Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czyta:Marcin Popczyński. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czyta:Marcin Popczyński. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 stycznia 2025

"Konklawe" Robert Harris - audiobook


 Jest styczeń, słuchałam tej książki w sierpniu zeszłego roku, a w międzyczasie ukazał się film na podstawie tej powieści.  Widział już ktoś?

Konklawe to konklawe, wybór papieża po śmierci obecnego. Jak wygląda, to  mniej więcej wszyscy wiedzą, zgarnia się kardynałów z całego świata, zamyka w jednym miejscu i  każe wybrać papieża spośród nich. Jeśli nie uda się za pierwszym (drugim, trzecim itd) razem, to z komina na dachu Kaplicy Sykstyńskiej leci czarny dym. Jak kardynałowie dojdą do porozumienia, to leci biały i habemus papam.

czwartek, 24 października 2024

"13 minut" Sarah Pinborough - audiobook


 Topię się - myśli sobie Natasha i za chwilę rzeczywiście się topi. Gdyby nie przypadkowy spacerowicz z psem, zostałaby taka utopiona. Jednak udaje jej się,  trzynaście minut śmierci klinicznej to nie wyrok, da się przeżyć (swoją drogą, skąd tak dokładnie wiadomo, że trzynaście?)

czwartek, 19 listopada 2020

"Pacjentka" Alex Michaelides - audiobook

 


Książka była hucznie reklamowana jako wstrząsający thriller. Przesada z tym wstrząsającym, to po prostu thriller z uczciwie zaskakującym zakończeniem. 

Mamy tu dwójkę głównych bohaterów: Alicię, uznaną i utalentowaną malarkę, którą znaleziono nad zwłokami męża niemalże z dymiącym pistoletem w ręku. Nie została skazana, ale zamknięta w szpitalu psychiatrycznym. Alicia milczy, od lat, uparcie i konsekwentnie. 

sobota, 17 listopada 2018

"Apartament w Paryżu" Guillaume Musso - audiobook

Zupełnie nie potrafię powiedzieć dlaczego, ale myślałam, że Musso pisze inne książki. Bardziej romantyczne, nastrojowe, no nie wiem... gładkie? "Apartament w Paryżu" gładki nie jest, romantyzmu też w nim ciężko się doszukać. Właściwie to dobrze, bo źle znoszę nadmierną słodycz.

Sięgnęłam po audiobooka ze względu na Paryż. Okładka kłamie. Nie ma tam żadnej dzierlatki siedzącej spokojnie na ławeczce.  Jest kobieta, Madeline, która przylatuje do Paryża, ale tłucze się taksówką w deszczu do wynajętego apartamentu, zamiast wygrzewać twarz w słońcu. Do tego samego apartamentu przyjeżdża Gaspard, dramaturg, by w spokoju napisać sztukę. Ich spotkanie to jak wetknięcie śrubokręta w gniazdko: zwarcie, błysk i sypią się iskry.

środa, 9 lutego 2011

"Morderca bez twarzy" Henning Mankell (smutny, śmieszny Kurt Wallander)

Świetnie słucha mi się audiobooków Gordona, toteż rozpędem wzięłam się za Mankella, bo to też kryminał. No i na tym kończy się podobieństwo. Mason to silny, pewny siebie adwokat z Los Angeles (czy tam innej Kalifornii). Odnosi same sukcesy, znany jest z błyskotliwych zwycięstw na sali sądowej, na u boku piękną kobietę, Dellę Street.

Kurt Wallander to szwedzki policjant z Ystad, świeżo rozwiedziony, z poszarpanymi relacjami z córką. Ma na głowie ojca, wydział w policji (jego szef ma urlop), lekką nadwagę i okropne morderstwo. Całkowite przeciwieństwo Masona.

Zdobył jednak moją sympatię swoją konsekwencją, uporem, no i jeszcze czymś, czego nie umiem dokładnie określić jednym słowem - ale ta sympatia zaczęła się w momencie, kiedy słuchałam, jak nocą śledzi podejrzanego. Jedzie za nim, niemalże błądząc w nieznanym mu terenie, trzęsąc się z zimna, z bolącą głową, na której rośnie olbrzymi guz po poprzednich perypetiach - oto obraz budzący współczucie, nieprawdaż? Aby pozostać niezauważonym, Kurt Wallander nurkuje do najbliższej bramy, żeby się schować i z rozmachem wali głową w niski strop. Bach! rozcina czoło, krew się leje, głowa boli jeszcze bardziej - poziom mojego współczucia też rośnie, no oczywiście, biedny i na ptysiu ząb złamie.

Ale następna scena to już zwala z nóg. Nie mnie, Wallandera. Podczas śledzenia podejrzanego włazi bowiem na rusztowanie i podpatruje przez okno spotkanie, które się kończy, trzeba więc ruszyć za podejrzanym. I wtedy Wallander zlatuje z rusztowania, a ja nie wytrzymuję i wybucham śmiechem, bo Kurt zlatuje z naprawdę wysoka i niechybnie by się zabił, gdyby mu nie uwięzła noga między deskami - zawisł tak głową w dół jak nietoperz, pół metra nad chodnikiem, a mnie to nagromadzenie absurdu i czarnej groteski rozbroiło zupełnie i położyło na łopatki.

I jak tu nie lubić Kurta Wallandera, który sam o sobie mówi, że nie jest śmiejącym się policjantem, puszczając oko do czytelnika obytego w skandynawskich kryminałach. Co jeszcze napisać o książce? Morderstwo jest okrutne, śledztwo drobiazgowe i mało skuteczne, pogoda wciąż pod psem (a to wieje, a to leje, a to zimno), a Kurt jest ciągle przygnębiony.
Szczerze polecam!

Ocena: 4,5/6.

Morderca bez twarzy [Henning Mankell]  - KLIKAJ I SłUCHAJ ONLINE