Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czyta:Jarosław Rabenda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czyta:Jarosław Rabenda. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 15 listopada 2012

"Róże cmentarne" Marek Krajewski, Mariusz Czubaj - nie było dobrze


Powiem krótko: nie podobało mi się.

Pobrałam sobie audiobooka z finty, trochę się wahając, bo nazwisko Krajewskiego wcale mnie nie zachęca, a Czubaja nie znam. No ale myślę sobie - Mocka nie będzie, będzie dobrze!
Nie było.
Głównym bohaterem jest komisarz Jarosław Pater, któremu dostaje się sprawa seryjnego mordercy. W całej Polsce padają trupy, ale że następne zabójstwo morderca zamierza popełnić na Wybrzeżu, o czym niezwykle uprzejmie policję zawiadomił, to właśnie na Wybrzeżu czeka na niego Pater z ekipą. Doczekał się, padł trup, z różą cmentarną na tyłku (czyt: z tatuażem przedstawiającym różę oplecioną wokół krzyża), co przypomniało Paterowi dawną sprawę, która wciąż mu wisi jak miecz Damoklesa nad głową. Wtedy bowiem trupem padły dwie osoby, też z tatuażami na tyłkach, a komisarz sprawcy nie wykrył, bo mu się sprzęgło śledztwo z kłopotami rodzinnymi. Zawalił na całej linii, małżeństwo mu się posypało, a sprawa dwóch dziewczym do dziś mu siedzi kamieniem na żoładku.

Teraz zabiera się do świeżej sprawy z zapałem, mając nadzieję na jakieś katharsis. Źle, wróć, złe słowo, zapał sugeruje sporą dozę energii, jakąś sprężystość, a działania Patera przypominają ociężały i powolny trucht nosorożca, nie zważającego na przeszkody. Nie przeczę, w tym przypadku przynosi to rezultaty, ale przyjemności z czytania/słuchania nie miałam, niestety (ach, gdzie finezja, gdzie błyskotliwość?).

Pater jest zgorzkniałym gburem, niebezpiecznie przypominającym Mocka, brak mu intuicji Wallandera i łotrzykowatego wdzięku Zygi Maciejewskiego. Jeśli chodzi o życie osobiste, solidnie nakreślone, też nie jest dobrze. Próbuje nawiązać ściślejsze kontakty towarzyskie z sympatyczną młodą dziewczyną, nie wychodzi mu, bo obowiązki służbowe są ważniejsze - i sobie wtedy pomyślałam “ale ci się upiekło dziewczyno, nie miałabyś z nim życia!”. Nie polubiłam faceta, to widać, ale co ja mam takiego, że jak nie podoba mi się główny bohater, to od razu cała książka jest do kitu? Po co mi to emocjonalne podejście? Ech.

Jeszcze co do intrygi: podejrzanych jest tak mało, że w pewnym momencie czytelnik sam zgadnie, kto jest czarnym charakterem. I dziwi się, że komisarz mając dwóch podejrzanych. w pewnym momencie z jednego z nich rezygnuje ot tak.
 Jeszcze jedno: scena z mordowaniem szerszenia za pomocą żelu do golenia jest wyjątkowo paskudna. Obrzydliwość. Szerszenie, choć nie wzbudzają sympatii, na to nie zasługują.

Lektor: bez fajerwerków i bez zarzutu. Jarosław Rabenda czyta bardzo dokładnie, wszystko słyszałam.

“Róże cmentarne” Marek Krajewski, Mariusz Czubaj, czyta Jarosław Rabenda, Seria Sensacji i Kryminały, Biblioteka Akustyczna 2010. 
Róże cmentarne [Marek Krajewski, Mariusz Czubaj]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE


Róże cmentarne [Marek Krajewski, Mariusz Czubaj]  - KLIKAJ I SłUCHAJ ONLINE

poniedziałek, 21 marca 2011

"Psy z Rygi" Henning Mankell


Skoro spodobał mi się Kurt Wallander po pierwszym razie, to musiałam sprawdzić, czy za drugim razem będzie tak samo dobrze. I było!

Zaczyna się posępnie, oczywiście. Jest zimno, wieje wiatr i pada śnieg, a szyper na kutrze przemytniczym dostrzega na morzu ponton z dwoma ciałami w środku. Trupy jak nic, zimne i sztywne. Ponton dociera do Ystad - i tak komisarz Wallander rozpoczyna śledztwo. Trudne i skomplikowane. Na tyle trudne, że do Ystad przyjeżdża major z Rygi, wiele bowiem wskazuje na to, że z Łotwy pochodzą zabici mężczyźni. Całkiem sympatyczna osoba ten major, polubiłam go, choć kopci papierosy jak komin, ale zanim zdążyłam go porządnie poznać, już ktoś go sprzątnął z tego łez padołu. Nie zdradzam tutaj jakichś straszliwych tajemnic fabuły, bo cała emocjonująca historia zaczyna się właśnie tutaj, od tego miejsca.
Kurt wypływa na szerokie wody polityki, przekrada się potajemnie przez granicę, posługuje się fałszywym paszportem, ukrywa się przed władzami, zakochuje się, działa w konspiracji, usilnie stara się uniknąć śmierci i równie usilnie próbuje rozwiązać zagadkę morderstwa majora.
Po raz pierwszy spotkałam się z takim szczerym i bezpardonowym opisem emocji targających duszę Wallandera, jak również sensacji szarpiących jego żołądek. Scena z blaszanym koszem na śmieci - przednia! Tragikomiczna i zapadająca w pamięć.

Jeszcze jakaś jedna czy dwie książki z serii i będę mogła pokusić się o sprecyzowanie, za co tak naprawdę lubię Kurta Wallandera.

Psy z Rygi [Henning Mankell]  - KLIKAJ I SłUCHAJ ONLINE