odebrać.
Prywatną zagadkę zadał jej przyrodni brat, bo coś mu nie pasuje w aktualnej kochance i chciałby wiedzieć, na czym stoi. Nastia chce śledzić dziewczynę, ale ze względu na brak czasu obserwację zleca ludziom Denisowa, sama zaś z zaskoczeniem odkrywa fakt, że dziewczyna jest w jakiś sposób powiązana (na szczęście dla brata - nie bezpośrednio) z zabójcą milicjanta. Z jeszcze większym zaskoczeniem dowiaduje się, że na tego zabójcę poluje inny zabójca.
Sporo zabójców w tej książce, ale tytułowy jest jeszcze inny, bo według mojej interpretacji sama Kamieńska. Mimo woli, tak. Przez jej prywatne śledztwo ginie bowiem jeden z ludzi Denisowa, ważny, a nawet bardzo ważny dla niego człowiek.
Anastazja bardzo to przeżywa, a szef uświadamia jej, że teraz już zawsze będzie zależna od Denisowa, bo czegoś takiego jak śmierć nie da się spłacić żadną przysługą. Trudno jej się też uporać z tą śmiercią, bo zdążyła się przywiązać w pewien sposób do tego człowieka.
W tym miejscu podnoszę palec do góry i mówię - uwaga, ciekawe. Autorka dobrze uchwyciła pewne zjawisko. Otóż jak facet jest mały, łysy i urody mocno przeciętnej, to gdy w głowie ma dobrze poukładane, jest inteligentny, błyskotliwy i ma podobne zainteresowania jak babka, to dla niej będzie przystojny i pociągający.
Co dowodzi, że u kobiety najbardziej erogenną strefą jest mózg. Basta.
A oto potwierdzające moje słowa cytaty, niestety, książkę wydałam, więc numerów stron nie ma:
"Nastia ze zdumieniem przyglądała się człowieczkowi, stojącemu na czele przysłanej przez Denisowa grupy. O takich mówi się zwykle: metr pięćdziesiąt w kapeluszu. Wprawdzie zamiast kapelusza miał na sobie wełnianą narciarską czapeczkę nasuniętą nisko na czoło i przylegającą do wklęsłych skroni i wystających kości policzkowych. Maleńkie oczka schowane głęboko pod krzaczastymi brwiami, krzywy złamany nos z drgającym koniuszkiem, wąska wstążeczka bezkrwistych warg i potężny rozdwojony podbródek - wszystko to sprawiało, że przypominał egzotyczną i niebezpieczną jaszczurkę. Był chudy, ale wcale nie wyglądał na słabego, można było odnieść wrażenie, że składa się ze stalowych lin. Poza tym był nieprawdopodobnie ruchliwy, ani przez sekundę nie mógł ustać w jednym miejscu, ale nie było to wynikiem nerwowego usposobienia. Tryskał energią."
"Na ułamek sekundy Nastia odniosła wrażenie, że zawodzi ją wzrok. Widziała przed sobą mądrego, silnego, pewnego siebie mężczyznę, trzeźwo oceniającego swoje możliwości, ze stanowczym, szczerym spojrzeniem, uczynnego i niezawodnego. I mężczyzna ów był piekielnie pociągający!
Zamrugała z zakłopotaniem, i w pokoju znowu pojawił się malutki śmieszny Bokr w długim, szarym płaszczu przemoczonym do suchej nitki i w kanarkowożółtych skarpetkach."
![Zabójca mimo woli [Aleksandra Marinina] - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE](https://lh3.googleusercontent.com/blogger_img_proxy/AEn0k_vP2RpjGKnBnXXF0-sFNAE3L1ON1EUgxlR_Xx9eadV_NBp6qIZcJFfbK72JZDiiWBg8JMuDRkdnOV03fztq2UYE86Y_VKk=s0-d)
---
"Zabójca mimo woli" Aleksandra Marinina, tłumaczenie Aleksandra Stronka, W.A.B., 2009
Ostatnim razem Kamieńska poznała Denisowa i wyświadczyła mu przysługę. Teraz, w tym tomie, ponieważ ma do rozwikłania zupełnie prywatną zagadkę i nie chce do prywaty angażować sił milicyjnych, pozwala sobie przysługę odebrać.
Prywatną zagadkę zadał jej przyrodni brat, bo coś mu nie pasuje w aktualnej kochance i chciałby wiedzieć, na czym stoi. Nastia chce śledzić dziewczynę, ale ze względu na brak czasu obserwację zleca ludziom Denisowa, sama zaś z zaskoczeniem odkrywa fakt, że dziewczyna jest w jakiś sposób powiązana (na szczęście dla brata - nie bezpośrednio) z zabójcą milicjanta. Z jeszcze większym zaskoczeniem dowiaduje się, że na tego zabójcę poluje inny zabójca.
Sporo zabójców w tej książce, ale tytułowy jest jeszcze inny, bo według mojej interpretacji sama Kamieńska. Mimo woli, tak. Przez jej prywatne śledztwo ginie bowiem jeden z ludzi Denisowa, ważny, a nawet bardzo ważny dla niego człowiek.
Anastazja bardzo to przeżywa, a szef uświadamia jej, że teraz już zawsze będzie zależna od Denisowa, bo czegoś takiego jak śmierć nie da się spłacić żadną przysługą. Trudno jej się też uporać z tą śmiercią, bo zdążyła się przywiązać w pewien sposób do tego człowieka.
W tym miejscu podnoszę palec do góry i mówię - uwaga, ciekawe. Autorka dobrze uchwyciła pewne zjawisko. Otóż jak facet jest mały, łysy i urody mocno przeciętnej, to gdy w głowie ma dobrze poukładane, jest inteligentny, błyskotliwy i ma podobne zainteresowania jak babka, to dla niej będzie przystojny i pociągający.
Co dowodzi, że u kobiety najbardziej erogenną strefą jest mózg. Basta.
A oto potwierdzające moje słowa cytaty, niestety, książkę wydałam, więc numerów stron nie ma:
"Nastia ze zdumieniem przyglądała się człowieczkowi, stojącemu na czele przysłanej przez Denisowa grupy. O takich mówi się zwykle: metr pięćdziesiąt w kapeluszu. Wprawdzie zamiast kapelusza miał na sobie wełnianą narciarską czapeczkę nasuniętą nisko na czoło i przylegającą do wklęsłych skroni i wystających kości policzkowych. Maleńkie oczka schowane głęboko pod krzaczastymi brwiami, krzywy złamany nos z drgającym koniuszkiem, wąska wstążeczka bezkrwistych warg i potężny rozdwojony podbródek - wszystko to sprawiało, że przypominał egzotyczną i niebezpieczną jaszczurkę. Był chudy, ale wcale nie wyglądał na słabego, można było odnieść wrażenie, że składa się ze stalowych lin. Poza tym był nieprawdopodobnie ruchliwy, ani przez sekundę nie mógł ustać w jednym miejscu, ale nie było to wynikiem nerwowego usposobienia. Tryskał energią."
"Na ułamek sekundy Nastia odniosła wrażenie, że zawodzi ją wzrok. Widziała przed sobą mądrego, silnego, pewnego siebie mężczyznę, trzeźwo oceniającego swoje możliwości, ze stanowczym, szczerym spojrzeniem, uczynnego i niezawodnego. I mężczyzna ów był piekielnie pociągający!
Zamrugała z zakłopotaniem, i w pokoju znowu pojawił się malutki śmieszny Bokr w długim, szarym płaszczu przemoczonym do suchej nitki i w kanarkowożółtych skarpetkach."
---
"Zabójca mimo woli" Aleksandra Marinina, tłumaczenie Aleksandra Stronka, W.A.B., 2009
poniedziałek, 12 listopada 2012
"Gra na cudzym boisku" Aleksandra Marinina - chorzy ludzie, chora Nastia
Kontynuuję przygodę z Nastią Kamieńską z zadowoleniem.
Tytuł książki jest znakomity, bo kojarzy się jednoznacznie z treścią - to Anastazja gra na cudzym boisku. Jest na gościnnych występach, nie, wróć, jest na wczasach zdrowotnych w sanatorium w Mieście. Traf chce, że gdy tam przebywa, zaczynają dziać się jakieś dziwne rzeczy, jakieś zakłady, podrywy, spotkania z ludźmi... no i oczywiście, bach, zabójstwo.
Anastazja mimo że na urlopie, to nie przestała przecież myśleć, oczy jej też nie wypadły, więc obserwacje różne zdążyła poczynić - chętnie podzieliłaby się wnioskami z miejscową milicją. Ale miejscowa milicja ma w odwłoku jej informacje i ogólnie jej osobę, nie wiedząc, że ma w odwłoku wyjątkowo błyskotliwy i analityczny umysł. Nie docenili Nastii, ich strata.
Docenił za to lokalny mafioso, Denisow. Człowiek, który oplótł Miasto pajęczą siecią zależności, interesów i intryg, podporządkował je sobie całkiem i bez reszty. Niezakontraktowane morderstwo (a takie właśnie zdarzyło się w sanatorium) jest mu bardzo nie na rękę. Anastazja zgadza się mu pomóc, bo po pierwsze czuje się doceniona, po drugie boi się odmówić. Tym samym wplącze się w sieć zależności mafijnych, czego nie powinna robić, ale czy zawsze robimy to, co powinniśmy?
To, że Anastazja rozwiąże zagadkę, nie ulega wątpliwości, ale uderzyło mnie w książce coś innego. Raz - niesamowita wyobraźnia autorki, jeśli chodzi o wymyślanie, co też przestępcy mogą zmajstrować. Nie jakieś tam pospolite morderstwa, rabunki, narkotyki czy seks. Filmy! Nie pornosy, ale filmy kręcone na zamówienie dla ludzi psychicznie zwichrowanych (chorzy ludzie...), odzwierciedlające ich demony i harpie - straszne!
Dwa - kruchość Nastki, silna duchem, ale ciało jej niedomaga (chora Nastia...). I ta jej słabość wyzwala w Denisowie ojcowskie uczucia, ten capo di tutti capi mówi "dziecinko" i przytula opiekuńczo pracownika moskiewskiej milicji. Prawdopodobne jak diabli, co? Co nie zmienia faktu, że urocze.
I równie uroczy cytat mam na koniec, nie związany z niczym, tylko z okolicznościami przyrody, ale tak mi się spodobał, że hej.
"Tego dnia, w niedzielę trzydziestego pierwszego października, w Mieście spadł pierwszy śnieg. Ziemia, przemrożona w ciągu kilku dni ujemnej temperatury, przyjęła go z wdzięcznością i nie zaczęła wchłaniać chciwie i niechlujnie, pozostawiając na powierzchni szare, grząskie błocko, ale pozwoliła, by płatki układały się na niej równymi warstwami i radośnie błyszczały w słońcu". *
---
* - "Gra na cudzym boisku" Aleksandra Marinina, przełożyła Ewa Rojewska-Olejarczuk, W.A.B, Warszawa 2007, s.231.
poniedziałek, 24 września 2012
"Kolacja z zabójcą" Aleksandra Marinina, czyli jak to się z Kamieńską zaczęło
Jak ja się cieszę, że po przeczytaniu "Za wszystko trzeba płacić" cykl spodobał mi się na tyle, że zaczęłam szukać pozostałych części! Trochę pobrałam na fincie, a "Kolację z zabójcą" otrzymałam od Biblioteki Akustycznej (och, coraz bardziej lubię to wydawnictwo, wcale nie za darmowe, tylko za dobre książki).
Po pierwsze, czyta Roch Siemianowski. Po drugie, Roch Siemianowski to czyta. No co poradzę, że że należę do grona fanek i wielbicielek pana Siemianowskiego? Należę i koniec. Hm, tak na marginesie, właściwie czemu nikt nie robi spotkań autorskich, na których można by było też spotkać się z czy to z tłumaczem, czy z lektorem właśnie? Po trzecie, "Kolacja z zabójcą" to pierwsza część cyklu z Kamieńską i jak to zwykle bywa z częściami pierwszymi - jest znakomita.
W Moskwie ginie Irina, pracownik naukowy MSW. Zrazu jej śmierć wygląda na przypadkową (porażenie prądem), ale jest pewien drobny szczegół, który pozwala domniemywać, że to było starannie zaplanowane zabójstwo. Na zlecenie.
Anastazja Kamieńska, genialna pani analityk (czy analityczka?) zajmuje się rozpracowaniem tej sprawy. Kto zabił? Kto zlecił zabójstwo? Dlaczego zginęła Irina? Obserwacja, jak Anastazja znajduje odpowiedź na te trzy pytania, jest czystą przyjemnością. Kamieńska bowiem myśli i dedukuje jak Sherlock Holmes, a gdy zachodzi potrzeba, odrywa tyłek od krzesła przy biurku i osobiście bierze udział w akcji jak komandos z Nawarony. Chociaż cholernie się boi, bo gra idzie o jej życie. Bardzo mi się to podobało, bo to życiowe. Coś robimy, bo tak trzeba, choć jednocześnie trzęsiemy się ze strachu.
Tytuł też, choć niby banalny, to bardzo dobry, bo mocno osadzony w tekście. Ta kolacja naprawdę się odbyła, Anastazja siedziała, jadła, konwersowała z zabójcą, kombinując, jak by tu z niego wyciągnąć użyteczne informacje, a jednocześnie zastanawiała się, czy ją ukatrupi od razu, czy jeszcze trochę zaczeka. Mocne.
Bardzo dziękuję Bibliotece Akustycznej za audiobooka! Jest świetny.
"Kolacja z zabójcą" Aleksandra Marinina, przełożyła Margarita Bartosik, czyta Roch Siemianowski, seria Sensacji i Kryminału, Biblioteka Akustyczna 2012.
poniedziałek, 6 sierpnia 2012
"Złowroga pętla" Aleksandra Marinina
Audiobook "Za wszystko trzeba płacić" pozwolił mi zapoznać się z Anastazją Kamieńską. Całkiem fajna babka. Toteż gdy w kiosku zobaczyłam inną książkę z tej serii, pod tytułem "Złowroga pętla", i to za jedyne 15 złotych, nie wahałam się długo i nabyłam. Nabywszy, przeczytałam. Przeczytawszy uznałam, że to naprawdę fajna babka, ta Kamieńska i że warto byłoby zacząć czytać o niej jakoś tak porządnie, od początku serii. Kiedyś spróbuję. Ciekawa jestem, czy w każdym tomie autorka ma takie wybajerzone pomysły.
Bo oddziaływanie falami elektromagnetycznymi na mieszkańców Moskwy tak, że stają się kłótliwi, agresywni i żądni krwi, to zahacza o fantastykę. Niezłe i przerażające. Kamieńska oczywiście daje sobie z tym radę, to znaczy na początku to wcale nie jest takie oczywiste (żeby nie było, że ona jakiś supermen i batman w jednym), bo naczalstwo rzuca jej kłody pod nogi i przestępcy też nie zasypiają gruszek w popiele. Ale to łebska facetka, da sobie radę.
Przy okazji dowiedziałam się, że Kamieńska jest zatrudniona jako analityk, a nie na jakimś bardziej tradycyjnym stanowisku (wcześniej mi to umknęło). To jej szef wpadł na pomysł, by taką osobę zatrudnić, wynalazł Kamieńską i ja ściągnął do siebie - i bardzo mu się to opłaciło. Tak wywnioskowałam ze strzępków informacji w książce. Jednak naprawdę zdałoby się zacząć serię od początku - myślę.
No i ten Czestiakow. W tym tomie oświadcza się Anastazji i zostaje przyjęty! Oświadczał się ponoć długie lata bez rezultatu. To bardzo ciekawy wątek, ten długoletni podryw.
Byłoby wspaniale, gdyby całą serię wydano w wersji audio. I gdyby czytał Roch Siemianowski. Słuchałabym z równą pasją jak serię o Wallanderze. Pomarzyć można.
"Złowroga pętla" Aleksandra Marinina, przeł. Aleksandra Stronka, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2012.
poniedziałek, 28 maja 2012
"Za wszystko trzeba płacić" Aleksandra Marinina - poznałam Anastazję Kamieńską, równa babka
Jako że to audiobook, zdarzyło mi się tak, że w 3/4 słuchanej książki pogubiłam się w osobach, musiałam usiąść i narysować sobie schemat. O taki:
Fabuła książki opiera się na dość makabrycznym pomyśle. Oto utalentowany rosyjski uczony wynajduje specyfik, który wzmacnia drzemiące w człowieku talenty. Po czym umiera, sam z siebie, bo to człowiek w podeszłych latach już, zabierając tajemnicę cudownego balsamu* do grobu, ku rozpaczy współpracowników, którzy już węszyli okazję do wzbogacenia się. Jednakowoż nie rezygnują z okazji, jakieś tam strzępki wiedzy na temat posiadają, więc eksperymentują z tym, co mają. A makabreska polega na tym, że eksperymentują na żywych ludziach; zaś wynik tych badań jest taki, że ludzie wprawdzie zwielokrotniają swój potencjał, czy to intelektualny, czy artystyczny, ale za to po kilku, najdalej kilkunastu dniach umierają na skutek efektów ubocznych. Jak w starym dowcipie: "operacja się udała, pacjent zmarł".
Ludziom tym potrzebna jest pomoc w postaci archiwum zmarłego uczonego, tyle że wywędrowało ono na Zachód wraz z wdową po nim. Trzeba je odzyskać, tu wkraczają do akcji wynajęci przedstawiciele świata przestępczego, padają trupy i tu właśnie pojawia się Kamieńska, która jak rozumiem, jest główną bohaterką serii. Tyle że wkracza tu ona nie wprost, lecz bocznymi drzwiami, jako osoba poproszona o pomoc przy śledztwie w sprawie morderstwa popełnionego na Zachodzie (ha, wdówka!). I to poproszona przez przestępcę! Konsekwencje będą poważne, Anastazja zostanie zawieszona w obowiązkach służbowych, co absolutnie nie przeszkodzi jej w dociekliwym dochodzeniu prawdy. Czy jej się uda? Sami zobaczycie, jeśli sięgniecie po książkę.
Minusy? A są. Głupota przestępców w zakresie zdobywania archiwum uczonego. Nadmierna komplikacja fabuły wątkiem Arsena i Firmy tylko po to, by pokazać, jaka ta Kamieńska jest świetną babką- chcą ją zwerbować do organizacji mało legalnej, za to dość dochodowej. Na marginesie przyznam się, że do tej pory nie wiem, czym zajmuje się Firma. No i całkiem jak dla mnie na siłę doklejony wątek zabójstwa deputowanego, na siłę, żeby zamotać to i owo.
Plusem zaś niewątpliwym jest sama osoba Kamieńskiej, bo to naprawdę równa babka i podoba mi się, jak pracuje: konsekwentnie, z uporem, ale i z polotem. Podobało mi się też wprowadzanie poszczególnych osób do powieści - jak u Faulknera, powoli, bardzo dokładnie i szczegółowo, ale nie nużąco.
No i szczerze ubawił mnie motyw imprezy na komendzie. W biały dzień, w godzinach urzędowania trafia Anastazja na zamknięte drzwi, a kiedy udaje się jej tam wejść, okazuje się, że impreza jak u Twardowskiego (tańce, hulanki, swawola), co dziwi tylko do momentu, gdy pozna się powód. Otóż, proszę państwa - Żora Stukałkin skończył czternaście lat! No i co to ma do rzeczy, zapytacie. Ano, Żora to takie dziecko ulicy, ma na koncie mnóstwo włamań i kradzieży, jednym słowem, utrapienie policji i wrzód na jej, pardąsik, dupie - a że mocno nieletni, to nie ma go jak utemperować, bo nie podlega dostępnym milicji metodom temperowania. Statystyki tylko psuje! Ale, uwaga, jak ma skończone czternaście lat, to już podlega urzędowym trybom i cieszą się milicjanci, że go tam czym prędzej wetkną i niech go mielą tryby. Obśmiałam się.
Polubiłam i Kamieńską i Marininę i cieszę się, że miałam okazję się z nimi dwiema zapoznać. A to wszystko dzięki Bibliotece Akustycznej - bardzo jestem wdzięczna za audiobooka! No i Roch Siemianowski, i tu już chyba nic nie trzeba dodawać, bo ja z grona gorących wielbicielek tego pana.
* - nie uważam, by nazywanie balsamem specyfiku, który się pije, było najszczęśliwszym pomysłem, mnie się cały czas kojarzyło z balsamem do ciała.
"Za wszystko trzeba płacić" Aleksandra Marinina, przełożyła Alesandra Stronka, Biblioteka Akustyczna 2012.
Subskrybuj:
Posty (Atom)














