Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ursula Le Guin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ursula Le Guin. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 marca 2026

"Czarnoksiężnik z Archipelagu" powieść graficzna, Ursula K. Le Guin, Fred Fordham


 Ta książka była najlepszą książką, jaka przytrafiła mi się pod koniec 2025 roku. "Czarnoksiężnika z Archipelagu" znam oczywiście od dawna, najpierw papierowa książka przeczytana w młodości, potem audiobook w rewelacyjnym wykonaniu Andrzeja Ferenca,  potem papierowy omnibus wydany przez Prószyńskiego. No i teraz powieść graficzna, też Prószyński. Lubią ją, nie może być inaczej! Ja tam  Urszulkę kocham, praktycznie od zawsze.

Czy powinnam  choćby śladowo wspomnieć, co to za książka? Tytułowy czarnoksiężnik to Krogulec. Śledzimy jego losy od dziecka, przez naukę magii u mistrza, aż po szkołę magii na wyspie Rocke. Tam Krogulec zderza się z czymś, z czym nie umie sobie poradzić mimo umiejętności i mocy. Rusza w podróż, wraca, znów rusza, miota się, próbując poradzić sobie z cieniem ścigającym go po całym Archipelagu.

środa, 1 lipca 2020

"Kotolotki" Ursula Le Guin

Czy widział ktoś kiedyś kotki  ze skrzydełkami? Jeśli nie, zajrzyjcie do "Kotolotków" Urszuli, gdzie takie można zobaczyć i o nich poczytać.

Cudowna opowieść o fantastycznych zwierzątkach, urodzonych gdzieś w zaułkach miasta, które przebywają długą drogę, by znaleźć swoje, przyjazne i bezpieczne, miejsce na ziemi. Zapewniam w imieniu kotolotków, że nie jest łatwo znaleźć takie miejsce i dom, gdzie nie zamykają szczelnie okien, by kotki nie wyfrunęły. Do tego wszystkiego kocia gromada tęskni za mamą, która została w mieście.

wtorek, 7 maja 2019

"Nie ma czasu. Myśli o tym, co ważne" Ursula K. Le Guin

Zbiór "Nie ma czasu. Myśli o tym, co ważne" to teksty publikowane na blogu autorki w latach 2010-2014. Skąd w ogóle wziął się pomysł na tego bloga, wyjaśniła nam na samym początku, we wpisie z października 2010 roku - otóż to przez bloga Jose Saramago.

W książce nie zachowano chronologii, grupując wpisy podobne tematycznie i zamieszczając je w czterech działach. Co ciekawe, każdy z tych działów zawiera "Kroniki Parda", czyli opowieści o kocie imieniem Pard. To na wypadek, gdybyśmy się za bardzo zatchnęli słowem pisanym, nadęli jak baloniki, pyk, przychodzi Pard i balonik pęka.

piątek, 16 listopada 2018

"Wracać wciąż do domu" Ursula K. Le Guin


Kolejny tom twórczości Urszuli Le Guin za mną. "Wracać wciąż do domu" składa się z trzech części:
- "Kroniki Zachodniego Brzegu" - na ten składają się trzy powieści: "Dary", "Głosy" i "Moce",
- "Wracać wciąż do domu",
- "Międzylądowania".

 Każda część ma swoją specyfikę. Moją uwagę zwróciło bogactwo form użytych zwłaszcza w drugiej części. Cały zbiór zaczyna się nostalgicznie, a kończy humorystycznie - śmiem twierdzić, że każdy miłośnik s-f i fantasy znajdzie coś dla siebie.

czwartek, 25 października 2018

"Morski trakt" Urszula K. Le Guin

Poleciałam na nazwisko. Kocham przecież Urszulę od dawna i gdy tylko zobaczyłam jej książkę w księgarni "Tak Czytam", od razu odłożyłam, co tam jeszcze miałam w rękach i sięgnęłam po to.
Trochę się przeliczyłam. Urszula napisała mnóstwo książek i trudno oczekiwać, żeby wszystkie były genialne. "Morski trakt" okazał się... trudny dla mnie. Mocno niejednoznaczny, oniryczny i mglisty.

środa, 21 lutego 2018

ŚBK: Największe grubasy w mojej biblioteczce





Kolejny post tematyczny pod szyldem ŚBK brzmi "Największe grubasy w mojej biblioteczce". Jak to niesłusznie, ale zabawnie zauważyła Joanna z Klusek, "największym grubasem w mojej biblioteczce jestem ja!" ;)

piątek, 7 lipca 2017

"Sześć światów Hain. Miasto złudzeń" Urszula Le Guin


Pod koniec tej powieści zanotowałem w czytniku "obłedne. czy bardziej podziwiac Rammena czy kochać Falka?"

A Wy co myślicie? Który z tych dwóch facetów jest bardziej interesujący? Pomijając oczywiście fakt, że to ta sama osoba...

"Miasto złudzeń" - oto trzeci świat z sześciu światów Hain stworzonych przez Urszulę. Przez to, że powieści z tego Uniwersum zostały umieszczone w jednym tomie, wciąż łapię się na tym, że szukam powiązań pomiędzy jednym a drugim światem. Już mi się wydawało, że znalazłam, czytając opis oczu o wielkich żółtych tęczówkach bez białek, ale zmitygowałam się szybko, bo okazało się, że zapomniałam o odległościach nie tylko w przestrzeni, ale w czasie.

piątek, 23 czerwca 2017

"Sześć światów Hain. Planeta wygnania" Urszula Le Guin


Rolery jest córką wodza z Tewaru, Wolda. Jest dumna, bystra i odważna. Gdy trafia do miasta fanbornów, poznaje Jakoba Agata Alterrę, który ratuje jej życie.

Rolery siebie i swoich pobratymców nazywa ludźmi, fanbornów traktując... ambiwalentnie, na poły z pogardą, na poły z podziwem. Fanbornowie chcą współpracować z ludźmi, chcą sprzymierzyć się w obliczu nadchodzącego niebezpieczeństwa, czyli gaalów (najprościej byłoby ich porównać do barbarzyńskich plemion Hunów), którzy uciekając przed nadchodzącą Zimą napadają i łupią wszystko, co napotkają po drodze.

piątek, 26 maja 2017

"Sześć światów Hain. Świat Rocannona" Ursula K. Le Guin


Pierwszy duży poważny świat z sześciu światów Hain. 

Planeta, na której przebywa etnograf Rocannon, przeprowadzający badania nad kilkoma gatunkami istot rozumnych, nie należy jeszcze do Ligi Kosmicznej. Misję poznawczą Rocannona i jego ekipy przerywa brutalna napaść, bo na planecie, jak się okazuje, znalazł sobie kryjówkę spory oddział wrogów Ligi. Jedna olbrzymia detonacja ściera z powierzchni planety prawie całe grono badaczy. Ocalał Rocannon,  sam jeden z swego gatunku na całej planecie. Bez towarzyszy, bez wsparcia, bez łączności z Ligą, za to z dokuczliwą świadomością, że wroga jednostka przebywa tak blisko światów Ligi. To śmiertelne niebezpieczeństwo także dla wszystkich rdzennych mieszkańców planety. 

czwartek, 18 maja 2017

"Sześć światów Hain. Naszyjnik Semley" Ursula Le Guin


Czy światu potrzebna jest jeszcze jedna opinia na temat tej książki? Czy mnie samej potrzebna jest taka notka? Czy chce mi się pisać o tak w grubej książce? Przecież o tych setkach stron będę pisać godzinami, a potem i tak nikt tego nie przeczyta albo przeczyta tylko pierwsze zdanie. Z drugiej jednak strony przecież kocham Urszulę! A jak się kogoś kocha, to nie można pomijać go milczeniem, prawda? Nie godzi się.
Może więc na raty, po kawałku?

czwartek, 29 grudnia 2016

"Rybak znad Morza Wewnętrznego" Ursula K. Le Guin



 Och, jak się spojrzy na tę cegłę, to aż onieśmiela, prawda? Ponad tysiąc stron drobnym drukiem, jak takie dzieło recenzować? Może zacznę od przedstawienia: proszę państwa, oto Ursula K. Le Guin, amerykańska autorka s-f, która tworzy od kilkudziesięciu lat (a obecnie ma ich osiemdziesiąt siedem). Najbardziej chyba znana jako twórczyni dwóch światów: Ekumeny i Ziemiomorza. Te właśnie światy Prószyński już przypomniał czytelnikom, wypuszczając zbiorcze wydania, czyli "Ziemiomorze" i "Sześć światów Hain". W tym roku dołączył do nich tom dzieł pod tytułem "Rybak znad Morza Wewnętrznego".

Tom ten składa się z jednej powieści "Opowiadanie świata" oraz zbiorów opowiadań: "Wszystkie strony świata", "Rybak znad Morza Wewnętrznego", "Cztery drogi ku przebaczeniu" oraz "Urodziny świata".

Pierwsza część zbioru "Wszystkie strony świata" to rzeczywiście zbiór, gdzie autorka sięga umysłem w naprawdę każdy zakątek świata. Odwiedza Ziemiomorze (moje ukochane uniwersum), planety Ekumeny, wyprawia się daleko w kosmos, a także całkiem blisko, w głąb własnego umysłu. Pisze o odwadze przezwyciężającej zło oraz o nauce, która jest niewyobrażalną potęgą. Pisze o mocno wzniosłych sprawach, czyli o Bogu, a zaraz potem serwuje nam zabawną historię o relatywistycznych drzewach. Cóż za bogactwo doznań!

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

[Ziemiomorze] "Opowieści z Ziemiomorza" Ursula K. Le Guin (audiobook) - no to kończymy


1. "Szukacz"
2. "Diament i Czarna Róża"
3. "Kości ziemi"
4. "Historia z Górskich Moczarów"
5. "Ważka"
Oto pięć opowieści, którymi  zakończyłam przygodę z Ziemiomorzem. Niestety, nie mają zbyt dużej siły wyrazu. Ot, zbiór pomysłów, które autorce wpadły do głowy podczas pisania poprzednich części i leżały sobie w szufladzie, a potem zaczęły domagać się wydania.

"Szukacz" jest historią Wydry, protoplasty Mistrzów Odźwiernych oraz genezą powstania szkoły na Roke.

czwartek, 17 marca 2016

[Ziemiomorze] "Inny wiatr" Ursula K. Le Guin


Naprawdę nie wiem, co z tym fantem zrobić. Taka piękna opowieść fantasy i tak brzydko zeszła na psy, przepraszam, smoki. Nie mam nic do smoków, niech sobie będą, wyjątkowo magiczne istoty. Jednak gdy kreują się na stworzenia o wyższych aspiracjach i kulturze osobistej niż nadęte ludzkie prukwy, coś mi nie gra i w głowie zgrzyta.

 Smoki i ludzie dawno temu byli jednym, a potem nastąpiło podzielenie: smoki wybrały wolność i latanie z wiatrem, a ludzie przywiązali się do ziemi i jej bogactw. Ten podział od razu jasno wskazuje, po czyjej stronie jest sympatia autorki. Wyższe aspiracje kontra przyziemne motywy, jeden do zera.

wtorek, 1 marca 2016

[Ziemiomorze] "Tehanu" Ursula K. Le Guin


Czwarty tom cyklu Ziemiomorza jest wyjątkowy. Dlaczego, skoro dzieje się w nim tyle złych smutnych i bolesnych rzeczy? Mogłabym wymieniać i wymieniać.

Po pierwsze - straszne męczarnie, jakie spotkały małą dziewczynkę Therru: pobicie i prawie spalenie żywcem.
Po drugie  - śmierć maga Ogiona. To on właśnie odkrył i wychował Geda, zajmował się także jakiś czas Tenar.
Po trzecie - powrót Geda na Gont. Powrót niechlubny i pełen smutku. Ged przestał być magiem i umie się z tym pogodzić, a do tego odrzuca wszelkie próby pomocy.

czwartek, 18 lutego 2016

[Ziemiomorze] "Najdalszy brzeg" Ursula Le Guin


Kolejna już część cyklu przeniosła mnie naprawdę daleko, poza znane mi już ziemie, miasta i wyspy. Ged pożeglował naprawdę daleko, a dlaczego?...

Och, po prostu musiał. Do Arcykapłana (którym Ged  stał się w międzyczasie), zaczęły docierać złe wieści: magia zanika! Zaczyna się to zjawisko na rubieżach (swoją drogą, jakie to ładne słowo, prawda?) i postępuje, zagarniając coraz większe obszary kraju. Magowie zapominają, jak rzucać zaklęcia, nie znają prawdziwych imion, zapominają, jak brzmi Mowa Tworzenia. Niby dotyczy to tylko magów, ale pisałam, czym jest magia w Ziemiomorzu: harmonią i równowagą wszechrzeczy. Jeśli ona się  popsuje, to i równowagi nie będzie. Coś z tym trzeba zrobić, tylko nikt do końca nie wie co.

wtorek, 9 lutego 2016

[Ziemiomorze] "Grobowce Atuanu" Ursula Le Guin


Otóż rzeczywiście z pierwszego czytania "Grobowców Atuanu" nie pamiętałam nic. Stąd moje zaskoczenie na początku, kiedy uświadomiłam sobie, że opuściłam znane mi ziemie Ziemiomorza, o Krogulcu nie ma nawet wzmianki i właściwie czytam jakby coś zupełnie innego.

Co ja czytam?

Czytam o dziewczynce, którą w dzieciństwie zabrano z rodzinnej wioski i poświęcono bogom. Tenar staje się najwyższą kapłanką Grobowców Atuanu, kapłanką bóstw zwanych Beimiennymi, bóstw milczących, ponurych i półobecnych. Już nie jest Tenar, jest Arhą - Pożartą. Dlaczego właśnie Tenar? Ponieważ urodziła się dokładnie w dniu śmierci poprzedniej kapłanki.

środa, 20 stycznia 2016

[Ziemiomorze] "Czarnoksiężnik z Archipelagu" Ursula Le Guin (audiobook)


Kiedyś sama sobie palnę w łeb za durne i skostniałe poglądy. Otóż czytałam dawno temu pierwszy i drugi tom Ziemiomorza, drugi kompletnie wypadł mi z pamięci, a z pierwszego zachowałam jakieś szczątki. Nędzne szczątki, na podstawie których ubzdurałam sobie, że to jakieś tam mało powabne fantasy z magami i ich laskami. Uznałam też, że nie warto sobie tego powtarzać, bo jak wyżej.

Toteż kiedy dostałam Ziemiomorze w audiobooku, obejrzałam, chrząknęłam z powątpiewaniem i odłożyłam na bok. Dobrze, że tknęło mnie, iż właściwie mogę sprawdzić, ile z tego pamiętam. Włączyłam i przepadłam. Ziemiomorze odkryłam na nowo, przy okazji stwierdzając, że za pierwszym razem chyba nic nie zrozumiałam z lektury. Pewnie byłam za młoda.

niedziela, 8 listopada 2009

"Lawinia" Ursula Le Guin


Tutaj zacząć należy od bicia się w piersi i posypania głowy popiołem. Mea culpa, nie czytałam "Eneidy" Wergiliusza, nie znam historii Eneasza, a to przecież kanwa i osnowa powieści!
Na szczęście pani Urszula, przemądra kobieta, napisała "Lawinię" tak, że nawet ten, co nie czytał, wie, o co chodzi, albowiem sam poeta pojawia się na kartach książki i wyjaśnia, nie wszystko oczywiście, lecz to, co dotyczy Lawinii. Wiemy więc, że Lawinia jest córką króla, przyrzeczoną według wyroczni Eneaszowi, który trafi do Lacjum po ucieczce ze zniszczonej Troi. O Lawinię stara się jednak więcej zalotników, jej rodaków, którzy za plamę na honorze traktują fakt, że obcy, przybłęda, ma pojąć ich księżniczkę za żonę. Toteż na tym tle wybuchają walki przybyszów z tubylcami, walki krwawe i okrutne. Lawinia wie, jak one się skończą, słuchała bowiem poety uważnie i zapamiętała dokładnie przyszłość jej i całego królestwa, jednak ani jej w głowie dzielić się tym ze współplemieńcami, cicho czeka na spełnienie się przepowiedni. Cicho - to ważne.
Podkreślone jest mocno, że w "Eneidzie" księżniczka nie ma głosu, jest tylko mglistą postacią zarysowaną na kartach poematu, do tego stopnia niewyraźną, że Wergiliusz myli się co do jej koloru włosów. Lawinia w poemacie nie mówi ani słowa. Pani Le Guin dopuszcza ją dopiero do głosu, rozbudowuje jej postać, silną, piękną i wyrazistą, a przy tym nieśmiałą i skromną oraz, no właśnie, cichą. Lawinia przemawia, ale nie krzyczy, nie musi. Wystarczy, że obserwuje, odczuwa, myśli i dzieli się tym wszystkim z nami. Polubiłam Lawinię. To jej oczami oglądamy rozwój wydarzeń, z nią marzymy o pięknym nieznajomym, z nią boimy się własnej matki, leżymy obok, gdy Lawinia śni sen o poecie. No i towarzyszymy jej dalej, poza wydarzenia opisane w "Eneidzie", jesteśmy świadkami jej małżeńskiego szczęścia i późniejszych losów.
To świetna powieść ze znakomitą główną bohaterką, wyciągniętą dłonią pisarki z prawie niebytu w światło jupiterów. Czy tylko kobieta może tak pięknie pisać o kobiecie i ukazywać ją nam na nowo? Tak zrobiła Margaret Atwood w "Penelopiadzie", Elizabeth Dored w "Kochałam Tyberiusza" czy Olga Tokarczuk w "Annie In w grobowcach świata". "Lawinia" błyszczy wśród tych pozycji.

sobota, 13 czerwca 2009

"Lewa ręka ciemności" Urszula Le Guin



Wysłannik związku światów (takie galaktyczne ONZ) przybywa na planetę Zima, by nakłonić jej władze do przyłączenia się do związku. Niby powinno pójść gładko - wysłannik i mieszkańcy planety są podobni wyglądem, na mniej więcej tym samym poziomie intelektualnym, powinni się porozumieć bez problemu. Gdyby nie jeden szkopuł - całkowicie inny model życia, ściśle związany z płcią, a raczej jej brakiem u mieszkańców Zimy (wiem, że to nie całkiem tak, ale skrótem piszę - są hermafrodytami).
Co mnie ujęło -tak szeroko i dogłębnie przedstawiony problem wzajemnej komunikacji - tej podskórnej, podświadomej. I to przedstawiony z obu stron! Pani Le Guin nakreśliła tak wyraziste i pełne postacie, że niemalże wchodzimy im do głowy i czujemy ich myśli.
Bo, jak tak się zastanowić, to rzeczywiście różnice w psychice dwóch istot, niby subtelne, mogą zaważyć na ewentualnym kontakcie.
Kontakt i zrozumienie dwóch ras... to nie tak hop siup, napęd przyświetlny, jesteśmy w innym świecie, da się rozmwiać z tubylcami? To po kłopocie. Wcale nie.
Trzeba się umieć zrozumieć, trzeba przełamać w sobie bariery. Strachu, braku akceptacji. I niby to wszystko osadzone w świecie gdzieś daleko, a przecież całkiem nasze.. jak się odrzuci tę otoczkę s-f.

Co bardzo podobało mi się w książce? A parę rzeczy. Teoria, że nieznośna niepewność przyszłości pozwala nam żyć. Że trzeba wiedzieć, jakich pytań nie zadawać (o!). Ciekawa teoria, że dwupłciowość jest powodem wszelakich wojen, pierwotną i zawoalowaną ich przyczyną. I to, że tak usilnie z kart książki wydobywa się nakaz "zajrzyj w duszę!". Nadinterpretacja? Może. Trudno.
Jest jeszcze coś, jedna scena, wstrząsająca jak dla mnie, no może nie na miarę Wezuwiusza, ale jednak... wysłannik, człowiek przecież, przez lata przebywa na planecie obcej sobie, i (co pocieszające) umie się przełamać, umie zrozumieć inną istotę mimo jej inności. Tylko - kiedy docierają do niego jego właśni pobratymcy - widzi ich inaczej. Jak to było? (z pamięci będzie) "Widział nie ludzkie, a męskie czy kobiece twarze przed sobą". Oj... no niedobrze.

I tym mało optymistycznym akcentem kończę to ględzenie (na szczęście nikogo tu nie zanudzam) :)