sobota, 7 listopada 2009

"Kirinyaga" Mike Resnick


Ta powieść została napisana przez Resnicka niejako na zamówienie, w ramach większego projektu, cyklu opowiadań pisanych przez różnych autorów, a połączonych wspólnym tematem przewodnim: utopią w najróżniejszych ujęciach.
Resnick wykroczył poza ramy projektu, napisał nie jedno, ale kilka opowiadań łączących się w książkę.
Oramus pisze: "»Kirinyaga« jest jedną z najważniejszych książek SF ostatniego czasu, ponieważ dalece wykracza tematyką i problematyką poza getto fantastyki. Dyskutuje sprawy ważne i o dalekim zasięgu"*.
Resnick opisuje problemy utopijnego państwa-planety. Świata, gdzie ludzie żyją wg dawnych wierzeń kenijskich, słuchają swojego szamana we wszystkim, uprawiają ziemię tak, jak ich przodkowie i odrzucają wszelkie oznaki nowoczesności i postępu w imię... No właśnie, w imię czego? Szczęścia? Na początku tak. Świat prosty, uładzony, bez dociekania, co skąd się wzięło (bo przecież są bogowie) wydaje się światem szczęśliwym. Tylko że to po pewnym czasie się rozsypuje. I nie wiadomo, czy dlatego, że utopia nie istnieje, czy też dlatego, że ludzie do niej nie dorośli, a może jeszcze inaczej: ludzie nie umieją żyć w utopii. A może istnieje jeszcze jakiś inny powód?
Ta książka zmusza do przemyśleń. Jeśli zaś ktoś nie chce zatopić się w rozważaniach aż tak bardzo, to zostanie mu w pamięci melancholia, smutek i jakiś nieuchwytny żal za... Za utopią? Nie. Za tym, że gdyby nawet istniała, człowiek by jej nie docenił. Chyba.
---
* Marek Oramus, "Rozmyślania nad tlenem", wyd. Solaris, 2000, s. 197.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza