Szybko, szybko, Agnes, napisz coś o tej książce, zanim całkiem zapomnisz, o co w niej chodziło. Bo przyznaj, że choć czytało ci się ją świetnie, jest tym, czym jest: kryminalnym thrillerem z ociupinką nieokreśloności. Po pewnym czasie się ją zapomina, choć tak trzymała za klapy podczas czytania.
Toteż dla potomności napiszę: na wyspę, do starego domu sprowadza się rodzina: mąż, żona, dwójka dzieci. Mąż nauczyciel w Sztokholmie związany nieco kontraktem, musi pobyć jeszcze trochę w stolicy. Żona bierze na siebie remont, odświeżenie i urządzenie domu. Sielsko anielsko. Nie, zaraz, jak na wyspie takiej jak Olandia może być anielsko, zwłaszcza gdy jest zimno lub wietrznie? Ale mniejsza z tym, ludzie tam mieszkają. Rodzina ma się na wyspie całkiem dobrze, w domu jest sporo do roboty, zbliżają się święta...
Przeskok. Po wyspie grasuje szajka złodziejaszków okradających domki letniskowe. Dwóch tępogłowych brutali i jeden nieco bystrzejszy z resztkami przyzwoitości.
Przeskok. Do domu spokojnej starości, gdzie mieszka Gerlof, przyjeżdża policjantka, na szczęście nie po to, by go aresztować, absolutnie nie. Przyjeżdża na rozmowy, bo ona i Gerlof są spokrewnieni, a ona chce poznać historię swojej rodziny, chce wiedzieć więcej o przeszłości i o swoich przodkach. Bardzo to chwalebne.
Przeskok. Policjantka ma romans ze swoim nauczycielem ze szkoły policyjnej, romans, który kończy się nie z jej inicjatywy; i który nieoczekiwanie ma ciąg dalszy
Jak można się spodziewać, te wszystkie wątki się połączą, doprowadzając do hucznego finału. Stop, jeszcze jednego wątku nie wymieniłam, wątku z przeszłości i osoby, która już nie żyje, ale wciąż potrafi nieźle namieszać w fabule. Do tego dorzucam jeszcze warstwę paranormalną, której jest na tyle malutko, że spokojnie można w nią nie uwierzyć, ale jest na tyle ładna, że nadaje powieści bardzo ładny koloryt.
"Nocna zamieć" to wyjątkowo silna wichura, podczas której zdarzyć się może wszystko. I zdarza się. Wichura, która zdarza się w Olandii zimą, ale nie każdego roku. Wichura niezwykła, silna, zacinająca śniegiem i lodem -podczas której lepiej nie wychodzić z domu. Takiej zamieci trzeba się bać.
Thriller to niesamowity, autor ma talent, żeby wgniatać czytelnika w oparcie kanapy. Bałam się i łapałam za głowę. A gdy książka się skończyła, odetchnęłam z ulgą. Ale żadnych imion bohaterów nie zapamiętałam, widać to powyżej, prawda? Tylko Gerlofa, ale to dlatego, że znałam go już wcześniej.
Macie zamiar to przeczytać? To poczekajcie na zimowy wieczór, kiedy za oknem będzie zacinać śniegiem, a wiatr będzie świszczał w szparach. Ha, lektura wtedy zmrozi wam trochę krew. A o to przecież chodzi podczas czytania kryminału, prawda?
"Nocna zamieć" Johan Theorin, tłumaczyła Bogumiła Ratajczak, Wydawnictwo Czarne, 2010.
![Nocna zamieć [Johan Theorin] - KLIKAJ I SłUCHAJ ONLINE](http://cyfroteka.pl/images/BRDa.png)