Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anna Kańtoch. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anna Kańtoch. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 stycznia 2020

"Diabeł w maszynie" Anna Kańtoch (Domenic Jordan powraca!)

Anna Kańtoch całkiem niedawno obchodziła urodziny. Życzę jej z tej okazji wszystkiego najlepszego i wielu czytanych i utytułowanych opowiadań i powieści. Sobie zaś życzę więcej takich zbiorów opowiadań jak "Diabeł w maszynie".  Owszem, Anna Kańtoch pisze doskonałe powieści, ale cykl o Domenicu jest świetny.

"Diabeł w maszynie" składa się z pięciu opowiadań, z ciekawą numeracją, bo zaczynającą się od zera:
0. "Portret rodziny w lustrze"
1. "W ciemności"
2. "Anatomia cudu"
3. "Diabeł w maszynie"
4. "Majstersztyk".

Niektóre z nich ukazały się wcześniej w różnych miejscach, stąd też miłośnicy autorki mogli poczuć deja vu (mąż przy czytaniu tak mruczał pod nosem). Jednak posiadanie opowiadań w jednym (i jeszcze tak pięknie wydanym!) tomie to czysta frajda.

wtorek, 21 sierpnia 2018

"13. anioł" Anna Kańtoch - audiobook


Sporo książek Anny Kańtoch już przeczytałam, ale ta jest pierwsza wysłuchana. Nie wyszło dobrze, niestety, przy czym zastrzeżenia mam do siebie jako słuchaczki, a nie do książki. Wyjaśnię, no oczywiście, ale najpierw trochę o książce.  

Dzieje się to wszystko, co się dzieje, w mieście Getteim, położonym na środku jeziora o nazwie przeze mnie zapomnianej.  To specyficzne położenie wynikło z próby obejścia zakazu wydanego przez aniołów: mianowicie mieszkańcy Zachodniego brzegu jeziora nie mogą przechodzić na brzeg Wschodni i wice versa. Budowa miasta na środku jeziora to sprytny pomysł, ale po 50 latach aniołowie mają dość grania im na nosie i postanawiają, że Getteim zostanie zniszczone. Będzie to poprzedzone znakami typu biblijnego. Aniołowie oznajmiają o tym młodzieńcowi Mericowi Tyrenowi, ten zaś chce ocalić miasto, znajdując zaginionego anioła Joela, trzynastego członka rady aniołów, który może zawetować decyzję o zagładzie. 

poniedziałek, 6 sierpnia 2018

[Konkurs] "Diabeł na wieży" Anna Kańtoch - WYNIKI!


Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze pod konkursowym postem! Odpowiedzi były zróżnicowane i wcale niełatwo było wybrać jedną.

Udało się jednak i jedna osoba, a właściwie jej odpowiedź, została wybrana. To:

piątek, 27 lipca 2018

[Konkurs] Dla fanów twórczości Anny Kańtoch - do wygrania "Diabeł na wieży"!


Drodzy czytelnicy bloga! Znacie i lubicie powieści i opowiadania Anny Kańtoch? A może nie znacie, ale chcecie poznać? Jeśli tak, mam dla was tom opowiadań o Domenicu Jordanie "Diabeł na wieży".
Te opowiadania ukazały się już dawno temu nakładem Fabryki Słów i wyglądały tak:

środa, 7 marca 2018

"Niepełnia" Anna Kańtoch


"Anna Kańtoch - pisarka wszechstronnie utalentowana" - tak powinna brzmieć notka o niej na Wikipedii. Poznałam ją jako pisarkę s-f, ale gdy po "Przedksiężycowych" przeczytałam młodzieżową "Tajemnicę diabelskiego kręgu", potem mrocznego, błyskotliwego Domenica Jordana, jeszcze potem kryminały pełne nostalgii za czasem dawno minionym, a w końcu "Czarne", które wymyka się regułom - to pojęłam, że szufladkowanie Anny Kańtoch jest nieporozumieniem.

wtorek, 1 sierpnia 2017

"Wiara" Anna Kańtoch


"Wiara" ku mojemu ogromnemu zadowoleniu okazała się daleko lepsza niż poprzedni kryminał autorki, czyli "Łaska". 

Najpierw słówko o warunkach brzegowych. Jest lato 1986 roku. W Rokitnicy, niewielkiej wiosce koło Żywca, ginie młoda dziewczyna. Lokalne władze milicyjne dostają wsparcie w postaci kapitana Witczaka z komendy wojewódzkiej. Zespół milicjantów w składzie: przyjezdny Witczak, Waśkowiak mocno już wypalony i zalkoholizowany oraz dwójkę młodych, Jan Synowiec i Hanna Gierasówna,  zajmują się wyjaśnieniem zagadki zabójstwa. Podwójnego, bo niedługo potem zostaje znaleziony kolejny trup. A to wcale jeszcze nie koniec...
Jakby morderstw było mało, nad Rokitnicą unosi się ponura atmosfera. Trochę spowodowana tajemnicą sprzed lat (o której nikt nie mówi, a wszyscy wiedzą), a trochę negatywnymi fluidami unoszący mi się nad budowaną właśnie elektrownią atomową. Echa niedawnej katastrofy w Czarnobylu są silne i odbijają się czkawką w całym kraju.

piątek, 9 grudnia 2016

"Czarne" Anna Kańtoch


Kańtoch. Powergraph. Kontrapunkty. 

Każde z tych trzech słów jest gwarantem jakości w literackim świecie, a połączone w jedno w powieści "Czarne" to już miód malina dla czytelniczej duszy.
Tak by się mogło zdawać, ale czy tak było rzeczywiście?

"Czarne" zaczyna się od spotkania z główną bohaterką, młodą kobietą przebywającą w sanatorium dla nerwowo chorych. Dlaczego tam przebywa? Jest wrażliwa i społecznie nieprzystosowana. Ale...  jak to się właściwie dzieje, że ta właśnie kobieta jest tak zafascynowana postacią zmarłej niedawno Jadwigi Rathe, że postanawia wcielić się w jej rolę (życie) i jechać do miejscowości Czarne, gdzie Jadwigę po raz ostatni widziano żywą?

sobota, 22 października 2016

"Diabeł na wieży", "Zabawki diabła", "Anatomia cudu" Anna Kańtoch


Opowiem o mojej przygodzie z Domenicem Jordanem. Latem tego roku wystartował któryś z kolei Bookrage, w którym wypatrzyłam książki Anny Kańtoch. Zakupiłam i przeczytałam "Anatomię cudu". Zachwyciłam się Jordanem (to niezwykle interesująca postać!) i czym prędzej sprawdziłam, czy z tym bohaterem nie ukazało się więcej książek. Były, a jakże: dwa tomy opowiadań. Ruszyłam więc  do okolicznych bibliotek, niestety, z przykrością stwierdziłam brak nie tylko Jordana, ale jakichkolwiek książek Anny Kańtoch.

Wysłałam więc w eter rozpaczliwe wołanie o pomoc - i znalazła się dobra dusza w postaci Janka z Tramwaju nr 4, który przysłał mi pocztą dwa tomy opowiadań. Dziękuję, Janku.

Domenic Jordan. 


piątek, 22 kwietnia 2016

"Łaska" Anna Kańtoch


Bardzo czekałam na tę książkę. Znakomite nazwisko -  utytułowane jak rzadko, piękna okładka, intrygująca zapowiedź. Kusiło mnie też to, że autorka zmieniła gatunek, byłam ciekawa, jak wyszło.



Osią i centralną postacią powieści jest Maria, nauczycielka polskiego w szkole podstawowej. 

Marii w dzieciństwie przydarzyło się coś, czego nie pamięta. Zaginęła w lesie na tydzień, a potem odnalazła się cała i nietknięta, choć od stóp do głów pokryta zakrzepłą krwią. Ale to było wiele lat przed momentem, gdy zaczyna się akcja, a zaczyna się, gdy jeden z uczniów Marii popełnia samobójstwo. Zaraz potem życie tracą kolejne osoby, milicja (tak, milicja, mamy rok 1985) dwoi się i troi, żeby ująć zabójcę, a Maria prowadzi własne śledztwo, bo wydaje jej się, że potrafi.

poniedziałek, 14 grudnia 2015

Spotkanie autorskie z Martą Kisiel - 11.12.2015

Piątkowy wieczór to doskonała pora na spotkania ze znajomymi. Na przykład z Martą Kisiel, z jej mężem Łukaszem,  z Jankiem Oko, z Anią Sznajder, Karoliną Sosnowską, Martą Kurczyk i Wacławem, oraz ze Szczeponikiem, którego zapoznałam już na spotkaniu.



Antykwariat "Kocham książki" pękał w szwach, ale jakoś udało mi się wcisnąć. A Marta, no cóż, buzia jej się nie zamykała. Opowiadała o wszystkim, o książkach, o tym, ile się czyta, żeby napisać jedno zdanie, o ty, jak jej się pisze, dlaczego potrzebna jej przestrzeń do konspektu, jak się jej tłumaczy, jak jej się tłumaczy z mężem i dlaczego Mickiewicz wielkim poetą był.

niedziela, 7 września 2014

Polcon 2014 Bielsko-Biała - 06.09.2014

Krótka relacja na gorąco z jednodniowego  wyjazdu  na Polcon - bo potem zapomnę, jak to było.

To mój pierwszy udział w takiej imprezie, dotychczas nie miałam okazji, albo inaczej  - nie czułam potrzeby. Teraz pojawiła się potrzeba i ciekawość, zwłaszcza że Polcon zorganizowano stosunkowo blisko.

Na dzień dobry, zaraz po wykupieniu wejściówki,  przywitałam się  z Karoliną, Agnieszką, Magdą, Anią i Sebastianem. Czyli można uznać, że grupa ŚBK była naprawdę silnie reprezentowana. Albo, że umiemy się odnaleźć w każdej sytuacji. Albo, że mamy do siebie numery. Jako że prawie każdy z nas był "świeżynkiem" na Polconie (oprócz Magdy), uradziliśmy, że najpierw przespacerujemy się wspólnie, zajrzymy tu i ówdzie, a potem już wybierzemy sobie interesujące nas spotkania z bogatej oferty.

Zdjęcie od Ani: Ania, ja, Karolina, Magda


Po czym natknęłam się na stoisko z książkami i zastopowało mnie. Ech, nie planowałam, naprawdę, ale może chociaż pomacam? Wymacałam sobie "Wieczną wojnę", przytuliłam do piersi, po czym zapytałam o cenę, okładkowa wynosiła 34,90. No jednak odrobinę drogo, myślę sobie, gdzieś znajdę taniej i powolutku, wzdychając, odkładam Haldemana na miejsce. Na co miły chłopak obsługujący to stoisko mówi, że przecież do akredytacji były dołączane kupony na 20zł rabatu i można go wykorzystać. Kuponu nie mam, mówię, bo jak ktoś na jeden dzień przyjeżdża, to kupon się nie należy, niestety.  A wtedy chłopak zrobił czary mary, wyczarował mi kupon i książka wyszła za 14,90. Super :)

 Następnie mąż zrobił mi fotkę z Batmanem.
Po czym udaliśmy się do auli, posłuchać o Huraganie od  Wschodu . Rozmawiali o nim: Maksym Kidruk, Andrzej Pilipiuk, Maciej Parowski, spotkanie prowadził Piotr Gociek.
Maciej Parowski, tłumacz, Maksym Kidruk, Andrzej Pilipiuk, Piotr Gociek

Wybrałam to bardziej ze względu na męża niż siebie, to jego klimaty i on bardziej lubi Pilipiuka niż ja. Niestety, warunki akustyczne były nader kiepskie, żadnych mikrofonów, drzwi, co chwilę otwierane, skrzypiały irytująco i po godzinie mieliśmy dość. Jednak zanim dyskretnie (skrzypiąc drzwiami) ulotniliśmy się z sali, zauważyłam, że jednym ze słuchaczy jest Marek Baraniecki! Ludzie, wiecie, kto to Marek Baraniecki? No musicie wiedzieć, no! Zapragnęłam żądzą posiadania podpisu pana Marka, tyle że przecież przeszkadzać w spotkaniu absolutnie nie należy, jak to załatwić? Wyciągnęłam notes, napisałam krótką prośbę, dodałam wyrazy uznania i ruszyłam na paluszkach przez pół auli. Rozłożony notes podsunęłam autorowi pod łokieć, a on, odczytawszy prośbę, skinął głową, podpisał się zamaszyście i uśmiechnął się. Uśmiechnęłam się w podziękowaniu i ruszyłam na paluszkach z powrotem. Nie padło ani jedno słowo :)



Na premiery wydawnictwa Powergraph poszłam już sama, mąż wolał poczytać książkę, w przeciwieństwie do mnie, która o książkach lubi też słuchać. Świetna ekipa! Na scenie byli:
Zdjęcie ze strony Powergraphu na FB

 Michał Cetnarowski, Paweł Paliński, Rafał Kosik, Czarek Zbierzchowski, Emil Strzeszewski oraz Kasia Sienkiewicz-Kosik, która robiła zdjęcie. No no, opowiadano o nowościach, o planach, o książkach już wydanych i tych, które ukażą się w przyszłości, sala żywo reagowała, a ukryty na niej Paweł Majka dokładał swoje trzy grosze (i miliony znaków). Na koniec uczestnicy zostali obdarowani smyczkami z logo Powergraphu. Co jak co, ale kontakt z czytelnikami ta ekipa ma opanowany znakomicie. 

Kolejnym punktem programu, jaki sobie zakreśliłam na planie, było spotkanie z Jadwigą Zajdel, udało się wcześniej zjeść obiad, więc pełna świeżych sił udałam się do sali. I tu zwrot, poprzednio było dynamicznie, a u pani Zajdel spokojnie i nieco nostalgicznie. Spotkanie prowadziła Elżbieta Gepfert, sporo mówiło się o opowiadaniach wydawanych już po śmierci twórcy, o odnajdywaniu nieznanych wcześniej tekstów, o słuchaniu radia... ot, wspomnienia. Wyświetlono także fragmenty dwóch spektakli nakręconych przez polską telewizję: "Paradyzji" (właściwie to film, nie spektakl) oraz "Kontaktu". Ciekawostka - w obu główne role grał Marian Opania. Chyba lubił Zajdla. 
Następnym punktem programu miał być wykład związany z Lannisterami, ale widząc tłum wlewający się do sali, w mgnieniu oka zrezygnowałam z niego na rzecz nieco bardziej osobistej pogawędki z panią Jadwigą Zajdel na korytarzu. Jest przesympatyczna i bardzo serdeczna. Zostawiła mi na pamiątkę wpis w zeszycie. 



Mąż czekał już na korytarzu, razem poszliśmy na panel literacki "Nieznane karty Powstania 1863" prowadzone przez Pilipiuka. Próbowałam wykrzesać z sobie nieco zainteresowania, ale bezskutecznie, więc poczytałam trochę "Czerwone koszule" Scalziego, a że w książce nagle pojawił się "Enterprise", statek ze Star Treka, tknęło mnie i zajrzałam do programu. Bingo! Stacje kosmiczne w Star Treku prezentowała Polska Społeczność Mandalorian - przeszłam więc tam, zostawiwszy męża z Pilipiukiem. Prezentowała te stacje, trzeba przyznać, w przesympatyczny sposób, tak, że nawet taki laik jak ja słuchał z zaciekawieniem. Przy okazji spotkałam siostrę Spocka i kilku członków załogi Enterprise. 


No i zrobiła się godzina osiemnasta, trzeba było zbierać się i ruszać do domu. Gdybym miała więcej czasu, zajrzałabym jeszcze na jeden panel (o komiksie), no i popatrzyła na Galę Nagrody im. Janusza A. Zajdla, gdzie statuetki zdobyli Krzysztof Piskorski oraz Anna Kańtoch (której gorąco kibicowałam). Ale nie miałam.

Całkiem nieźle się bawiłam. 


niedziela, 11 maja 2014

"Nagroda im. Janusza A. Zajdla 2013" - antologia utworów nominowanych za rok 2012


Zamieszczone opowiadania:
1. Jakub Ćwiek "Będziesz to prać!"
2. Jakub Ćwiek "Co było, a nie jest"
3. Jakub Ćwiek "Kukuryku!"
4. Jacek Dukaj "Portret nietoty"
5. Tomasz Kołodziejczak "Czerwona mgła"
6. Robert M. Wegner "Jeszcze jeden bohater"

Powieści (fragmenty):
7. Jakub Ćwiek "Kłamca 4. Kill'em all"
8. Jarosław Grzędowicz "Pan Lodowego Ogrodu"
9. Anna Kańtoch "Czarne"
10. Robert M. Wegner "Niebo ze stali"
11. Andrzej Ziemiański "Pomnik cesarzowej Achai"

Zacznę od początku, czyli od opowiadań Ćwieka. Żaden z tych trzech tekstów nie przypadł mi do gustu. Dzwoneczek i Zagubieni Chłopcy w młodzieżowo-gangsterskich szatkach to nie moja bajka, jakoś Ćwiek nie trafia w moje klimaty. 
Natomiast Dukaj - no, ten to wymaga od czytelnika więcej niż znajomość bajki  o Piotrusiu Panie czy mitologii nordyckiej, to lubię (choć nie zawsze rozumiem).
"Ledwo stoi, uwieszona na pustej chitrynie, plama purpury na tle czarnego monumentu przebrzmiałego przemysłu.Krwawiąc obficie nieistniejącymi namiętnościami, spływając snami nie do wypowiedzenia.[...] Stary Zagreus złowił zwierzę i stworzył człowieka. Nietota wydała na świat - co?"[1]
Kołodziejczak połączył zgrabnie "Mgłę" (film, którego nie lubię) z tolkienowskimi urka-hai, umieścił to wszystko na Kresach Wschodnich, w historii nieco odmiennej od tej, którą znamy. Wybornie się czytało.
Opowiadanie Wegnera wygryza dziury w czytelniczej pewności siebie - że wszystko się wie, że jak się nie wie, to można się domyślić... a tu volta za voltą, na zmianę traciłam i odzyskiwałam rezon.
"Byli tu sami, sami w opuszczonym bunkrze, on - przywiązany do łóżka żołnierz, i ona - zakonnica. Ciekawe, ile filmów dla dorosłych zaczynało się w ten sposób?"[2]
 No i znakomicie opisana walka: okropna, ostateczna, okrutna, bezlitosna, paskudna. Wegner to umie opisać walkę, trzeba mu przyznać.

Powieści dzielą się dla mnie na te, które znam (PLO i Meekhan) i pozostałe.
Wśród pozostałych jest Ćwiek, z którym (oprócz tego zbioru) miałam do czynienia jedynie w komiksowej formie i miło tego nie wspominam. Autor wziął na warsztat mitologię nordycką, a mnie ta akurat mitologia nie leży (ani "Agnus od snów", ani "Synowie boga" nie trafiły w mój gust)
O Grzędowiczu (no, ostatnim tomie) wypowiadałam się tutaj, a o Wegnerze tutaj.
Jeśli chodzi o Annę Kańtoch, to ze względu na czytane wcześniej powieści "Czarnemu" jestem skłonna dać kredyt zaufania. Kredyt, bo zamieszczony fragment powieści jest za krótki.
Andrzeja Ziemiańskiego "Achaję" mam od dawna na oku, ale to by trzeba było zacząć od początku, a nie od ostatniego tomu.

Całość znakomita, świetnie, że można w jednym tomie przeczytać komplet nominowanych tekstów. Niezależnie od przyznanych nagród, można przyznać osobiste medale.  Ciekawe są też teksty towarzyszące, choćby historia nagrody, a także lista dotychczasowych laureatów, począwszy od 1984 r (wtedy Nagrodę Fandomu Polskiego "Sfinks" dostała "Paradyzja" Zajdla) aż do 2011 roku. Pff, na dwadzieścia trzy nagrodzone powieści czytałam jedenaście. Ależ mam do nadrobienia!

Jedyne zastrzeżenie, ale za to mocne, mam do wydania. Tragicznie ciasno sklejone, żeby przeczytać, trzeba użyć obu rąk i mocno trzymać. Przy czym broń Boże nie rozginać za mocno, bo strach, że się połamie. Kiedy przepisywałam fragmenty z książki, musiałam pomagać sobie łokciem.

Bardzo dziękuję Oli  za pożyczenie książki!

Ach, dla porządku. Obie statuetki zgarnął Robert M. Wegner.
---
[1] "Nagroda im. Janusza A. Zajdla 2013" .Antologia utworów nominowanych za rok 2012, Związek Stowarzyszeń "Fandom Polski", Warszawa 2013, s. 31
[2] Tamże, s.169

środa, 16 kwietnia 2014

"Tajemnica diabelskiego kręgu" Anna Kańtoch plus pytanie do rodziców


Będzie króciutko, bom w wiecznym niedoczasie. Młode dziewczę przybywa na polecenie aniołów do klasztoru (na szczęście nie ma na  imię Ofelia, tylko Nina), gdzie spotyka się z innymi młodymi ludźmi. Po co? Nie mogę zdradzić, bo zbyt wcześnie zdradziłabym tożsamość aniołów (pamiętajcie sowy nie są tym, czym się wydają).

Nina jest fajna, buntownicza i przekorna, ale i jednocześnie wątpiąca, pełna obaw. Ludzka, żaden tam Ender czy Harry Potter. Nie podporządkowuje się bezkrytycznie poleceniom, myśli, roztrząsa, obchodzą ją losy innych, szuka odpowiedzi na dręczące ją pytania, zdobywa przyjaciół, jak też i wrogów.

Przygody, jakie ją spotykają, nie mieszczą się w kategorii zwykłych (a czegóż można by się spodziewać po powieści, w której są anioły?), jest magia, jest trochę horroru. Akcja świetnie poprowadzona, dynamicznie, ale i tak, że można złapać oddech.
Zakończenie - mocne.

Targetem jest młodzież, nie ja, więc pewnie podsunę swoim dzieciom, jak już osiągną odpowiedni wiek.

Bardzo dziękuję Eruanie za pożyczenie książki!

Jeszcze cytat na koniec.
"- Ja chyba też nie bardzo mogę wrócić - westchnęła. - Moja mama...
- Bije cię? - zapytał ze współczuciem Jacek.
- Nie, smutno patrzy.
- To rzeczywiście fatalnie." *
Niech mi rodzicielki bardziej doświadczone ode mnie napiszą - czy ta metoda wychowawcza rzeczywiście działa na młodzież? Jeśli tak, od jutra zaczynam trenowanie przed lustrem miny a'la smutny spaniel a'la Nicholas Cage.



/tu było zdjęcie Nicholasa, ale ciachnęłam, bo mną otrząsało, gdy tylko na nie spojrzałam/

Tajemnica diabelskiego kręgu [Anna Kańtoch]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
---
* "Tajemnica diabelskiego kręgu" Anna Kańtoch, Wydawnictwo Uroboros, Warszawa 2013, s. 135

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

"Przedksiężycowi" tom III Anna Kańtoch - tu nie będzie żadnej recenzji ani streszczenia


Przeczytałam trzeci tom "Przedksiężycowych" już jakiś czas temu dzięki uprzejmości Eruany, która pożyczyła mi książkę (tak jak poprzednie części). Potem leżał on sobie, leżał, a ja usiłowałam sklecić coś na kształt opinii, wynotowując cytaty i robiąc notatki. Zrezygnowałam w końcu, przemyślawszy sprawę. Notki, które tu zamieszczam, oprócz zwykłego wyrażenia opinii, mają mi służyć jako bank pamięci. Jak mi się zapomni, o czym była ta czy tamta książka, czy podobała mi się bardzo czy tak sobie, zaglądam tutaj i mam.

W przypadku "Przedksiężycowych" wcale nie chcę zajrzeć i przypomnieć sobie. Chcę zapomnieć ile się da (oprócz ogólnego wrażenia wyjątkowo ciekawej lektury), aby po pewnym czasie kupić sobie całość i przeczytać jeszcze raz, delektując się lekturą.

Nadmienię tylko, że autorka rozwiązała wszystkie wątki, odpowiedziała na wszystkie pytania, podopinała, co było rozpięte, tworząc z tomu trzeciego wyjątkowo dopracowane i przemyślane zakończenie trylogii.

Jedyne, do czego mogę się przyczepić, to doprawdy mało istotne drobiazgi, pomylenie awersu z rewersem Pewnej Bardzo Ważnej monety (to uwaga do autorki), niezrozumiałe dla mnie pomijanie numeracji stronic (to uwaga do wydawcy). Pikuś tam.

 Książka jest znakomita, a jak ktoś chce więcej poczytać, to odsyłam do Eruany, o tutaj: I staniesz się bogiem.

"Przedksiężycowi" tom III Anna Kańtoch, Powergraph, Warszawa 2013.
Fantastyka z plusem: Przedksiężycowi III [Anna Kańtoch]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

środa, 11 września 2013

"Przedksiężycowi" tom I i II Anna Kańtoch - powieści tak dobre, jak piękne są ich okładki, a nawet lepsze


Przeczytałam ciurkiem dwa tomy i jestem sfrustrowana. Po pierwsze wciąż nie wiadomo, kim są Przedksiężycowi. Po drugie, tom drugi to nie koniec serii i wciąż nie wiem, czy Kairze się udało, co się stanie z Danielem Pantalekisem i w ogóle co czeka Lunapolis. I co zamierza Brin Issa. I jeszcze... no mnóstwo mam pytań, mnóstwo!
Byłam przekonana, że to dylogia, no ok, moja wina, nie sprawdziłam. Nastawiłam się na rozwiązanie wszystkich wątków w drugim tomie, a tu ciach, urwało się. Muszę czekać na następny tom. Tomy? Sprawdzę.

Do przeczytania zachęciła mnie Eruana, publikując świetną recenzję, a właściwie dwie, tomu pierwszego i drugiego. Nie tylko zachęciła, ale umożliwiła lekturę, pożyczając swoje egzemplarze. DZIĘKI!

Powieść zaczyna się jakoś mało oryginalnie: statek kosmiczny zbacza z trasy, trafia na jakieś, pardon, zadupie, członkowie załogi wychodzą na rekonesans, po czym spotyka ich cała seria nieszczęśliwych wypadków. Wręcz tragicznych. Udaje się ujść z życiem tylko jednej osobie, to Daniel Pantalekis, już wspomniany wyżej. Wrócę do niego później.

Teraz hop siup - przenoszę się do Lunapolis i zaglądam przez ramię Finnenowi.To młody chłopak, trochę malarz, trochę poeta, trochę aktor. Właśnie przygotowuje się do Skoku. Cóż to jest Skok? Mnie to przypominało przesiewanie. Jakby Przedksiężycowi (panowie? bogowie? nadzorcy?) gigantycznym przetakiem nabierali ludzi, potrząsali i jednym ruchem odsiewali zbędną część. Przy pierwszym Skoku opisanym w powieści była to jedna piąta populacji miasta. Odsiane odpady nie giną w niebycie, tylko zostają w świecie identycznym jak ten w Lunapolis, tylko o większej entropii. Ile Skoków, tyle tych światów. Im dawniejszy Skok,  tym świat bardziej zniszczony, rozlatujący się w proch i rdzę.

Och, chętnie bym jeszcze popisała na temat Lunapolis, miasta, które na skutek interwencji Przedksiężycowych zamknęło sobie jedna kierunki rozwoju, a nadmiernie rozbudowało inne. Gdzie dzieci projektowane są przez duszoinżynierów, gdzie można sobie genetycznie poprawić lub wszczepić talent taki czy owaki. Gdzie buduje się mechanoidy (automaty) w kształcie zwierząt kierowane przez wyszkolonych animatorów, a jednocześnie nie ma w użyciu żadnego pojazdu wykorzystującego koło!
Nie mniej ciekawe są stosunki społeczne w mieście. Jak to zwykle bywa, jest elita, która dużo może i plebs, który może mniej. Ciekawy jest zakres i rodzaj tego "dużo", zainteresowanych odsyłam do książki, ja zaś chciałam przejść do głównych bohaterów.

Finnen, o którym już wspominałam  i Kaira, córka arystokraty. Dziewczyna bez żadnych specjalnych talentów, nie tknięta przez duszoinżynierów. Surowo traktowana przez ojca Brina Issę (o, z tego też niezły ptaszek, skomplikowana osobowość i patologiczna próżność), wrażliwa, myśląca i... chciałam napisać miła, ale Kaira nie jest miła. To słowo implikuje, nie wiem czemu, jakąś spolegliwość i bezmyślność, a ona taka nie jest. Kaira jest stanowcza, potrzebuje tylko celu. I kiedy go dostanie, staje się twarda jak skała.  Zwiewa ojcu, wykorzystując Finnena i innych, ukrywa się w dolnych światach z grupą zapaleńców, którym przewodzi jej były nauczyciel, no i wszyscy razem realizują PLAN.

Z drugiej strony PLAN, tylko inny, realizuje inna grupa, czyli jej ojciec, Brin Issa i jego poplecznicy. W jakiś mglisty sposób i niesprecyzowany sposób ten konflikt pomiędzy uprzywilejowaną grupą a bandą wyrzutków przypomina mi "Przenicowany świat" Strugackich. To bardzo pozytywne skojarzenie, bo Strugackich to ja kocham.

Wracając do Pantalekisa (obiecywałam, że wrócę), przystał do zwolenników Brina Issy, jest wyjątkowo niesympatycznym draniem i ma pewne zdolności czy właściwości, które mogą być pomocne przy Skoku. Wracając do Kairy i Finnena, to już nic nie napiszę, bo ich historia wcale się jeszcze nie skończyła i nie wiem, czy Kairze się udało, co zamierza Brin Issa, co czeka Lunapolis i kim są Przedksiężycowi.

Zapomniałam wspomnieć o wątku kryminalnym! Och, moja głowa... ale to już może wspomnę przy okazji pisania o kolejnej części "Przedksiężycowych", które oby udało mi się przeczytać jak najszybciej.

Powieści są świetne, wlazły mi jak bułka z masłem i dżemem, potknęłam się tylko na jednym fragmencie:
"Jest tu mała dziewczynka, nazywa się Prisha i dawniej mieszkała przy Schodach Łańcuchów pod numerem 43. Tutaj jej ulubiona lalka spłonęła w pożarze, mógłby ktoś się zlitować i przynieść tę lalkę z górnego świata?". [1]
Potknęłam się, bo to pisze ktoś z dolnego, tego odrzuconego, odsianego świata, pisze o dziecku, które w tym dolnym świecie jest, a w pierwszym tomie stoi:
"Ponieważ Skok zabierał niemal wyłącznie dorosłych [...]".[2]
 Ach! No tak, teraz rozumiem, umknęło mi to słówko "niemal". Dobra, w takim razie nie mam się o co przyczepić.

Bardzo podoba mi się też wydanie. Powergraph się postarał, solidna twarda oprawa, książka jest szyta i (coś pięknego!) otwarta i rozłożona na stole pozostaje otwarta i rozłożona. Mało książek tak potrafi, zaprawdę powiadam wam, sami spróbujcie.
Okładki też są cudne. Autorstwa Rafała Kosika i Adelevin (kim jest Adelevin?). Gratulacje.

---
[1] "Przedksiężycowi II" Anna Kańtoch, Powergraph, Warszawa 2013, s. 256
Fantastyka z plusem: Przedksiężycowi. Tom 2 [Anna Kańtoch]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
[2] "Przedksiężycowi I" Anna Kańtoch, Powergraph, Warszawa 2013, s.169.
Fantastyka z plusem: Przedksiężycowi. Tom 1 [Anna Kańtoch]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE