Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Magdalena Witkiewicz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Magdalena Witkiewicz. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 1 lutego 2018

"Czereśnie zawsze muszą być dwie" Magdalena Witkiewicz


Mam olbrzymi stosik pożyczonych książek, ale właśnie udało mi się go zmniejszyć o jedną pozycję, zabrałam bowiem na święta pożyczone "Czereśnie...".



O tej książce słyszałam już w 2014 roku, kiedy grupa Śląskich Blogerów Książkowych zorganizowała spotkanie autorskie z Magdaleną Witkiewicz w teatrze Roma w Zabrzu. Marta z naszej grupy prowadziła to spotkanie, a pisarka opowiadała o swoich planach. Mówiła także o książce "Czereśnie zawsze muszą być dwie", a mnie ten tytuł od razu się spodobał. Przed oczami stanęły mi dwie ogromne czereśnie na działce mojej mamy i od razu zrobiło mi się miło.

poniedziałek, 7 września 2015

"Ballada o ciotce Matyldzie" Magdalena Witkiewicz


Lato w pełni. To znaczy oczywiście, jak pisałam te słowa w notesie, bo teraz to pada, zimnem wieje, brr. Ale jak jeszcze było lato, to czemuż by nie sięgać po "Babie lato" Naszej Księgarni? Sięgnęłam po "Balladę o ciotce Matyldzie".

To historia Joanny, szczęśliwie zakochanej w mężu Piotrze i z radością (i niepokojem, ale to normalne) oczekującej narodzin ich pierwszego dziecka, Jasia.
To także historia ciotki Matyldy, bardzo z Joanną związanej, osoby ciepłej, mądrej i dobrej. Niestety, my, czytelnicy, nie mogliśmy się nacieszyć ciotką zbyt długo. Zmarło się jej w tym samym momencie, kiedy Joanna rodziła Jasia (właściwie małą Matyldę). Na szczęście sporo o ciotce można się dowiedzieć z listów, jakie Joanna pisała do ciotki. Do tego troszkę wspomnień...

Jednak to Joanka jest ważniejsza. Ona została sama z dzieckiem, bo mąż wolał badać skały na Spitsbergenie. Musiała dać sobie radę z małą Matyldą, ze znalezieniem pracy, przyjaciół, radości z życia.

 Ładnie to wszystko autorka opisała. W "Opowieści niewiernej" miałam zastrzeżenia, że didaskaliów brak - a tu jest wszystko jak należy, postacie rzetelnie osadzone w powieści, znam ich pochodzenie i upodobania, wiem, jak wyglądają i gdzie pracują. To lubię.

Podobało mi się bardzo jedno z powiedzeń ciotki Matyldy:
"- Joanko, metoda "po trupach do celu" nie popłaca. Bo w końcu możesz sama zostać z tymi trupami, po których deptałaś. A to niezbyt przyjemne... Wszystko da się załatwić inaczej". *
Jakie mądre słowa.

P.S. Po mnie książkę przeczytała moja siostra. Orzekła, że znakomicie ją odpręża.

---
* "Ballada o ciotce Matyldzie" Magdalena Witkiewicz, Nasza Księgarnia, Warszawa, 2013, s. 100
Ballada o ciotce Matyldzie [Magdalena Witkiewicz]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

środa, 4 lutego 2015

Kulturalny wtorek - działo się działo (Kocham książki, Magdalena Witkiewicz)

Wtorek - potworek, jak to mówią. A właśnie, że nie potworek!

Rano zabrałam dzieci do antykwariatu Janka na czytanie:

Miało być czytanie i kolorowanie, ale że na wstępie Krzyś wypatrzył stos gier i oko mu zabłysło - zaczęliśmy od gry w Monopoly.
Zasady gry Jan wyłożył tak przystępnie, że Krzysztof załapał bez problemu. Dodatkowo ćwiczyliśmy dodawanie na oczkach kostek oraz liczenie pieniędzy ;)
Zdjęcie autorstwa Janka
Potem czytanie. Krótki rekonesans po półkach i moje starsze dziecko wybrało książkę do czytania. Czyli "Słownik etymologiczny języka polskiego" Brucknera. Łał.
Zdjęcie autorstwa Janka





Marianka nie była zainteresowana grą ani czytaniem, wolała zwiedzać antykwariat, który ma mnóstwo zakamarków, zakątków, półek, lampek i oczywiście książek.



Dzieciom się podobało, mnie również, zwłaszcza że wyszłam stamtąd bogatsza o jedną książkę :) Dla zainteresowanych adres antykwariatu to:
"Kocham książki" Katowice, ul. Tadeusza Kościuszki 47
http://sklep.kochamksiazki.pl/


Wieczorem, już bez dzieci, udałam się na spotkanie z Magdaleną Witkiewicz. Rok temu grupa ŚBK organizowała  spotkanie autorskie właśnie z nią, toteż nie jechałam, żeby poznać, tylko żeby się przypomnieć,  podpisać książkę, pogadać.
Udało się znakomicie.
Zdjęcie autorstwa Marty Kurczyk
Samo spotkanie zdominowała najnowsza książka autorki, czyli "Pierwsza na liście", widać, że prowadząca spotkanie zapoznała się z nią dogłębnie - wypytała bowiem Magdalenę wszerz i wzdłuż. Ale nie zabrakło też innych tematów, na przykład planów wydawniczych. Będą nowe książki, będą!

Po oficjalnym spotkaniu w Matrasie można było podpisać książkę. Nową, starą, co kto miał. Można też było przyjrzeć się, jak autorkę zasypywano prezentami :) Nie ma to jak wierne czytelniczki i czytelnicy!

 I kawa! Powędrowaliśmy na kawę: grupa ŚBK i Magdalena. :) I wtedy można było pogadać już zupełnie swobodnie i luźno na wszystkie tematy, choć dominowały książkowe, a jakże.
Zdjęcie zrobiła Magda Zimna
Siedzieliśmy, dopóki obsługa nie zaczęła ustawiać krzeseł na stolikach wokół nas, dając delikatnie do zrozumienia, że zaraz zamykają (ale żadnego wypraszania, Boże broń). Fantastycznie było.
Dziękuję!

czwartek, 10 lipca 2014

"Zamek z piasku" Magdalena Witkiewicz - lepiej niż poprzednio

Z dziećmi to jest bardzo różnie. Pojawiają się na świecie całkiem nieoczekiwanie, czasem znów pozostają w sferze marzeń, choć się na nie czeka z utęsknieniem. Jak już są, dają w kość. Ale dają też mnóstwo radości.
Łatwo nie jest.

"Zamek z piasku" to potwierdza, że łatwo nie jest. Zwłaszcza gdy para stara się o dziecko, długo i bezskutecznie. Kolejne cykle, testy owulacyjne, mierzenie temperatury i zbliżenia według zegarka. Potem badania, które czasem wykryją jakiś problem i jest źle, albo też problemu żadnego nie widać i jest jeszcze gorzej. Gdzieś w tym wszystkim ginie więź między małżonkami - i wcale nie piszę teraz tylko o bohaterach książki, tylko o wielu parach, niektóre znam osobiście.
Więź się rozluźnia, a gdzieś tam z boku nagle wykwita, jak kwiatek na bagnie, pocieszyciel czy pocieszycielka, oferuje ucho chętne do słuchania, ramię do oparcia się i tak to leci... Smutne. Ale czy tak jest zawsze?...

Co do wrażeń podczas czytania: to jest tak, jakby ktoś opowiadał mi historię, jak to ona i on, jak to coś im nie wyszło i jak to się skończyło. Gawęda prosto do ucha, historia prosto z życia. Wciąż brak mi tu szerszego tła (jak w "Opowieści niewiernej"), pogłębionych charakterystyk postaci (oprócz dwóch czy trzech najgłówniejszych osób), ale teraz nie przeszkadza mi to aż tak bardzo. Książka świeci prawdą, czystą, żywą prawdą.  Do licha, pani Magda, przepraszam, Magda (przeszłyśmy na ty), umie znaleźć sedno.

Jedno mnie tylko zdegustowało - nagminne używanie słowa "ukuć" zamiast "ukłuć". To nie jest to samo, szanowna korekto! Nie spać tam!

Dzięki, Magdaleno, za pożyczenie książki!
Zamek z piasku [Magdalena Witkiewicz]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

"Zamek z piasku" Magdalena Witkiewicz, Wydawnictwo Filia, Poznań 2013.

środa, 28 maja 2014

"Lilka i spółka" Magdalena Witkiewicz - chcę być Lilką i znów mieć naście lat


Całkiem niedawno rozpływałam się w zachwytach nad "Wakacyjnym koncertem" Agnieszki Sikorskiej-Celejewskiej - "Lilka i spółka" to ta sama tematyka, czyli dzieci na wakacjach. Tu się rozpływać nie będę, a to dlatego, że autorka umieściła dzieci w środowisku bliżej mi nieznanym z dzieciństwa i żadne struny sentymentalne w duszy mi się nie rozdźwięczały.

Mogę za to całkiem szczerze powiedzieć, że strasznie, ale to strasznie chciałabym na takie wakacje jechać. Do domku w Jastarni, do miejsca, gdzie z jednej strony jest woda, a z drugiej... też woda! Do ciotki, która jest może i surowa, ale dba o dzieci i koty (no jasne, kolejna zakocona, patrz poprzednia notka). I do kotów. Jechać trzeba by koniecznie z rodzeństwem, co to jak trzej muszkieterowie skaczą za sobą w ogień. I jeszcze chciałabym mieć jakieś dziesięć, góra dwanaście lat - w takim wieku najlepiej rozwiązuje się zagadki kryminalne i tropi przestępczość zorganizowaną (nawet jeśli ta przestępczość jest mało szkodliwa społecznie). Chciałabym uczestniczyć w naradach produkcyjnych, tfu, wojennych, uruchamiać wyobraźnię, śledzić, dedukować i mieć mnóstwo frajdy.

Absolutnie nieważne jest to, że wątek podobnego rzekomego przestępstwa gdzieś już widziałam (pan Samochodzik?), bo tu potraktowany jest nieco inaczej.

Całość świetnie napisana, potoczyście, czytało mi się znakomicie. Krzysiu i Marianko, rośnijcie szybko, tak sobie myślę, że wam się spodoba.

Bardzo dziękuję Magdalenie Witkiewicz za książkę :)

O rany, zapomniałabym: ilustracje boskie! A fryzura ciotki Franki jako żywo przypomina loki Idy Borejko.

"Lilka i spółka" Magdalena Witkiewicz, ilustrowała Joanna Zagner-Kołat, Nasza Księgarnia, Warszawa 2013.
Lilka i spółka [Magdalena Witkiewicz]  - KLIKAJ I SłUCHAJ ONLINE

środa, 9 kwietnia 2014

ŚBK: Spotkanie autorskie z Magdaleną Witkiewicz


Jako że grupa Śląskich Blogerów Książkowych organizowała spotkanie z Magdaleną Witkiewicz, postarałam się, by i mnie na spotkaniu nie zabrakło. I bardzo dobrze, że byłam, bo bawiłam się świetnie, mimo że czytałam tylko jedną książkę autorki (i nie do końca trafiła w mój gust).

Bo nie o samych książkach było, tylko o wszystkim: o pisaniu, o kocie, o fotelu, dzieciach, rodzicach (mama pani Magdaleny była na widowni), sprzątaniu po stracie chomika, pomysłach na powieści, najnowszej książce, która jest SKOŃCZONA, książkach w ogólności, filmach, serialach, nowym biurku, odwykach od internetu, słodyczach... już wiadomo, o czym było? O wszystkim.


Magdalena Witkiewicz jest przesympatyczną osobą i potrafi zajmująco opowiadać o tym, co lubi, co ją zajmuje i co robi, publiczność dopisała i pilnie słuchała, prowadząca Marta Kurczyk spisała się na medal (coś potem bąkała, że ją trema żarła, nie widać), Jakub obficie obfotografował wydarzenie, Małgosia z księgarni Victoria dostarczyła stosy książek, jakby ktoś zapragnął nabyć, autografy ścieliły się gęsto.

Na koniec udało nam się zrobić zdjęcie blogerek obecnych na spotkaniu, o proszę:
 Magda, Magdalena Witkiewicz, Sardegna, Agnes (czyli ja), Ktrya, Aneczka.

Podobało mi się i chcę więcej! :)

sobota, 22 marca 2014

"Opowieść niewiernej" Magdalena Witkiewicz - jednowątkowa powieść


Nie sięgnęłabym, serio. To nie mój ulubiony gatunek literacki. Ale że grupa ŚBK organizuje spotkanie autorskie z Magdaleną Witkiewicz, pomyślałam, że dobrze byłoby iść na spotkanie po lekturze chociaż jednej książki.
"Opowieść niewiernej" jest powieścią dla kobiet, to po pierwsze, na pewno nieźle napisaną, to po drugie, a po trzecie, na pewno nie dla mnie.

Dlaczego dla kobiet? Bo to historia kobiety, z jej punktu widzenia, omawiająca jej życie, jej małżeństwo. jej wybory i brak wyborów.

Dlaczego nieźle napisana? Ponieważ wiarygodnie przedstawione są w niej rozterki głównej bohaterki.

Dlaczego nie dla mnie? Ych. No pewnie Marta, zdaje się, że wielbicielka pani Witkiewicz, mnie obrzuci groźnym wzrokiem - ale trudno. Otóż powieść jest bardzo... okrojona. Owszem, wątek  kobiety, która jest ciepłą kluchą i próbuje się z tej kluchowatości wydobyć, jest odmalowany rzetelnie i z dbałością o emocjonalne szczegóły. Brak jednak takiego bystrego, ostrego jak brzytwa spojrzenia, które zaobserwowałam u Antoniny Kozłowskiej. No i brak... jakby to określić... didaskaliów jakby. Szerszego wglądu w powieściowy świat. Problemów innych niż te te małżeńskie dramaty typu "mąż mnie nie kocha, co mam robić". Och, główna bohaterka nawet nie dała się poznać z innej niż małżeńska strony! Nie wiem, co robi, jakie są jej pasje, zainteresowania...

Bardzo jednowątkowa powieść i chociaż dotyka istotnego problemu, nie przekonała mnie do siebie. Zobaczymy, jak będzie z następną książką tej autorki.

"Opowieść niewiernej" Magdalena Witkiewicz, Świat Książki, Warszawa 2012.

Opowieść niewiernej [Magdalena Witkiewicz]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

No tak, zapomniałabym - zapraszam na spotkanie!
Link do wydarzenia na facebooku - Spotkanie z Magdaleną Witkiewicz.