Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Artur Conan Doyle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Artur Conan Doyle. Pokaż wszystkie posty

środa, 21 lutego 2018

ŚBK: Największe grubasy w mojej biblioteczce





Kolejny post tematyczny pod szyldem ŚBK brzmi "Największe grubasy w mojej biblioteczce". Jak to niesłusznie, ale zabawnie zauważyła Joanna z Klusek, "największym grubasem w mojej biblioteczce jestem ja!" ;)

środa, 20 listopada 2013

Sherlock Holmes jednak nie jest do końca egoistą

"Muszę powiedzieć, że zawsze, gdy byłeś tak miły i opisywałeś moje skromne dokonania, z reguły nie doceniałeś swych własnych zdolności. Być może nie świecisz jak słońce, ale potrafisz wyprowadzić z mroku. Niektórzy ludzie, sami pozbawieni geniuszu, posiadają niezwykłą moc budzenia go w innych. Chcę powiedzieć, drogi przyjacielu, że jestem ci bardzo zobowiązany".





Źródło ilustracji: wikipedia.

* - "Księga wszystkich dokonań Sherlocka Holmesa" Sir Arthur Conan Doyle, tłum. Anna Krochmal, Robert Kędzierski, Wydawnictwo REA, Warszawa 2010, s.635

niedziela, 17 listopada 2013

Sherlock Holmes to egoista

"W owym czasie Watson opuścił mnie i zamieszkał ze swoją żoną. Przyznaję, że był to z jego strony jedyny egoistyczny czyn w trakcie całej naszej współpracy. 
Zostałem sam".*
Niedobry, niedobry Watson, jak mógł. Docenił szczęście małżeńskie (jak sam autor, sir Doyle) i porzucił Holmesa. Jak mógł.

Poniżej sir Arthur Conan Doyle z żoną.





Zdjęcie pochodzi stąd: http://www.mikehoganbooks.co.uk


---
 * - "Księga wszystkich dokonań Sherlocka Holmesa" Sir Arthur Conan Doyle, tłum. Anna Krochmal, Robert Kędzierski, Wydawnictwo REA, Warszawa 2010, s.863

niedziela, 10 listopada 2013

Holmes, wrzosowiska i Londyn


"Po deszczowej nocy nastał przepiękny poranek, a wrzosowisko usiane kępkami kwitnącego jałowca wydawało się jeszcze piękniejsze naszym oczom znużonym szaroburym Londynem".*

24 January 1934: Lincoln’s Inn Fields. (Fred Morley/Fox Photos / Getty Images)

Zdjęcie pochodzi z tego wpisu: Awesome B&W Photos of London Fog from Between 1910s-50s - polecam.


* - "Księga wszystkich dokonań Sherlocka Holmesa" Sir Arthur Conan Doyle, tłum. Anna Krochmal, Robert Kędzierski, Wydawnictwo REA, Warszawa 2010, s.505

piątek, 4 października 2013

"Księga wszystkich dokonań Sherlocka Holmesa" A.C. Doyle - trzy lata to czytałam


Jak ja się zaczytywałam Holmesem, jak byłam mała! Do upadłego. Straszliwie imponowała mi umiejętność dedukcji i konstruowania logicznego ciągu zdarzeń. Pewnie też myślałam, że wybitny detektyw żył naprawdę. Potem ta namiętność mi przeszła, odkryłam innych autorów, pokochałam Chmielewską, zachwyciłam się Lemem.

W 2011 roku dostałam jednak w prezencie wymienioną w tytule księgę i odświeżyłam sobie znajomość z Sherlockiem Holmesem i doktorem Watsonem. Prześledziłam ich znajomość, obserwowałam rozwijającą się przyjaźń, czytałam o przygodach. Niektóre z opowiadań były już mi znane, inne czytałam po raz pierwszy w życiu.

Czytałam całość bardzo długo, bo sobie dawkowałam po trochu. Czytałam z prawdziwą przyjemnością, to było jak powrót do źródeł. Powklejałam mnóstwo karteczek (niestety, część z nich powyciągała mi Marianka), zaznaczając co ciekawsze fragmenty. Być może kiedyś tu sobie te fragmenty powpisuję, ale teraz po prostu chciałam się zachwycić: zarówno autorem, jak i postaciami, jakie stworzył.

Wydaniem, jakie posiadam, akurat się nie zachwycam, bo ma sporo niedoróbek (następne wydania są już poprawione), ale przymykam oko, bo mieć w jednym kawałku wszystkie przygody genialnego detektywa to nie byle co!

Księga wszystkich dokonań Sherlocka Holmesa [Arthur Conan Doyle]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

"Księga wszystkich dokonań Sherlocka Holmes" Sir Arthur Conan Doyle, tłum. Anna Krochmal, Robert Kędzierski, Wydawnictwo REA, Warszawa 2010.

poniedziałek, 18 kwietnia 2011

"Znak czterech" A.C. Doyle (no nie, panie Holmes, ale pan jest...)


Watson się żeni! A Holmes okazuje się być ćpunem.
"Sherlock Holmes sięgnął po buteleczkę stojącą na gzymsie kominka, a następnie wyjął z ładnego futerału wykonanego z marokańskiej skóry strzykawkę. Długimi bladymi nerwowymi palcami osadził na nią delikatną igłę i podwinął mankiet lewego rękawa. Przez krótką chwilę wpatrywał się w zadumie w swoje żylaste przedramię i nadgarstek, poznaczone bliznami po niezliczonych nakłuciach. Wreszcie wbił sobie igłę w rękę, nacisnął tłoczek strzykawki i z przeciągłym westchnieniem zadowolenia zagłębił się w obitym aksamitem fotelu". *
No i niestety, ja, miłośniczka intelektu Holmesa, straciłam do niego sporo szacunku. Gość daje sobie w żyłę trzy razy dziennie przez parę miesięcy, morfinę albo kokainę i twierdzi, że narkotyk cudownie rozjaśnia i pobudza umysł. No cud miód malina, dzieciom w szkołach dawać po strzale, rozjaśni im się umysł i geniusze wyrosną, jak kwiatki na rabatce. Do licha, młodzież nie powinna czytać tego utworu! Z drugiej strony, czy dzisiejsza młodzież czyta Doyle'a? Czy woli iść na niego do kina?..

W tym opowiadaniu autor przed oczy pary przyjaciół podsuwa piękną pannę Morston, jakby chciał sprawdzić, czy przypadkiem nie są ze sobą bliżej związani niż czytelnik myśli (no, mieszkają ze sobą, spędzają ze sobą masę czasu...). Nie są. Watson łapie się jak mucha na oszałamiające wdzięki panny Morston. Niestety, zanim będzie mógł choćby zacząć myśleć o konkurach, musi wykazać się w oczach wybranki - najlepiej rozwiązując zagadkę śmierci jej ojca.

Pikuś, ma przecież przy boku Sherlocka z rozjaśnionym umysłem! Siedmioprocentowy roztwór kokainy czyni cuda. Przyjaciele zgłębiają tajemnicę ludzi, którzy dawno temu połakomili się na cudze dobro. Wyjaśniają, jaką rolę odegrał w tym przedsięwzięciu ojciec panny Morston. A po szaleńczym pościgu barką po Tamizie łapią przestępcę, a Watson może w końcu się oświadczyć.

Czego zresztą nie robi, pozostawiając czytelników w niepewności.

P.S. Trafiłam na dziwne zdanie na stronie 136:
" - zawołał Jones z wyraźnym trzęsące się."
Nie mam pojęcia, o co w nim chodzi. Ktoś ma jakiś pomysł?

---
* "Księga wszystkich dokonań Sherlocka Holmes" Sir Arthur Conan Doyle, tłum. Anna Krochmal, Robert Kędzierski, Wydawnictwo REA, Warszawa 2010, s. 88

Znak czterech [Arthur Conan Doyle]  - KLIKAJ I SłUCHAJ ONLINE



sobota, 26 marca 2011

"Studium w szkarłacie" Artur Conan Doyle (czyli jak to się wszystko zaczęło)


Niniejszym ogłaszam, że rozpoczęłam czytanie ponad tysiącstronicowego tomiszcza otrzymanego niegdyś w prezencie, czyli "Księgi wszystkich dokonań Sherlocka Holmesa". Ponieważ przeczytałam na razie jedno opowiadanie i odłożyłam tomiszcze na później, zamierzam wrażenia z lektury zamieszczać na bieżąco, bo przecież jak dojdę do końca, zapomnę, co było na początku :)
"Studium w szkarłacie" zaczyna się od opisu, jak doszło do tego, że doktor Watson i Sherlock Holmes zamieszkali razem. Dość przypadkowo - zetknął ich ze sobą ich wspólny znajomy, Stanford (były asystent doktora w szpitalu), wiedząc, że obaj poszukują taniego lokum. Wynajmują więc razem mieszkanie (w wyposażeniu jest gospodyni, tego zazdroszczę), a niedługo potem przytrafia im się pierwsza wspólna sprawa.
Podwójne morderstwo odbija się czkawką przeszłości, przy czym czytanie o motywach zbrodni, uprzejmie i drobiazgowo opisanych przez mordercę, zdało mi się daleko ciekawszym zajęciem niż czytanie o tym, jak Holmes rozwikłał zagadkę.
Przejechał się sir Doyle rzetelnie po mormonach, odmalowując ich w barwach taki ciemnych, że aż skóra cierpnie. Sekta! Z guru na czele, nikt nie może się sprzeciwić, całe zgromadzenie bez szemrania podporządkowuje się woli tego najwyższego czy tam Rady Starszych, czy jak to tam zwał. A nieposłuszeństwo karane jest definitywnie - śmiercią.
Toteż na kogoś, kto przeciwstawił się temu systemowi, patrzymy przychylnie, ba, wręcz usprawiedliwiamy zabójstwo. To taki popularny teraz zabieg, prawda? Wyciągnąć na wierzch wszystkie okoliczności łagodzące i usprawiedliwić zbrodniarza trudnym dzieciństwem na przykład... Ale przecież niepotrzebnie się irytuję. Jest różnica pomiędzy okrutnikiem zabijającym dla pieniędzy bez mrugnięcia okiem, a kobietą zabijającą męża dręczyciela. Na tych chyba polega praca wymiaru sprawiedliwości, prawda? Na ocenie wszelkich aspektów popełnionego czynu przed jego osądzeniem... No tak, troszkę odbiegłam od tematu.

A "Studium" warto przeczytać, jako wstęp do bogactwa przygód Sherlocka Holmesa i doktora Watsona.

Studium w szkarłacie [Arthur Conan Doyle]  - KLIKAJ I SłUCHAJ ONLINE