wtorek, 8 września 2009

"Orkan na Jamajce" Richard Hughes

Książka z 1929 roku. Bosz, jaki staroć, jakbym to napotkała na drodze, do ręki bym nie wzięła. Ale że zostało mi to wepchnięte do ręki w tłumie innych, przyjęłam i czekało sobie na półeczce, aż zwrócę uwagę. Nadszedł wreszcie ten czas – długa podróż samochodem jako pasażer znakomicie nadaje się na czytanie takich zaległych zaległości. Przeczytałam.

I proszę! Jak to jednak warto było! To znaczy – względnie warto. Dla mnie na pewno, ale ja to jestem taki typ, co to prawie wszystko przeczyta z dobrodziejstwem inwentarza, za wyjątkiem Lovecrafta i Pynchona.

Proszę państwa, to książka o dzieciach i piratach. Źli piraci napadają na statek i porywają grupkę dzieciaków, która podróżowała tym statkiem. Biedne dzieciątka muszą z nimi pływać, bo piraci ich nie wypuszczą ze względu na własne bezpieczeństwo, oczywiście. No i mamy śliczny, klasyczny schemacik: okrutni, wredni i krwiożerczy piraci kontra biedne, zastraszone, nieszczęśliwe dzieci. Prawda? Nieprawda! Piraci wcale nie są okrutni, a dzieciaczki nie takie zastraszone. Można rzec nawet, że piraci to po prostu złodziejaszkowie, którzy porwawszy przypadkiem dzieci sami nie wiedzą, co z tym fantem zrobić, a dzieci wyczuwają to psim swędem i włażą im na głowy. Dzieci są okrutne, o czym właśnie opowiada ta „bajeczka bez morału”.

Orkan na Jamajce [Richard Hughes]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza