Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czyta:Adam Ferency. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czyta:Adam Ferency. Pokaż wszystkie posty

piątek, 9 października 2020

"Katedra" Jacek Dukaj - audiobook

 


Och, jaki to był swego czasu boom na film animowany Tomka Bagińskiego zrealizowany na podstawie fragmentu "Katedry" Jacka Dukaja, pamiętacie? Właśnie sprawdziłam, to było osiemnaście lat temu! Bagiński skupił się na malutkim fragmencie opowieści, samej końcówce, a ja pomyślałam, że dobrze będzie poznać całość. 

czwartek, 14 kwietnia 2011

"Mężczyzna, który się uśmiechał" Henning Mankell (i tym mężczyzną nie jest Kurt, o nie)


Przy każdym kolejnym odcinku cyklu o Kurcie Wallanderze coraz ciężej mi pisać recenzję/opinię.  Dlaczego? Ano bo Kurta znam już całkiem dobrze, jego zmęczenie, zrezygnowanie i paskudny humor nie jest dla mnie niczym nowym; to, że śledztwo przez niego prowadzone jest długie i trudne, to już wiem; kłody pod nogami policji zdążyłam dokładnie obejrzeć, a rozważania nad kondycją szwedzkiego społeczeństwa może i były odkrywcze i głębokie, ale jakiś czas temu. Dla Szweda.

Czy to znaczy, że Wallander jest nudny? A gdzieżby tam!
Jest stałą, alfą i omegą kryminału. Jest zmęczony, znerwicowany, pełen wyrzutów sumienia, ale do tego wszystkiego jest po prostu dobrym policjantem, który nie odpuszcza.

A tym razem łatwo by było sobie odpuścić, bo "przeciwnikiem" Wallandera w kryminalnej rozgrywce jest osoba bardzo wysoko postawiona. Bogacz, biznesmen ze znajomościami, prawie książę czy też pan na włościach. Pieniądze i władza zdeprawowały tego człowieka do tego stopnia, że nie waha się definitywnie usuwać ze swej drogi ludzi, którzy mu przeszkadzają. Przy czym umie doskonale zacierać za sobą ślady.
Wallandera wkurza to, że w kontaktach z nim jego przełożeni przybierają postawę uniżonego, służalczego człowieczka mnącego w garści czapkę i przestępującego niepewnie z nogi na nogę. Kurt tak nie chce i nie może, bo?
Tak, bo jest dobrym gliną. Przystępuje do walki z potentatem, chcąc zetrzeć mu z twarzy wieczny, przylepiony uśmieszek wyższości. To walka na śmierć i życie, bezpardonowa i ostra. Lubię takie kryminały, nic na to nie poradzę, lubię Kurta Wallandera.
Ot co.

Mężczyzna, który się uśmiechał [Henning Mankell]  - KLIKAJ I SłUCHAJ ONLINE

niedziela, 24 października 2010

"Kongres futurologiczny" Stanisław Lem

Lem potęgą jest i basta, tak twierdzę. Ale nie przy każdej jego książce twierdzę to równie mocno. "Kongres" jest właśnie taką książką - wynika więc z tego, że nie zachwycił mnie absolutnie i bezkrytycznie, jak na przykład Pirx. Dlaczego?

Chyba troszkę przez język, który co prawda jest wizytówką autora, ale mnie już męczy jego archaiczność, te wszystkie snadź, atoli, jąłem, zrazu, imać, podług czy dlaboga. Mocno to kontrastuje z tematem książki. Bo kongre futurologiczny, w którym uczestniczy Ijon Tichy, jest przecież tematem wybitnie przyszłościowym i postępowym. Nie szkodzi, że właściwie się nie odbywa, zakłócony przez atak terrorystyczny. Tichy swoją porcję wizji przyszłości i tak dostaje. Począwszy od halucynogenów, którymi posługują się władze, poprzez operacje, przeszczepy aż do zamrożenia w oczekiwaniu na postęp w metodach leczenia. Po odmrożeniu Tichy znajduje się w Arkadii - kraju mlekiem i miodem płynącym, gdzie każdego stać na wszystko, za darmo są mieszkania, samochody, dzieła sztuki i wszelkie luksusy - nic, tylko brać, ile się udźwignie! Tyle że to tylko ułuda, mgła na mózgu spowodowana chemicznymi substancjami - maskonami (od maskowania rzeczywistości). Tichy oczywiście zrywa tę zasłonkę (a bo to jedną zresztą) i dobiera się do upiornego sedna.
Czytajcie Lema!

Ocena: 4,5/6.

P.S.Adam Ferency czyta świetnie, znakomicie, cudownie!
Kongres futurologiczny [Stanisław Lem]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE