Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czyta:Leszek Teleszyński. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czyta:Leszek Teleszyński. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 października 2011

"Dom duchów" Isabel Allende (DOSKONAŁA książka!)


Recenzja "Domu duchów" powinna składać się z tylko jednego zdania, zapisanego wytłuszczoną czcionką:


TA KSIĄŻKA JEST ABSOLUTNIE DOSKONAŁA.


I koniec, kropka. Jeśli mi wierzycie, to sięgnijcie, w końcu dobrych książek jest całkiem sporo, ale doskonałych? Oj, nie tak wiele. Jeśli nie wierzycie, też sięgnijcie - żeby przeczytać i przekonać się czy mam rację czy nie.

O treści pisać nie będę, bo jest przebogata i musiałabym napisać chyba drugą książkę (i nikt by tego nie przeczytał, w internecie wolimy krótkie teksty). Może wystarczy, jak nadmienię, że to saga rodzinna osadzona w Chile, gdzie głową rodziny jest Esteban Trueba. A może nie on, tylko jego żona Klara? Losy chilijskiej rodziny opisane są drobiazgowo, szczegółowo i w z wielkim wdziękiem. Autorka o nikim z rodziny nie zapomina, pochylając się nad każdym z jednakową pieczołowitością. Nie zapomina też o tle powieści - Chile przełomu wieków, targane rewolucjami i burzami to żadne tam tło, tylko jeszcze jeden bohater książki.

I tyle napiszę, więcej nie, bo ta książka tak bardzo mi się podoba, bez absolutnie żadnego "dlaczego", że dałam jej szóstkę i mianuję kandydatką do najlepszej czytanej przeze mnie książki w tym roku. No, słuchanej, ale to to samo.
Składam też głęboki ukłon Darii Trafankowskiej - czytała to przepięknie.

P.S. Ach, przypomniałam sobie, że kiedyś gdzieś mignęły mi fragmenty filmu! Nie oglądałam całości, ale gdy słuchałam o uduchowionej Klarze, od razu widziałam przed oczami Meryl Streep w białym kapeluszu.

piątek, 5 sierpnia 2011

"O krok" Henning Mankell (okropności!)


Ten autor to naprawdę umie wymyślić okropności. Oto młodzi, szczęśliwi ludzie, bawiący się w plenerze, giną brutalnie zamordowani. Po czym morderca chowa ich w prowizorycznym grobie, a po upływie miesiąca wydobywa, lekko już nadpsutych i układa tak, jak byli ułożeni tuż po śmierci. Okropność!
Ten sam morderca morderca drobiazgowo planuje następną zbrodnię: oto świeżo poślubieni małżonkowie jadą na plażę zrobić ślubne zdjęcia. Tam giną, zastrzeleni, dwie godziny po złożeniu przysięgi małżeńskiej. Co za draństwo. A następnym celem ma być... ale nie uprzedzajmy faktów, jak mówi Wołoszański.

W tej powieści Mankell zaskoczyły mnie dwie sprawy - śmierć kogoś z najbliższego otoczenia Wallandera (trochę to smutne, gdy autor robi pewne czystki w szeregach wokół głównego bohatera dla podniesienia napięcia), oraz to, jak Wallander złapał przestępcę. Nie zdradzam za dużo, nie oszukujmy się, przecież on zawsze ich łapie, kwestią kluczową jest to, ile przestępca zdąży nabroić, zanim się go złapie.

Wallander w tym śledztwie naprawdę się napocił, tak jak i jego ekipa. Niekończące się narady, działania w terenie, badanie śladów, nieprzespane noce, gonitwa wciąż za nowymi wątkami w śledztwie. Każdy taki kryminał wywołuje we mnie wrażenie, jaką to trudną i niewdzięczną robotę ma policja kryminalna. I jacy są skuteczni. No, czasami nie udaje się od razu, ale jednak się udaje.

Z Wallanderem wszystko jest możliwe. To taka fajna, spokojna pewność, jeśli chodzi o książki Mankella.

O krok [Henning Mankell]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

sobota, 11 czerwca 2011

"Fałszywy trop" Henning Mankell (koszmar!)


Teleszyński ma znakomity głos. Czyta, ale słychać, jak siedzi w fotelu i przewraca kartki. Dla mnie ma to jakiś urok. Rozwija mi ten facet przed oczami kolejną opowieść o Kurcie Wallanderze, opowieść krwistą  i szokującą. Mocne uderzenie.

Zaczyna się od rozłupania kręgosłupa siekierą i zdjęcia skalpu. Zabitym jest starszy mężczyzna, były minister sprawiedliwości. Potem są kolejni, każdemu rozwalono siekierą łeb, a potem zdjęto skalp. Kurt Wallander wie, że ma do czynienia z seryjnym mordercą, psychopatą i szaleńcem - i jest mu z tego powodu bardzo źle. Boi się, wciąż się boi, że zadzwoni telefon z doniesieniem o kolejnym morderstwie.