Pokazywanie postów oznaczonych etykietą satyra. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą satyra. Pokaż wszystkie posty

środa, 26 czerwca 2024

"Przepraszam, tu był trup" Marta Matyszczak


 Autorka cyklów "Kryminał pod psem" z Guciem oraz "Kryminał z pazurem" z kotką Burbur rusza z nową serią! Tym razem będą to "Zbrodnie na podsłuchu".

To komedia kryminalna, tak napisano na okładce. Oj, to zdanie poprzednie sugeruje, że ja tak nie myślę - ale to dlatego, że, prawdę mówiąc, przeoczyłam humor, prąc do przodu w poszukiwaniu rozwiązania zagadki, najpierw kogo zabito, a potem kto zabił. Odnajdę humor w drugim czytaniu, obiecuję.

piątek, 15 marca 2024

"Arystokratka w ukropie" - Evžen Boček - audiobook


 Drugi tom przygód Marii Kostki na zamku Kostka to niekończący się ciąg zdarzeń, które są tak absurdalne, że aż prawdopodobne. Mieszkańcy zamku to Maria III, dziedziczka rodu; jej ojciec obsesyjnie dbający o pieniądze, hrabia Franciszek Kostka oraz Vivien Kostka, żona Franciszka, totalnie oderwana od czeskiej rzeczywistości. Poza rodziną przebywa tam jeszcze Milada, menadżerka zamku (chyba jedyna normalna osoba), kasztelan Józef, trwale skrzywiony emocjonalnie od nadmiaru turystów, zamkowy ogrodnik pan Spock, nieuleczalny hipochondryk oraz pani Cicha, kucharka ze skłonnościami do nadużywania orzechówki.

sobota, 27 listopada 2021

"Arystokratka na koniu" Evžen Boček - audiobook


 Trzeci tom "Arystokratki" dopadłam w audiobooku. Nazwisko lektorki coś mi mówiło, tylko nie pamiętałam, co. Teraz już sobie zapamiętam na wieki wieków takie przenikliwe, piszczące "iiiiiiii!!!" wydawane przez lektorkę w momentach, gdy bohaterka książki omdlewała ze szczęścia. 

wtorek, 31 sierpnia 2021

"Osa" Eric Frank Russell


 Taka ta seria "Wehikuł czasu" poważna, tematy kosmiczne, socjologiczne, och i ach, klasyczne powieści światowego s-f. Do zadumania i podumania nad otaczającym nas światem, kosmosem, odległościami międzygwiezdnymi i czarną materią. Potem wyskakuje taka "Osa" i zbija z pantałyku. Albowiem, chociaż to powieść o wojnie galaktycznej Ziemian z obcą rasą, czyli Syrijczykami, to kosmosu tu jak na lekarstwo. Także statków czy walk w przestrzeni. Jedyne, czego się dowiadujemy o obcych, to strzępki informacji o ich planecie i przewadze liczebnej w wojnie z Terranami (Ziemianami). Ach, i jeszcze to, że Syrijczycy chodzą na ugiętych nogach, mają fioletową cerę oraz przylegające do czaszki uszy.

czwartek, 29 kwietnia 2021

"Noc na blokowisku" Marta Matyszczak


 To już dziewiąty tom cyklu "Kryminał pod psem" Marty Matyszczak! Kto, tak jak ja, jest z tą serią od samego początku?

"Noc na blokowisku" zaczyna się tak samo tragicznie, jak skończyła część ósma cyklu, czyli "Las i ciemność", a mianowicie zniknięciem Szymona Solańskiego tuż po jego zaślubinach z Różą Kwiatkowską. Przepadł jak kamień w wodę i niech się Róża i czytelnicy martwią (martwili się). Róża pomimo zmartwień nie potrafi spokojnie usiedzieć na miejscu, toteż wraca do Chorzowa, a tam odkrywa, że mieszkanie ma w kompletnej rozsypce i mieszkać się tam nie da.

poniedziałek, 7 września 2020

"Las i ciemność" Marta Matyszczak


Gdzież tym razem powędrowali Róża, Szymon i kundelek Gucio, ekipa detektywów z Chorzowa? Zawsze się zastanawiamy wśród znajomych, jaki kawałek Polski (a może zagranicy) będzie uszczęśliwiony ich odwiedzinami. Nigdy nie udało nam się zgadnąć. Teraz też nie.

A to okolice jeziora Paniewo w Puszczy Augustowskiej, piękne okolice, lasy, och, natura. Szymon wlecze zabiera tam Różę, chcąc pozytywnie nawiązać do wakacji sprzed lat. Wtedy to Róża, jej koleżanki i koledzy z klasy wyjechali pod namiot właśnie nad jeziorem Paniewo.

środa, 8 maja 2019

"Najgorsze dzieci świata" David Walliams


Ha, zaskoczyła mnie ta książka. Totalnie! Postawiła na głowie moje postrzeganie dziecięcych przywar, a moje dzieci rozbawiła do rozpuku. Genialne są te opowieści!

Książka składa się z dziesięciu historyjek, w każdej z nich bohaterem jest inne dziecko. Po imionach ich poznacie - przyszło mi do głowy, gdy tylko zobaczyłam galerię postaci. Stach Ślinotok, Wicio Wszarz czy Kanapowa Kryśka - i już wiadomo, o co chodzi.

wtorek, 12 marca 2019

"Czarci krąg" Iwona Banach - audiobook i książka papierowa

To pierwszy taki przypadek w mojej audiobookowej karierze: lektorka czytająca książkę  tak mnie zirytowała, że ze złością wyjęłam płytkę z odtwarzacza i dokończyłam czytanie w papierze. Jeszcze o tym napiszę, ale niżej. 

"Czarci krąg" to kryminał mocno podlany ironią i satyrą, pełen wampirów (które nie istnieją), nietoperzy (te istnieją), kosmitów (tu właściwie nie wiadomo) oraz ludzi, którzy potrafią w tym wszystkim jakoś funkcjonować.

środa, 16 stycznia 2019

"Morderstwo w hotelu Kattowitz" Marta Matyszczak


"Morderstwo w hotelu Kattowitz" Marty Matyszczak to piąty tom cyklu "Kryminał pod psem".  Lepszy czy gorszy od poprzednich? No i co Solański z Guciem nawywijają znów podczas śledztwa? A Róża? Pamiętacie (ci, co czytali, oczywiście), że nie wiadomo było, jak zakończy się ceremonia ślubna Róży i Łukasza? Tyle pytań!

"Morderstwo w hotelu Kattowitz" ucieszy wszystkich czytelników, którym podobało się w książce "Tajemnicza śmierć Marianny Biel" umieszczenie akcji na Śląsku. Solański, Róża i Gucio wracają bowiem z gościnnych występów w górskich kurortach, by zająć się sprawą morderstwa właśnie na Śląsku!  DJ Dzidzia (lokalna gwiazda czy raczej gwiazdeczka), ginie zamordowana w hotelu w Katowicach, a szefowa ochrony tegoż hotelu zleca detektywowi zbadanie tej sprawy.

Po przeczytaniu miałam mnóstwo myśli - o czym napisać, co przekazać. Wypunktowałam sobie dla ułatwienia, więc możecie przeczytać o najnowszym kryminale Marty Matyszczak w siedmiu punktach. Może nieco chaotycznych, od Sasa do lasa, ale "prawilnych" recenzji naczytacie się jeszcze sporo (jestem tego pewna), ta więc może być punktowa.

wtorek, 25 września 2018

"Granat poproszę" Olga Rudnicka

Och, wiem, pamiętałam, że poprzednia książka tej autorki średnio mi się podobała. Dałam drugą szansę. Okazało się, że gdy autorka trzyma się z daleka od bandziorów i nie próbuje ich opisywać, wychodzą jej całkiem fajne książki do czytania w niedzielne popołudnie.

Pomysł jest co prawda bardzo  banalny, mam wrażenie, że co trzecia obyczajówka na tym bazuje. Mamy małżeństwo w wieku 40+, mężowi odbija na punkcie dwa razy młodszej dzierlatki i porzuca żonę. Emilia początkowo zszokowana więdnie i brzydnie, ale potem odbija się od dna rozpaczy i bierze życie za bary, dokopując wiarołomcy i odnosząc spektakularny sukces.

piątek, 15 czerwca 2018

"Jaronizmy" Paweł Jaroński


Odkryłam Jarońskiego. No, nie teraz, rok temu, ale spieszę wam o tym donieść, bo może jeszcze nie znacie Jarońskiego i dzięki mnie go odkryjecie. Jaroński stał sobie za ladą na małych stoisku na Międzynarodowym Festiwalu Komiksów i Gier w Łodzi, wyglądał normalnie i wcale nie zwracał na siebie uwagi, jednakowoż obok niego, za nim i przed nim widać było jakieś obrazki.

wtorek, 20 lutego 2018

"Dziennik Edwarda Chomika 1990-1990" Miriam Elia, Ezram Elia

"Dziennik Edwarda Chomika" to mniej książka, a bardziej żarcik, co widać od razu w tytule, gdy spojrzymy na daty. Nie jest to wielka książka, nie naczytamy się - ale za to uśmiechniemy się przy czytaniu nie raz i nie dwa. Na głos też się pośmiejemy, gwarantuję. Jeden z moich biblionetkowych kolegów to właściwie prześmiał ją całą na jednym ze spotkań.

czwartek, 27 lipca 2017

"Dwanaście prac Asteriksa" René Goscinny, Albert Uderzo


Kto nie zna filmu animowanego "Dwanaście prac Asteriksa", ręka w górę! Rozglądam się, nie widzę, nie widzę... dobrze. 

"Dwanaście prac Asteriksa", które leży przede mną, to nie komiks. O dziwo, to książka, która wzięła się z... filmu. Najpierw powstał scenariusz do filmu, ilustrowany rysunkami Uderzo. Film wszedł na ekrany w 1979 roku i podbił serca widzów. 

poniedziałek, 27 lutego 2017

"Ostatnia arystokratka" Evžen Boček


"Nazywam się Maria Kostka z Kostki" - tak zaczyna się ta powieść, zupełnie zwyczajnie, prawda?
Tak zwyczajne jest tylko pierwsze zdanie, pozostałe natomiast są zapisem wydarzeń kompletnie odjechanych i nieprawdopodobnych. 

"Ostatnia arystokratka" ujęta jest w formę pamiętnika prowadzonego przez nastoletnią Marię - Amerykankę z wychowania, Czesckę z pochodzenia. Dziennik rozpoczyna się opisem wydarzeń dziejących się w rodzinie Kostków od momentu, gdy przygotowują się do podróży do Czech. Ojciec Marii to arystokrata, który właśnie odzyskał rodowy zamek i postanawia przenieść się z rodziną na dziedziczne włości na stałe. Nie jestem pewna, czy to roztropna decyzja, ale jedno muszę przyznać: ta przeprowadzka zmieni w życiu rodziny Kostków WSZYSTKO. 

wtorek, 5 stycznia 2016

"Na drugie Stanisław. Nowa księga imion" Jerzy Bralczyk, Michał Ogórek



Bralczyk i  Ogórek. Przesympatyczny duet, prawda? Jeden językoznawca, drugi satyryk i felietonista popełnili razem książkę  o imionach. Nie, to nie jest spis polskich imion ani też księga, gdzie analizowane jest ich pochodzenie.

To luźna, błyskotliwa, skrząca się dowcipem i erudycją rozmowa tych dwóch panów na temat imion i osób, które te imiona noszą. Doprawdy, aż się za głowę można złapać, ileż to postaci przewija się przez książkę! Aż trudno zliczyć: autorzy, aktorzy, królowie, politycy, piosenkarze, postacie z literatury, prezydenci...

czwartek, 2 kwietnia 2015

"Rycerz bezkonny" Romuald Pawlak


Na dzień dobry przyznam się, dlaczego po to sięgnęłam i przeczytałam. Dziwne nieco pobudki, ale pocieszam się, że zapewne bywają jeszcze dziwniejsze. Otóż pana Romualda poznałam na Targach Książki w Katowicach, hm, poznałam to za dużo powiedziane, przyszedł na nasze blogerskie panele dyskusyjne, zapytałam koleżanki, kto zacz, bo na blogera średnio wyglądał - i dowiedziałam się, że to pan Pawlak, pisarz. Wielką miałam ochotę na pogawędkę, ale nie miałam śmiałości zagadać, bo nie znałam ani jednej jego książki! Teraz już znam i nie będzie mi głupio podejść, gdy los znów nas rzuci na jakąś książkową imprezę.

Romuald Pawlak pisze powieści fantastyczne, obyczajowe oraz książki dla dzieci. Z tego wszystkiego wybrałam fantastykę. "Rycerz bezkonny" to historia Fillegana z Wake, rycerza bardzo bardzo podupadłego. Rodową siedzibę przejął kupiec za długi (za to rycerz zionie nienawiścią do całego stanu kupieckiego), toteż Fillegan tuła się po świecie, zarabiając na życie czym popadnie.
Ale to właśnie kupcy mają pieniądze w tym świecie (typowo średniowiecznym) i żeby przeżyć, nie można gardzić ich pieniędzmi. Trafia się rycerzowi taki jeden kupiec, który za uratowanie narzeczonej gotów jest zapłacić każde pieniądze, a do tego gratisowo dorzuca parę magicznych ksiąg.

I wtedy się zaczyna. Fillegan bierze się za magię i jak każdemu samoukowi, wychodzi mu różnie. Bardzo różnie. Czasem bardzo śmiesznie, a czasem tylko zabawnie.

"Rycerz bezkonny" to powieść z gatunku humorystycznego fantasy. Bardzo dobrze się bawiłam przy czytaniu, choć na początku nie mogłam się opędzić od skojarzenia z "Ariwaldem z Wybrzeża" Piekary. Potem skojarzenie mi znikło, bo powieściowy świat wciąga bez reszty. Naprawdę dobra rozrywka, Fillegan da się lubić, a przygody jego oraz jego kompanii są różnorakie i wyborne.

Panie Romualdzie, nawet mam już gotowe pytanie do pana na kolejne TK: czy tytuł powieści ma coś wspólnego z "Rycerzem nieistniejącym" Italo Calvino?

Dziękuję za ebooka wydawnictwu RW2010.
Autor na naszym panelu, foto moje


"Rycerz bezkonny" Romuald Pawlak, Oficyna Wydawnicza RW2010, 2012.
Rycerz bezkonny [Romuald Pawlak]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

wtorek, 27 maja 2014

"Mały słownik wyrazów kocich i kociojęzycznych" Przemysław Wechterowicz, Marta Ludwiszewska


Znam kilka wybitnie "zakoconych" osób, takich, co to nie tylko mają kota (bądź kilka) w domu, ale zbierają kocie zakładki, poduchy, broszki, kolczyki, bluzki i przyciski do papieru. Do tego wspierają różnorakie fundacje, schroniska oraz służą domem tymczasowym dla futrzaka w razie potrzeby.


Ten słownik jest właśnie dla nich (no dobra, dobra, też mam kota w domu i kolczyki z kotami, więc dla mnie też), bo trzeba mieć w pewien sposób przeprogramowany mózg. Taki mózg ma człowiek wtedy, gdy spogląda w kubek świeżo zaparzonej herbaty, nie znajduje kociego włosa i czuje się nieswojo. Z takim nastawieniem można się już brać za czytanie słownika.

Wiadomo, co to jest KOTURN, prawda? Dla wszystkich, ale nie dla zakoconego. Bo to cmentarz dla kotów. Proste!
A KOTLINA jest sporym dołkiem w krajobrazie, to fakt, ale tylko dla zwykłych ludzi. Zakocony człowiek czyta, że to:
"Głęboka depresja spowodowana brakiem kociej sierści na twarzy, między zębami, w jelitach cienkim i grubym, żołądku, na ubraniu, pościeli oraz talerzu".*
Ha! No właśnie o tym pisałam.

Podziwiam wyobraźnię autora, niektóre hasła wspinają się na wyżyny abstrakcji. Tym większa frajda z rozszyfrowania takiego kociojęzycznego wyrazu. Niektóre hasła pozostały dla mnie nierozszyfrowane. Pewnie tak miało być. No bo kto by tam zrozumiał kota?

Do każdego hasła w słowniku dopasowana jest ilustracja, czasem równie zakręcona i niejednoznaczna jak omawiane słowo. Nie do końca podoba mi się ta kreska, wiadomo, rzecz gustu. Ciekawa jest za to struktura tła.

Niszowa książka? Zważywszy na ilość filmików z kociakami krążących po internecie, to chyba jednak nie. Świetny prezent dla kota, świetny prezent dla zakoconego. Mnie się podobało (oprócz ilustracji).


Bardzo dziękuję wydawnictwu Media Rodzina za książkę! Wydajecie ciekawe, niebanalne pozycje.
A znacie bloga autora? Powyższa ilustracja pochodzi właśnie stamtąd - http://wechterowicz.blogspot.com/. Zaglądajcie!


* - "Mały słownik wyrazów kocich i kociojęzycznych" Przemysław Wechterowicz, ilustracje Marta Ludwiszewska, Media Rodzina, Poznań 2014, s. 26.

czwartek, 5 maja 2011

"Jak niczego nie rozpętałem" Harosław Jaszek


Książka z akcji "Włóczykijka" trafiła do mnie w bardzo miłych okolicznościach, o czym już pisałam. Najpierw książkę przeczytał mój mąż, zapewne skuszony sympatyczną karykaturą na okładce. Kiedy już skończył, mogłam wziąć się do czytania.

Przeczytałam książę jednym tchem. Historia żołnierza wysłanego na misję na wzgórza Golan wchłania się niemalże przez skórę. O, przepraszam, zaraz tam wysłanego - sam chciał pojechać, jako tłumacz. To, że o mały włos zamiast niego nie pojechał zupełnie inny człowiek, to już daje nam przedsmak tego, o czym będzie ta książka.
Mąż mi powiedział:
"To są wspomnienia z wojska, troszkę dziwne, ale to pewnie dlatego, że wojsko jeszcze ludowe. Absurdy są tam czasem takie, że Paragraf 22 wymięka."


Owszem, są absurdy, cała ta misja zdawała mi się jednym wielkim absurdem. Nie widziałam celu i sensu, w utrzymywaniu wojsk na tych wzgórzach, w świetle tego, co przeczytałam w książce. Ci żołnierze nie robili tam niczego sensownego - a może sens umknął moim cywilnym oczom?
Żołnierze nic, tylko siedzą w kantynach, robią interesy, piją i nudzą się. Nieliczne akcje wojskowe są... nieliczne. I mało ważne. Ciekawe i ważne (dla żołnierzy) są: kursy walut, terminy, w których zmienia się obsada misji wojskowych, chodliwe towary i inne możliwości dorobienia sobie do żołdu; ot, całkiem jak u Franka Dolasa ww filmie "Jak rozpętałem drugą wojnę światową".

Podczas czytania tej książki miałam wrażenie, że już gdzieś kiedyś coś podobnego czytałam, nie nie, nie chodzi o "Paragraf 22", choć klimat niewątpliwie tamtejszy. Pogrzebałam w pamięci i znalazłam: "Po prostu żołnierz" Jasona Hartley'a. Podobna tematyka, podobny narrator, podobne z grubsza miejsce akcji. Na szczęście książkę Harosława Jaszka czyta się nieporównanie lepiej - znać, że napisała to osoba obyta literacko z językiem polskim, inteligentna i po prostu miła.

Jako ciekawostkę dodam jeszcze, iż "Jak niczego nie rozpętałem" jest polecane premierowi! W Metrze nr 2071 z 20 kwietnia 2011 zauważyłam artykuł, który zachęca internautów do nadsyłania propozycji książkowych do biblioteczki Donalda Tuska. Akcja to "Poleć książkę premierowi!". Książka Jaszka znalazła się w spisie propozycji, bo "bawi i uczy, co się może ukrywać za pięknie udekorowaną fasadą".

piątek, 2 lipca 2010

"Jak żyć z wyrachowanym kotem" Eric Gurney

W obiegowej opinii istnieje wiele czy to przesądów, czy to mitów, czy to w końcu prawd dotyczących kotów. W tej książeczce mamy je wszystkie je zebrane, przystępnie przedstawione, do tego dowcipnie okraszone rysuneczkami. Co do klimatu przestawianych nam informacji, to przybliży nam go cytat “Najnowsze badania wykazały, że na każde 250 osób przypada216 miłośników kotów, 54 wrogów, a reszta w tym roku nie głosowała. Wyniki te uświadamiają nam, dlaczego nie można traktować badań zbyt poważnie” * - i już wiemy, czego się spodziewać. Czyli: że nie da się wepchnąć kotu słynnej tabletki, jeśli kot nie chce jej zjeść, to nie zje i już. Poza tym jeśli wywija piruety po ścianach i sufitach, by uniknąć tejże tabletki, to jest tak zdrowy, że nie potrzebuje lekarstw.
Zebrane kocie dziwactwa i zwyczajne obyczaje nie służą w tej książce temu, by się z kotem jakoś dogadać, polepszyć wzajemne stosunki, wytresować kota czy coś takiego. Skądże! Czytamy poglądowo, żeby się dowiedzieć. I to wszystko. Kota przyjmuje się z całym dobrodziejstwem inwentarza, na dobre i na złe. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że trafi nam się mało wyrachowany egzemplarz :)

---
* - Eric Gurney “Jak żyć z wyrachowanym kotem”, tłum. Anna Derwojedowa, Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe, Warszawa 1990, s. 89

sobota, 18 lipca 2009

"Kłania się PRL" Stefania Grodzieńska


Książkę kupiłam sobie właściwie przypadkiem. Wchodzę sobie do księgarni w poszukiwaniu czegoś innego, a tu niebieska książka, a na okładce traktorzystka z twarzą pani Stefanii. Co mi tam, mówię sobie, zajrzę. Zajrzałam - jeden felieton: cudo, uśmiałam się, drugi: to samo. Biorę, jasne, że biorę!
Nie pamiętam dokładnie czasów PRL (ach, pamięć już nie ta), ale klimat wszelkich niedorzeczności charakterystycznych dla tego okresu jest znakomicie oddany. Grodzieńska z humorem opisuje scenki ze sklepów, teatrów, biur i urzędów, wychwytując z talentem wszelkie absurdy życia codziennego. I jest śmiesznie, jest zabawnie... aż w końcu robi się gorzko. Dlaczego? Bo śmieję się z czegoś, co kiedyś było normą, to, co teraz wydaje się zabawne, było trudną codziennością, te wszelkie zakazy, nakazy, idiotyczne przepisy. A jak już się dojdzie do rodziału opisującego relacje "ona i on" - to już nawet kurzu nie ma co zdmuchiwać, bo wiele się pod tym względem nie zmieniło...
Oj, umie pani Grodzieńska trafić do czytelnika.