Monika Kassner jest znana ze śląskich kryminałów, w których główną rolę odgrywa radca prawny Adolf Jendrysek. W tym tomie radca wpada w naprawdę poważne kłopoty, bójcie się!
Jest rok 1934. Hindenburg (czyli Zabrze). W swoim mieszkaniu zostaje znaleziony martwy urzędnik państwowy, Leo Abrahamczik. Czy to samobójstwo, na co wskazuje znaleziony list pożegnalny, czy też zabójstwo? Nadburmistrz Hindenburga, Max Fillush twierdzi, że to drugie, ba, może już wskazać winnego - właśnie Jendryska. Automatycznie radca staje się ściganym i grozi mu realne niebezpieczeństwo. Wtedy do akcji wkraczają jego przyjaciele oraz sojusznicy i starają się mu pomóc. Najlepiej byłoby, gdyby odkryli tożsamość prawdziwego zabójcy. Normalnie zająłby się tym Jendrysek, ale nie może się pokazywać na mieście, nawet w domu nie może się schronić, cóż! Śledztwo dzieje się więc bez jego widocznego udziału, ale Adolf nie umie się powstrzymać od dedukcji i szukanie winnego jest hybrydowe, trochę zdalne, a trochę nie.