Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jean Van Hamme. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jean Van Hamme. Pokaż wszystkie posty

piątek, 19 czerwca 2015

[Thorgal] "Ofiara" Rosiński, Van Hamme


To jest tom, w którym fabułę, prawdę mówiąc, pamiętam jak przez mgłę. To przez to, że Grzegorz Rosiński zupełnie, ale to ZUPEŁNIE zmienił sposób rysowania komiksu. Nie ma już czarnej, konturowej kreski, pastelowych wypełnień, kreskowania piórkiem.

Jest za to malarski rozmach, dużo bogatsza paleta barw, miękkość pędzla. Cudownie. Oczu nie mogłam oderwać. Zmieniły się nieco twarze, Thorgal się postarzał, ale i wyszlachetniał, Jolanowi pojaśniały włosy, a w spojrzeniu widać mu teraz jakiś twardy błysk. Aaricia też jakaś inna, prawdziwsza.

Szokująca zmiana, ale jestem nią zachwycona. Deszcz, który tak podobał mi się w "Mieście zaginionego boga", blednie zupełnie w obliczu jasnych kropel padających na twarz Jolana. (s.4)


Mogłabym jeszcze się pozachwycać, ale pewnie jeszcze będzie okazja (następne tomy), a tymczasem może zdanie lub dwa o tym, co się dzieje.
Aaricia z dziećmi i wciąż nieprzytomnym mężem popada w tarapaty - napotkani przypadkowo ludzie z pobliskiego zamku chcą ją spalić na stosie jako czarownicę. Pojawia się na to bóg Vigrid, znany już księżniczce z dawnych lat i pomaga całej rodzinie. Wystarczy, że Thorgal z Jolanem trafią do międzyświata (ani ludzkie, ani boskie miejsce), a znajdzie się tam ktoś, kto będzie w stanie pomóc ojcu rodziny wyrwać się ze śpiączki.
Po drodze panowie muszą pokonać wiele przeciwności, wiecie: próby siły, charakteru, męstwa i rozumu. Udaje im się, spotykają Manthora, a ten leczy Thorgala. Żąda jednak za to ofiary.

Jolana. 


A Jolan zgadza się być ofiarą. Na szczęście nie jest to ofiara śmiertelna. A jaka? O tym dowiemy się w następnym tomie.

"Ofiara", tom 29. serii Thorgal, scenariusz Jean Van Hamme, rysunki Grzegorz Rosiński, przekład z francuskiego Wojciech Birek, Egmont Polska, 2006.

czwartek, 4 czerwca 2015

[Thorgal] "Kriss de Valnor" Rosiński, Van Hamme - Bomba


Kriss de Valnor co jakiś czas wyskakuje jak diabełek z pudełka i robi mnóstwo zamieszania wokół siebie. Ileż drapieżnej energii ma w sobie ta kobieta!

Tym razem los zderza Kriss nie z Thorgalem, a z Aaricią i jej dziećmi. Rodzinę Aegirssonów zesłano do kopalni srebra za notoryczne ucieczki, a tam kto się pojawia? Kriss! Jako więźniarka, ale i nadzorczyni (wiecie, jak kapo w obozie). Na widok Jolana błyskawicznie układa w głowie plan ucieczki, pamiętając, co chłopak potrafi. Ucieczka - no, pytam się, jak myślicie, udaje się czy nie? Biorąc pod uwagę umiejętności Jolana, determinację Aaricii i bezwzględność Kriss? Ależ oczywiście, macie rację.

Prawdziwym zaskoczeniem jest zupełnie coś innego i teraz uprzedzam, będzie spoiler.

S

P

O

I

L

E

R


Otóż okazuje się, że oprócz Aaricii, Jolana, Louve i Kriss w ucieczce uczestniczyła jeszcze jedna osoba, a raczej osóbka. To syn Kriss de Valnor i Thorgala: malutki, czarnowłosy, niemy chłopczyk o imieniu Aniel.

Dacie wiarę? Dwie kobiety i trójka dzieci Thorgala razem. Aaricia oczywiście wściekła. Wróciło do niej całe to upokorzenie, gdy jako łysa więźniarka z piętnem na policzku musiała usługiwać mężowi i jego kochance.  Stoi przed nią żywy dowód ich figli migli, co za obłęd jakiś. A dalej jest jeszcze większa bomba.

Mianowicie ich ucieczka nie pozostała niezauważona, pościg depcze im po piętach, aż tu nagle noga Kriss odmawia posłuszeństwa. Więc co czyni amazonka? Własnym łukiem powstrzymuje pościg, dając reszcie czas na oddalenie się. Anielem ma zaopiekować się Aaricia.

Przez moment dwie odwieczne rywalki toną w swoich ramionach, a ja się wzruszam i mrugam rzęsami, żeby odpędzić czające się na skraju oka łzy.


I prawdę mówiąc, tak mnie rozebrały emocjonalnie te dziewczyny, że wcale mnie nie obeszło to, że Aegirsson jednak żyje. Bombastyczny tom.

"Kriss de Valnor", tom 28. serii Thorgal, scenariusz Jean Van Hamme, rysunki Grzegorz Rosiński, przekład z francuskiego Wojciech Birek, Egmont Polska, 2004.

poniedziałek, 25 maja 2015

[Thorgal] "Barbarzyńca" Rosiński, Van Hamme - OCH, ON GINIE!


Mieli trafić do domu, a zawędrowali do ładowni statku, jako niewolnicy zakuci w kajdany. Kto? Rodzina łucznika oraz jego świeżo poznani znajomi.

Thorgal i Atlanta (czyli gość z Atlantydy, tak, tej zaginionej) Tiago mają służyć jako zwierzyna łowna dla arystokratycznych nastolatków. Oczywiście łucznik wywija się od niemal pewnej śmierci (to facet nie do zatłuczenia, mówię wam), co więcej, sam zaczyna rozdawać karty, choć przeciwnicy mają przewagę liczebną, są uzbrojeni i mają ochroniarzy za plecami. Aż mi się scena z "Gladiatora" przypomniała, kiedy to rydwany miały roznieść w proch i pył piechurów z Maximusem na czele, a tu role się odwróciły i ci zmotoryzowani dostali po zadku. Z Thorgalem  było tak samo.

Żyją więc, ale Tiago celnie zauważa:
"Jakiż żałosny jest ten twój świat, Thorgalu, tutaj najgorszym wrogiem człowieka jest sam człowiek" [s.22]
Gubernator ma na oku  Thorgala, bo chce wykorzystać jego zdolności i talent strzelecki, ale oczywiście, jako pan i władca, zapewnia sobie współpracę poprzez uwięzienie rodziny łucznika. A synalek gubernatora, głupi i okrutny szczeniak, znęca się nad rudowłosą siostrą Tiago - Ileną. I oni zwą Wikingów barbarzyńcami! Ależ głupi ci Rzymianie...

Thorgal z synalkiem gubernatora jadą na turniej do imperatora. Już mi się zdawało, że wszystko się dobrze skończy (imperator nie taki głupi), ale nie.

Synalek  okazuje się trucicielem, a zbyt ufny Wiking jego ofiarą.

I leżą na skale jego zwłoki. 


Smuteczek.

Chlip.

"Barbarzyńca", tom 27. serii Thorgal, scenariusz Jean Van Hamme, rysunki Grzegorz Rosiński, przekład z francuskiego Wojciech Birek, Egmont Polska, 2004.

wtorek, 5 maja 2015

[Thorgal] "Królestwo pod piaskiem" Rosiński, Van Hamme


Ten fragment przygód Thorga;a jest dziwny. Sięga bowiem do przeszłości, do pochodzenia Thorgala, które właściwie już znamy, ale teraz autorzy dokładają nowe fakty. Wyciągają, jak królika z kapelusza, zaginioną Atlantydę!

Wywlekają też Atlantydów - lud oświecony i wykształcony, ale strasznie roszczeniowy. Ich przywódca jest obleśnym staruchem z apetytem na nastolatki i manią wielkości, a Thorgal jest dla niego dzikusem do wykorzystania i wyrzucenia jak zużyta chusteczka higieniczna.

Na szczęście nie wszyscy Atlantydzi są tacy antypatyczni, jest garsteczka, która pomaga Wikingom w uwolnieniu się od koszmaru.
Końcowe słowa:
"Już po wszystkim, kochanie, wracamy do domu". [s.46]
Ha, ale czy aby na pewno? Z Thorgalem nigdy nic nie wiadomo!

"Królestwo pod piaskiem", tom 26. serii Thorgal, scenariusz Jean Van Hamme, rysunki Grzegorz Rosiński, przekład z francuskiego Wojciech Birek, Egmont Polska, 2002.

środa, 29 kwietnia 2015

[Thorgal] "Arachnea" i "Błękitna zaraza" Rosiński, Van Hamme


"Arachnea". Ten tom to jakaś wyjątkowa zapchajdziura scenariuszowa. Zupełnie jakby autorzy nie mieli pomysłu na porządny, soczysty, krwisty odcinek, więc rozdzielili znów rodzinę, gdy ta była na morzu w dwóch łodziach. Jedna z łodzi popłynęła naprzód, a druga napotkała trudności. Zgadnijcie, kto był w tej drugiej? Kto kocha pokonywać trudności? No jasne, Thorgal.

Tym razem towarzyszy mu Louve, razem wpadają w pajęcze sieci na zapomnianej przez bogów i ludzi wyspie. Dziecię panikuje, Thorgal wytęża siły, wokół tupią malutkimi, włochatymi nóżkami tysiące pająków.
Obrzydliwość. Żeby nie było tylko obrzydliwie, ale jeszcze do tego trochę nudno, trzeba dorzucić do pająków starożytną klątwę.
Voila!
Nie polecam, no ale z drugiej strony trudno omijać zeszyt ze środka serii, prawda?

"Arachnea" tom 24. serii Thorgal scenariusz Jean Van Hamme, rysunki Grzegorz Rosiński, przekład z francuskiego Wojciech Birek, Egmont Polska, 2000.

"Błękitna zaraza"
"Nazywam się Jolan, mam dwanaście lat i wkrótce umrę" [s.1]
Tak zaczyna się tom, w którym na rodzinę Aegirssonów czyhają: mackowate potwory; karły kanibale; książę niby dobroduszny, ale napalony na Aaricię; zaraza nieuleczalna niczym trąd; uwięzienie.
Czyli tradycyjnie "siła złego na jednego". W związku z czym Thorgal tym razem musi dokonać rzeczy niemożliwych. Dokonuje ich, oczywiście. No przecież to THORGAL.
Pięknie jest czytać takie słowa:
"[Aaricio] Słońce moich dni będzie wschodzić i zachodzić jedynie dla ciebie". [s.21]
Komiks kończy się tak:
"Cóż, wszystko dobre, co się dobrze kończy. I wszyscy byli szczęśliwi". [s.46]

"Błękitna zaraza", tom 25. serii Thorgal, scenariusz Jean Van Hamme, rysunki Grzegorz Rosiński, przekład z francuskiego Wojciech Birek, Egmont Polska, 2001.

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

[Thorgal] "Klatka" Rosiński, Van Hamme. Zdrada, kara, wybaczenie

O, trafiłam na ciekawy fabularnie tom.

Thorgal trafia w końcu na wyspę, gdzie czeka na niego Aaricia z rodziną, Darkiem i Lehlą. Jednak zamiast wpaść w stęsknione ramiona żony, wpada prosto do klatki. Tak, tak, Aaricia zamyka go w klatce twierdząc, że on tylko podszywa się pod jej męża. Dopiero napaść złych ludzi (którym Aaricia zdążyła się w międzyczasie narazić) diametralnie zmienia sytuację.

Zatrzymam się tutaj, bo tu są prezentowane ciekawe rozważania psychologiczne. Cóż to za cudowna odmiana po tych wszystkich  walkach i przemocy. Problem winy i kary. Thorgal zawinił, wiążąc się z inną kobietą. Tak, wiemy - nie zrobił tego świadomie, ale duma Aaricii została tak potwornie sponiewierana, że dziewczyna zupełnie nie potrafi sobie z tym poradzić. Nie umie powiedzieć mężowi "ach, cudownie, że już jesteś, pójdź w me ramiona", nie po tym, jak ona sama, niewolnica z ogoloną głową, musiała usługiwać Thorgalowi i Kriss beztrosko baraszkującym w łóżku.

Tu pytanie do kobiet: jak zareagowałybyście na zdradę męża, gdybyście były w skórze Aaricii? Czy ta zdrada nie jest niepokojąco podobna do wielu współczesnych zdrad, tłumaczonych przez mężczyzn "zaćmieniem umysłu", "małpim rozumem" i tym podobnymi określeniami? Wybielają się ci faceci, mówiąc "nie byłem sobą, to był tylko seks, nie miłość".

Dokładnie te same słowa Thorgal mógłby kierować do swojej żony, prawda? A jakoś tak Thorgala mimowolnie bierze się w obronę. Ja brałam. Biedny, miał amnezję, nic nie pamięta, nieszczęśnik, nie jest winien.

Zdradzane żony dzielą się na rozjuszone Walkirie lub głęboko zranione i złamane kobiety. Cieszę się że Aaricia zalicza się do tych pierwszych.

"Klatka" tom dwudziesty trzeci serii Thorgal, scenariusz Jean Van Hamme, rysunki Grzegorz Rosiński, przekład z francuskiego Wojciech Birek, Egmont Polska, 2000.

piątek, 3 kwietnia 2015

[Thorgal] "Giganci" Rosiński, Van Hamme


Nie lubię, gdy z założenia pozytywny bohater staje się szują i łotrem. Dlatego, szczęśliwie dla mnie, autorzy postanowili uwolnić Thorgala od ciążącej na nim klątwy i pozwalają mu znów stać się sobą. Ale nie ma za łatwo, no przecież wiadomo. Trzeba się trochę nagimnastykować.

Thorgalowi najpierw pomaga Galathorn, uwięziony przez zbirów Kriss książę Brek Zarth . Następnie bogini Frigg, małżonka Odyna. Kriss w międzyczasie przeszkadza, kusząc łucznika krągłościami, złotem i władzą. Wiadomo jednak, że Thorgal nie da się złapać na taki lep, mimo niepamięci charakter ma wciąż ten sam.

Wypełnia zadania postawione przed nim przez boginię, przelatuje jak burza, hm, może bardziej jak komar, po świecie Gigantów, czyniąc przy tym tyle zamieszania, ile się da. Przy okazji podrywa Walkirię. Nie, zaraz, to Walkiria podrywa jego.

Na koniec on i Galathor w pośpiechu oddalają się od wściekłej Kriss (czyt. zwiewają w popłochu).

"Giganci" tom dwudziesty drugi serii Thorgal, scenariusz Jean Van Hamme, rysunki Grzegorz Rosiński, przekład z francuskiego Wojciech Birek, Egmont Polska, 2000.

poniedziałek, 23 marca 2015

[Thorgal] "Korona Ogotaia" - Jolan, skaczemy!


Zaczyna się drętwo, jakby sama siebie czytała "Thorgal wciąż nic nie pamięta, a Kriss wciąż wredna".

Na szczęście scenarzysta postanowił nieco urozmaicić opowieść o rodzinie łucznika - no i zafundował mi jazdę bez trzymanki. Znów bawi się w podróże w czasie, jak we "Władcy gór". Tyle, że tym razem podróżnikiem jest Jolan i to nie sam, a ze Strażnikiem przybyłym z przyszłości odległej o trzydzieści tysięcy lat. Strażnikowi chodzi tak naprawdę o koronę Ogotaia, czyli hełm energetyczny gwiezdnych ludzi, a Jolan ma mu pomóc w zdobyciu tego artefaktu. Przybysz w zamian ma dołożyć wszelkich starań, by uratować Aaricię, Thorgala i Louve. I co? Podły kłamca ten Strażnik i tyle. Dorośli to świnie, naprawdę. Nie wolno oszukiwać dzieci!

Jolan jednak nie jest w ciemię bity, skacze między czasami z coraz większą wprawą, rozdwaja się nawet (jak Tichy poniedziałkowy i środowy) i ostatecznie osiąga cel, dając ludziom z przyszłości niezłego prztyczka w nos. Tak trzymaj, chłopcze!

P.S. Dorosły Jolan jest bardzo przystojnym facetem, mrau.

"Korona Ogotaia", tom dwudziesty pierwszy serii Thorgal, scenariusz Jean Van Hamme, rysunki Grzegorz Rosiński, przekład z francuskiego Wojciech Birek, Egmont Polska, 1999.

wtorek, 3 marca 2015

[Thorgal] "Piętno wygnańców" Rosiński, Van Hamme - siła złego na jednego


Kto ma dość Thorgala, ten się ucieszy, bo autorzy chwilowo odczepili się od łucznika i zwrócili swe wnikliwe oko w stronę Aaricii i jej rodziny. Matki Polki, bierzcie i czytajcie! Oto jak słaba płeć, dodatkowo obciążona potomstwem, w dópę dostaje za mężusia drapichrusta! Otóż wiecie, że Thorgal traci pamięć? Nie dość, że traci, to jeszcze staje się piratem, rozbójnikiem i czarnym charakterem, do spółki z Kriss. A jego żona i dzieci za to płacą.

Dodatkowo w tym zeszycie wychodzi na jak, jak to skandynawscy bogowie kłamią i oszukują. Miało być tak, że Thorgal wymaże swoje imię z księgi świata, a w zamian jego rodzina miała mieć spokój - tak przynajmniej łucznik sobie wyobrażał. Figa z makiem. Jest na odwrót - Aaricia, Jolan i Louve dostają nieźle w kość. Wygnanie, ciężka wędrówka, niewola, rozdzielenie rodziny: siła złego na jednego.Straszne rzeczy się dzieją w tym tomie, straszne!

Rysunkowo zauroczyła mnie zima (lubię zimę w literaturze).
Cieszę się też, że Rosiński zrezygnował z obłoczków pary ulatującej z ust na mrozie. Takie to było... mocne, jak pisk styropianu na szkle. Już nie jest i chwała Thorowi za to.


"Piętno wygnańców", tom dwudziesty serii Thorgal, scenariusz Jean Van Hamme, rysunki Grzegorz Rosiński, przekład z francuskiego Wojciech Birek, Egmont Polska, 1999.

środa, 18 lutego 2015

[Thorgal] "Niewidzialna forteca" Rosiński, Van Hamme - gołe, ponętne, damskie ciało



Hura! To jest tom, który polubiłam od pierwszego wejrzenia, bo jak rypnęło, to z grubej rury.


Na dzień dobry - gołe, ponętne, damskie ciałko. I jak mówię gołe, to uczciwie gołe, żadne tam wstydliwe przesłanianie się włosami czy rękami (ha, wyobrażam sobie, jak młodzi chłopcy wpatrywali się kiedyś z zachwytem w kadry - kiedyś, bo przecież teraz golizna to żaden unikat).


Drugie łup - Thorgal nagle zawraca na pięcie  i wraca do swoich. I za to cię lubię, chłopie! Prawidłowa decyzja!

Po trzecie: Thorgal bierze się za bary z bogami (który to już raz?) i trafia do światów, gdzie zwykły śmiertelnik trafia nieczęsto. Znów bogowie dają mu trudny wybór, ale przecież łucznik jest tak nieziemsko szlachetny, że dla dobra swojej rodziny gotów jest zapłacić najwyższą cenę.

No i płaci.

I nic nie pamięta.

Taki los.

P.S. Czcionka w dymkach to jedna z najbardziej wk...urzających czcionek, jakie widziałam w komiksach.

"Niewidzialna forteca", tom dziewiętnasty serii Thorgal, scenariusz Jean Van Hamme, rysunki Grzegorz Rosiński, przekład z francuskiego Wojciech Birek,Egmont Polska, 1995.

niedziela, 15 lutego 2015

[Thorgal] "Słoneczny miecz" Rosiński, Van Hamme - dzień dobry!


Rosiński to mistrz. Pierwsza plansza jest zupełnie bez słów, ale tak zbudowano w niej napięcie, że klękajcie narody.

Tak, wracam do Thorgala. Lubię tego nie całkiem do końca Wikinga, za bezkompromisowość i odwagę. Trochę mu miałam za złe, gdy odszedł i opuścił rodzinę, ale byłam w stanie zrozumieć powody, jakimi się kierował.

W "Słoneczny miecz" wczytałam się ciekawa, jak mu też leci na tym dobrowolnym wygnaniu. Pfff, no właściwie nic specjalnego się nie dzieje. Wszystko już było. Thorgal wędruje, tu komuś pomoże, tam komuś wyciągnie rękę, tu go w dupę kopną, tam mu gębę obiją. Rzekłabym: dzień jak co dzień.

Niejaki powiew świeżości wnosi jedna babka, wielce atrakcyjna, co się do łucznika przyczepia jak rzep, tego w komiksie aż tak dużo nie było. Jednak  i babka, i przyczepianie się już było.

 Jak się komiks kończy? Normalka, Thorgal znów wyrusza na wędrówkę. Oszalałabym z takim mężem, nie dość, że się włóczy, jakby go mrówki w zadek gryzły, to jeszcze dziewczyny podrywają go bardzo nachalnie.

 Podziękowania dla Janka, który  pożyczył mi Thorgala na kilogramy, po tym jak  płakałam, że się rozstaję z Wikingiem. :)

"Słoneczny miecz", tom osiemnasty serii Thorgal, scenariusz Jean Van Hamme, rysunki Grzegorz Rosiński, przekład z francuskiego Wojciech Birek,Egmont Polska, 1994.

piątek, 31 października 2014

[Thorgal] "Strażniczka kluczy" Rosiński, Van Hamme - chlip, do widzenia


To jest tom, w którym jest więcej magii, oniryzmu, baśni i legend niż w innych tomach. Główną rolę gra w nim taki jeden wredota przebieraniec, znany mi już z "Trzech starców w krainie Aran".
http://pl.thorgal.wikia.com
To ten w żółto-zielonym stroju.
Występuje też strażniczka kluczy, jest wąż, krasnale, światy znane i nieznane.

Fabuła w skrócie: podstępny wąż wysyła wredola o lisich oczkach z misją złodziejską: ma ukraść strażniczce kluczy pas. Żeby było łatwiej, nadaje wredolowi postać Thorgala. Wredol, przepraszam, on ma imię, to Wolsung z Nichor, z misji się wywiązuje, kradnie ten kawałek garderoby (właściwie to CAŁA garderoba strażniczki), a że ten pas zapewnia nietykalność osobistą, korzysta z okazji, by podporządkować sobie Wikingów z osady Thorgala.
Rządzi, rozstawia po kątach, bije, zabija, gwałci, słowem rozrabia jak pijany zając. Na szczęście Thorgal, Jolan, strażniczka kluczy i krasnal biorą się żwawo do roboty, żeby wyrwać chwasta.

Bójki bójkami, istotniejsze jest natomiast to, że Thorgal po tych wszystkich przejściach decyduje się odejść od żony i dzieci, uznawszy, że jego obecność jest dla nich zbyt dużym zagrożeniem. Wciąż im się coś złego dzieje, wciąż muszą dokładać starań, żeby wyjść cało z kolejnych opresji. Nic dziwnego, że łucznik ma tego dość - zamierza odejść w siną dal i tej dali pozostać tak długo, aż bogowie o nim zapomną.

Och. Ciężkie jest rozstanie z Thorgalem, zwłaszcza że to ostatni tom z zestawu mi pożyczonego. Smuteczek. Chlip, chlip, pa, Thorgalu.


"Strażniczka kluczy", tom siedemnasty serii Thorgal, scenariusz Jean Van Hamme, rysunki Grzegorz Rosiński, przekład z francuskiego Małgorzata Markowska, "Korona", 1991.

czwartek, 23 października 2014

[Thorgal] "Wilczyca" Rosiński, Van Hamme


Po cudownie odprężającym "Władcy gór" pora wrócić du utartego schematu. Czyli: wędruje sobie Thorgal i jego rodzina, przebyli właśnie długą drogę i marzą o tym, żeby gdzieś spokojnie spocząć (zwłaszcza że Aaricia lada moment ma rodzić), aż tu nagle, jak diabełek z pudełka, wyskakuje jakaś niecnota i bruździ.

Tym razem to chciwy Wiking, taki typowy, co to tylko palić, rabować i gwałcić umie. Thorgal mu przeszkadza przez rodzinne powiązania i Wiking najchętniej by go ukatrupił bez dania racji, ale to było dla komiksu za mało spektakularne, no i cykl by się za szybko zakończył. Toteż, jak zwykle, skrupi się na Aaricii i Jolanie. Aaricia szczególnie tu jest narażona na szykany, bo to ona jest spadkobierczynią dóbr Gandalfa Szalonego. Wiking jednak wychodzi z założenia, że najlepiej jest wykosić wszystkich, całą rodzinkę, dla pewności. Ha, nie ma jednak tak łatwo, bo jakiś cichociemny partyzant przeszkadza w planach, po cichutku i skutecznie likwidując mu ludzi. Taka Niewidzialna Ręka.

Koniec zaś podsumuję tak:

"Pitu pitu chlastu chlastu
Thorgal wykosił przeciwników jedenastu
Jego żona, oj niebożę
dziecię powiła w wilczej norze"

I dała dziecięciu na imię Wilczyca. Słodko. Oj, wiem, po francusku Louve - wygląda o niebo lepiej.

"Wilczyca", tom szesnasty serii Thorgal, scenariusz Jean Van Hamme, rysunki Grzegorz Rosiński, przekład z francuskiego Stanisław Kroszczyński, "Orbita", Warszawa 1990.

środa, 22 października 2014

[Thorgal] "Władca gór" Rosiński, Van Hamme


Ho ho ho! Ho ho! Tak sobie hohocham, bo w końcu trafiłam na wielce nietypowy tom przygód Thorgala. Nietypowy, bo:
- nikt nie czyha na rodzinę Thorgala
- nikt ich nie porywa ani nie więzi
- Aaricia nie wzdycha "Och Thorgalu"
- nie ma Wikingów
- nie ma ludzi z gwiazd
- nie ma bogów

Cóż więc jest? Góry, kotlina w górach, mała chatka - a w niej, w zależności od tego, w jakim czasie tam jesteśmy, albo para młodych ludzi ciężko pracująca na swoje utrzymanie, albo pustka i zimny wicher hulający po kątach.
Kim jest tytułowy Władca gór? W zależności od czasu - albo groźnym i okrutnym panem, albo młodym, chciwym chłopcem albo też dojrzałą, zmęczoną kobietą.

Thorgal, chłopak i kobieta skaczą sobie w czasie jak wsza po grzebieniu, nie przejmując się wcale łańcuchami przyczynowo-skutkowymi (łańcuchy są dla raperów!). Tu jeden zaznaczy rysę na ścianie, jak Tony Halik, tam inny natknie się na samego siebie, gdzie indziej znów zastawią pułapkę z zamiarami mało pokojowymi. Dzieje się. Nie nudziłam się ani sekundy.

"Władca gór", tom piętnasty serii Thorgal, scenariusz Jean Van Hamme, rysunki Grzegorz Rosiński, przekład z francuskiego Małgorzata Markowska, "Orbita", Warszawa 1990.

niedziela, 5 października 2014

[Thorgal] "Aaricia" Rosiński, Van Hamme


To czternasty tom serii, znudzonych notkami o Thorgalu informuję, że już niedługo do końca, bo przeczytałam tylko siedemnaście tomów.  :)

Pamiętacie tom siódmy, czyli "Gwiezdne dziecko"? Tam autorzy pokazali dzieciństwo Thorgala, tu zaś, w tomie czternastym, wykonali ten sam zabieg na Aaricii. Wykorzystali przy tym sprawdzoną już formułę, czyli  krótsze opowieści zamiast jednej długiej.

"Góra Odyna" jest górą, na którą wybiera się młodziutka, kilkuletnia zaledwie Aaricia, szukając matki (zmarła biedaczka, a nikt tego wyraźnie dziecku nie powiedział). Złośliwe i kłamliwe demony, niksy, próbują ją wciągnąć w śmiertelną pułapkę. Na szczęście ktoś już ratuje. Kto? Oczywiście, młody Thorgal. I tu można sobie westchnąć - a więc to tak się wszystko zaczęło...

"Pierwszy śnieg" - Gandalf Szalony wyrzuca Thorgala z wioski, a dumny chłopak bez słowa odchodzi w śnieżną zamieć. Aaricia wykazuje się sprytem i determinacją, znajdując sposób, by Thorgala sprowadzić z powrotem do wioski. Gdyby tego nie zrobiła, zamarzłby w śniegu, na pewno. I autorzy nie mieliby pracy.

"Holmganga" - tu również Aaricia popisała się całkiem niezłym pomyślunkiem. Chłopcy, czyli Thorgal i Bjorn mają zamiar wziąć się na poważnie za łby, a że brat Aaricii nie gra zbyt czysto, dziewczynka znów musi wziąć sprawy w swoje ręce. Dzięki czemu obaj mogą spotkać się w tomie drugim i znów wziąć się za łby.

Ostatnia historia to "Łzy Tjazhiego". Obywa się bez Thorgala (uff), za to zawiera sporo magii. To urocza opowieść o tym, jak to Aaricia jest przewodniczką ślepego boga Virgida, jak razem szukają tęczy, latają beztrosko pod drzewami  wyjaśniają sobie przeznaczenie. Milusio.

Jak widać powyżej, w młodości Aaricia to energiczna, bystra i odważna. Co jej się stało, jak już podrosła? Czemu stała się taka miękka i uległa, wręcz ubezwłasnowolniona "och Thorgalu ach Thorgalu"?

"Aaricia", tom czernasty serii Thorgal, scenariusz Jean Van Hamme, rysunki Grzegorz Rosiński, przekład z francuskiego Wojciech Birek, Egmont Polska, Warszawa 2007.

niedziela, 28 września 2014

[Thorgal] "Między ziemią a światłem" Rosiński, Van Hamme


Czas na zakończenie historii będącej połączeniem "Apocalypto" z "Gwiezdnymi wojnami" i Indianą Jonesem, bo już za długo się ciągnie.

Bóg (no, gwiezdny przybysz) nie żyje, Kriss łajdaczka jest w takim stanie, że nikomu zagrozić nie może, toteż Thorgal i Aaricia uznają, że można już się zbierać do domu, na uroczej, przytulnej, skalistej i bezludnej wyspie. Jest tylko jeden mały problem: Jolan. Mały chłopiec, którego obwołano bogiem, nie jest w stanie udźwignąć tego ciężaru. Może i ma moc, ale nie rozumie za wiele - na szczęście ma mądrych rodziców.

Rodzice (mimo mądrości) wpadają w tarapaty, spójrzcie na okładkę, gdzie ich wrogowie umieścili. Kryształowa grota (czy to się przypadkiem nie nazywa geoda?), słońce nap#### z każej strony, praży i rozgrzewa do czerwoności. Nic tylko usiąść w spokoju jak lotos na tafli jeziora i pozwolić upiec się na skwarek.

Nie ma co się obawiać, nie z Thorgalem takie numery. Popełniam faux pas, ale zdradzę, że uwięzionym uda się uciec dzięki pomocy poczciwych ludzi, dobro zatriumfuje, a zło w postaci podstępnych, żądnych władzy ludzi będzie ukarane. Thorgal, Aaricia i Jolan pożeglują w stronę domu.

Ale uwaga, jest jeszcze Kriss. Z nią ostatni raz widzimy się na pustyni, jak wlecze worek złota i prawie usycha z pragnienia. Pewnie jeszcze ją zobaczę. Choć nie powiem, że bym chciała, bo to kobieta bezwzględna i mało sympatyczna.

"Między ziemią a światłem", tom trzynasty serii Thorgal, scenariusz Jean Van Hamme, rysunki Grzegorz Rosiński, przekład z francuskiego Wojciech Birek, Egmont Polska, Warszawa 2007.

niedziela, 14 września 2014

[Thorgal] "Miasto zaginionego boga" Rosiński, Van Hamme


Rosiński to umie przywalić obuchem w łeb i to nawet bez otwierania komiksu! Na okładce dał Pietę. Oczywiście nie jest to Maria z Jezusem, tylko Thorgal z Tjallem, ale przecież widać. Rozpacz, ból. Bezwładna, nieskończenie smutna ręka.  Och.

Co w środku? Ciąg dalszy historii ciągnącej się od kilku tomów. Thorgal i Kriss docierają do miasta, Tjall i Aaricia też tam docierają, tylko mniej dobrowolnie. Spotykają się na szczycie piramidy, w okolicznościach wybitnie niesprzyjających (jeśli oglądaliście film Apocalypto, to wiecie, o czym mówię), kapłan już wznosi nóż w górę...

... gdy następuje nieoczekiwany zwrot akcji, bo przecież trzeba mieć do kogo wykrztusić nieśmiertelną kwestię "Luke, I am your father" ;) Stop, wróć, nie ojcem, tylko synem, ale idea jest ta sama. Ma być zaskoczenie. Potem Thorgal może się pakować i lecieć po Jolana. Oprócz żony zabiera też Kriss, bo choć ta wcześniej porządnie zalazła małżonkom za skórę, teraz Kriss jest w pożałowania godnym stanie. Nieźle dostała po nosie dumna i chciwa łuczniczka, a przy okazji wydało się, że darzy Thorgala... no, z pewnością podziwem, jeśli nie czymś więcej.

W tym tomie przepiękne są sceny w deszczu (s. 8-9)

 i w labiryncie Ogotaya (s. 34-40).

Tradycyjnie w ostatniej scenie Aaricia tuli się do Thorgala i pyta "A my, kochany, kiedy go odzyskamy?".
Chodzi o spokój.  No nie wiem, Aaricio, chyba nieprędko.


"Miasto zaginionego boga", tom dwunasty serii Thorgal, scenariusz Jean Van Hamme, rysunki Grzegorz Rosiński, przekład z francuskiego Wojciech Birek, Egmont Polska, Warszawa 2007.

wtorek, 9 września 2014

[Thorgal] "Oczy Tanatloca" Rosiński, Van Hamme - tu dziewczyny walczą w kisielu!


To jest właśnie ten tom, za który musiałam  złapać od razu po "Krainie Qa", bo zostawiłam bohaterów czy  to w więzieniu, czy to w lesie. No i co?

Dzieje się! O kurka, ile się dzieje. Walki kobiet w kisielu, tfu, błocie (ale podobne środowisko); nieuleczalna choroba jednego z bohaterów i jego cudowne ozdrowienie; zdrady i powroty; tajemnicze porozumienie między bardzo starym i bardzo młodym człowiekiem... Przede wszystkim zaś okazuje się, że świat jest bardzo malutki i Thorgal, sam o tym nie wiedząc, kręci się wokół swego syna, ojca i dziadka. Urzekające te koligacje rodzinne, okazuje się na przykład, że posąg bogini w lesie to wizerunek mamusi łucznika. Rodzina potęgą jest i basta!
Kadry ze strony http://www.thorgal.pl

Bardzo podobają mi się sceny przy ognisku, kolorystycznie, bo jest czerń i czerwień, z odrobiną pomarańczy. Cudowna jest też plansza, gdzie zebrane są wszystkie lub prawie wszystkie postacie z poprzednich tomów: czarodziejki, Wikingowie, krasnale, zakochane dziewczyny, przybysze z gwiazd, ze snów, z przeszłości...


No dobrze. Znów mus sięgać po kolejny tom, bo Thorgal wciąż w lesie, a robota nie zrobiona!

"Oczy Tanatloca" tom jedenasty serii Thorgal, scenariusz Jean Van Hamme, rysunki Grzegorz Rosiński, przekład z francuskiego Tadeusz Markowski, "Orbita" Spółka Wydawniczo-Poligraficzna z o.o., Warszawa 1989.

czwartek, 4 września 2014

[Thorgal] "Kraina Qa" Rosiński, Van Hamme - wyzwanie


Z Thorgalem i jego rodziną to jest tak, że gdy trwają sobie w stagnacji i rodzinnym ciepełku, zaraz zjawia się ktoś, kogo to gryzie w oczy i z całych sił stara się zburzyć sielankę. Tym razem jest to Kriss, urodziwa i bezwzględna łuczniczka (patrz poprzedni tom). Kriss dostała zlecenie na robotę i postanowiła zwerbować sobie do pomocy Thorgala, tylko że posłużyła się kijem, nie marchewką. Porwała mianowicie Jolana, Drewnianą Nogę (też był w poprzednim tomie, ale nic o nim nie pisałam, to taki dobry wujcio) i wywiozła daleko, a Thorgalowi i Tjallowi (bratanek Drewnianej Nogi) oznajmiła, że mają jej pomóc, bo jak nie, to kęsim.
Oczywiście, tym oświadczeniem wzbudziła same ciepłe myśli u zainteresowanych.

Ruszają więc, a po drodze poznają cel wyprawy, mianowicie mają zabić boga. Pikuś. Bóg jest okrutny, chciwy i zaborczy, więc niech im ręka nie zadrży - zdaje się mówić Kriss. W tym samym czasie zakładnicy poznają innego boga, tym razem dobrego i opiekuńczego (tak naprawdę to ludzie, nie bogowie, ale to przecież wiadomo, prawdziwi są tylko wikińscy).

Na uwagę w tym tomie zasługuje Aaricia. Dopiero co stała przy garach i marzyła o drugim dzidziusiu, ale gdy niebezpieczeństwo zajrzało w oczy rodziny, bez wahania ścina długie (niepraktyczne w podróży?) włosy i idzie za mężem. Tylko na ile jej postępowanie podyktowane jest animuszem godnym Wikinga? Czy może jednak to rozpaczliwa odwaga matki walczącej o dziecko?
I, no błagam, po co te krótkie włosy, skoro Thorgal, Tjall i nawet Kriss mają dłuższe?

Ciekawy tom. Grawituje w stronę Azteków, do tego autorzy dołożyli latające statki, transmisje podprogowe i śliczną blond główkę Aaricii. Urywa się za to tak, że nic, tylko łapać się od razu za następny tom.

"Kraina Qa" tom dziesiąty serii Thorgal, scenariusz Jean Van Hamme, rysunki Grzegorz Rosiński, przekład z francuskiego Tadeusz Markowski, "Orbita" Spółka Wydawniczo-Poligraficzna z o.o., Warszawa 1989.

wtorek, 2 września 2014

[Thorgal] "Łucznicy" Rosiński, Van Hamme - a to ci zbytnik z tego Thorgala


No ładnie. Żona z dzieckiem w domu, a mąż sobie rozrywkę z dala od wyspy uskutecznia. Nie dość, że traci łódź i cały ładunek, nie dość, że bierze udział w turnieju łuczniczym, nie dość, że znajduje sobie nowych przyjaciół, to jeszcze nawiązuje całkiem bliskie kontakty z całkiem niebrzydką łuczniczką Kriss, młodziutką i świeżą jak wiosenny poranek. Do tego owa Kriss jest przebiegła, podstępna jak żmija i za grosz nie można jej ufać. Wyjątkowo pociągająca mieszanka, nieprawdaż?

Thorgalowi podoba się ta cała historia, podoba się udział w turnieju, wygrana też mu się podoba - bo jeśli wygra, to będzie mógł sobie odkupić utopioną łódź. Tylko że w turnieju występuje się w parach - zgadnijcie, kto jest z Thorgalem w parze? Tak, ta sama osoba, która go później zrobi w bambuko i ucieknie  z kasą.

Teraz sobie ponarzekam. Łucznik, mimo że co chwilę dostaje w łeb lub po w gębę, śmieje się i jest zadowolony, żyje pełnią życia, pada i się podnosi, coś się dzieje, podoba mu się. Tak to deklaruje, że chce tylko żyć z rodziną gdzieś na uboczu, a gdy tylko nie ma rodziny u boku, bryka jak młody źrebak.
Raz tylko - przez cały tom -  zatroszczył się, ach, już dziesięć dni tam siedzą na wyspie. Co mu nie przeszkadzało przeżyć całej przygody do końca. Hipokryta.

"Łucznicy" tom dziewiąty serii Thorgal, scenariusz Jean Van Hamme, rysunki Grzegorz Rosiński, przekład z francuskiego Tadeusz Markowski, "Orbita" Spółka Wydawniczo-Poligraficzna z o.o., Warszawa 1989.