
Powiem szczerze - z trudem przebrnęłam przez ww pozycję. W pewnym momencie złapałam się na tym, że czytam już tylko dlatego, żeby sprawdzić, czy dam radę. Nie chciałam, by książka mnie pokonała. Choć usilnie próbowała - wielokrotnie nad nią zasypiałam. Mąż mnie zapytał - o czym to jest? Wzruszyłam ramionami. Nie zrażony, ciągnął dalej - a jaki gatunek: sensacyjna, obyczajowa, historyczna? Ponownie wzruszyłam ramionami, nie wiedząc, co odpowiedzieć. Bo to takie niewiadomoco. Urrraaaabuuuraraauummm - jak by powiedział Tygrysek.
Merlin pisze: Góra duszy to odyseja w czasie i przestrzeni poprzez prowincjonalne Chiny, relacja z jedynej w swoim rodzaju wędrówki, w której realność splata się z fikcją, przeszłość z teraźniejszością, a konkret z metaforą. Ta epicka, pikarejska powieść skrzy się olśniewającymi epizodami - historiami z dziejów starożytnych Chin, baśniami ludowymi, wspomnieniami z czasów dzieciństwa i rewolucji kulturalnej, rozważaniami filozoficznymi, pełnymi namiętności scenami erotycznymi - i jak żadna inna oddaje różnorodność i bogactwo życia. W 2000 autor otrzymał literacką Nagrodę Nobla za dzieła o uniwersalnej wartości, gorzkiej wnikliwości i językowym geniuszu, które otworzyły nowe ścieżki dla chińskiej powieści i dramatu.
I nie wiem, czy ta kultura, mentalność chińska jest aż tak odmienna od naszej, że tak trudno znaleźć nić porozumienia? Nie znalazłam, a wzmianka o Noblu zaskoczyła mnie kompletnie. Opowieści, epizody, czasem kompletnie z sobą nie związane, trochę tego, trochę owego. Jakoś nie umiałam wyszukać czegoś dla siebie, no może czasem, jakieś zdanie, jakiś akapit, ale to trochę mało. Dodatkowo autor stosuje dość dziwną technikę rozdzielenia narratora "ja" na "ja", "ty", "ona" i "on". Gubiłam się.
No cóż. Jeśli ktoś chce się się zmierzyć z tak wyrafinowaną lekturą, to proszę bardzo.