Do licha, czemu tak mało osób czyta fantastykę? W czytniku mam kilkadziesiąt blogów książkowych, a wpisów o książkach z gatunku s-f jak na lekarstwo. A już o książkach napisanych 20-30 lat temu to już się w ogóle nie pisze (oprócz Lema, on się broni, na szczęście). A Zajdel? Zapomniany?
"Wyjście z cienia" - myślałam, że sięgam po jeszcze mi nieznaną pozycję Zajdla (bo ileż go czytałam, "Cylinder", "Limes", "Paradyzja" i trochę opowiadań). Jednak podczas słuchania to tu, to tam odzywały się dzwoneczki - to jakby znajome, ten fragment jakby już gdzieś kiedyś... ale to musiało być straszliwie dawno, zdążyłam prawie wszystko zapomnieć.
Kto kojarzy "Piknik na skraju drogi" Strugackich? Tam jedną z teorii tłumaczących istnienie Strefy był przylot Obcych, przylot jakby mimochodem, przy okazji, ot, rozejrzeli się, naśmiecili, polecieli dalej. U Zajdla jest inaczej - Obcy upatrzyli sobie naszą planetę, przylecieli i rozgościli się, aż za bardzo. Zajdel jednym machnięciem ręki odsyła do lamusa bajkę Wellsa o inwazji straszliwych potworów z kosmosu, zainteresowanych tylko destrukcją (dlaczego w ogóle kosmitom tak przeszkadzają Ziemianie?) - jego kosmici, Proksowie, są sprytni, podstępni i żądni zysku.
Ale po kolei. Najpierw brawurowo i bohatersko ratują Ziemię przed inwazją groźnych i krwiożerczych Elgomajów, a potem skromnie ustawiają się w kolejce, aby przyjąć podziękowania od wdzięcznych ludzi. Najpierw słowne, potem w naturze (niektóre produkty są dla nich przysmakiem). Potem Proksowie ośmielają się doradzić to i owo ludziom, na przykład zmianę granic, ujednolicenie języka czy rozwój nauk biologicznych z całkowitym pominięciem innych dziedzin. Wszystko dla dobra Ziemi! A ludzie łykają to wszystko jak młode pelikaniątka, szacunek do Proksów przemieniając w rodzaj jakiegoś kultu!
Nie wolno ich urazić, nie wolno jeść jajek czy grać w rugby (bo te przedmioty przypominają skafandry Proksów). Nie wolno sprzeciwiać się ich żadnym zaleceniom - to jakieś wynaturzenie wdzięczności, to kult bałwochwalczy, a za nieprawomyślne poglądy trafia się do obozów pracy, gdzie dozorcami nie są Proksowie, lecz ludzie...
Widać jasno, do czego pije Zajdel. Fantastyka socjologiczna - och, to mu wychodzi znakomicie. Zniewolenie ludzkości przez jej własne ułomności (służalczość, chciwość, żądza władzy) - to przecież tematy wciąż aktualne. Dość spojrzeć na Libię i jej tyrana - twardą ręką za twarz trzymał, karabinem groził i umiał to wszystko w garści ścisnąć - ileż dziesiątek lat to trwało, zanim w końcu pękło? Trzydzieści?
Mniej więcej tyleż lat ma dzieło Zajdla. I co, przestarzałe? No skąd.
Warto przeczytać, choćby dla tego uczucia ulgi i satysfakcji, że ludzie w końcu kiedyś zmądrzeją, otrząsną się z tego cholernego marazmu, z tych milionów nici oplatających ich niczym niewidoczna sieć; że spadną im łuski z oczu i zobaczą, jacy naprawdę są kosmiczni przybysze. Ludzie wyjdą z cienia. Jak Libijczycy.
![Wyjście z cienia [Janusz A. Zajdel] - KLIKAJ I SłUCHAJ ONLINE](http://cyfroteka.pl/images/BRDa.png)