Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Daniel Napp. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Daniel Napp. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 września 2015

„Pan Brumm obchodzi urodziny” Daniel Napp




Będzie nader krótko, bo tak naprawdę, jak lubię pana Brumma, tak tego odcinka jego przygód nie lubię. Mało humoru, mało żarcików rysunkowych, wszystkiego mało. Tyle dobrego, że końcówka znakomita, bo atrakcjami urodzinowymi u pana Brumma są bardzo pożyteczne rzeczy. Ale dydaktyczny pan Brumm stracił urok misia, który ma odjechane pomysły i niezwykłą wyobraźnię.

Kupiliśmy, bo nam brakowało do kompletu. Dobrze, że na koniec, bo by nam zapał sklęsł do kompletowania serii.A tak to mamy komplecik - z czego najczęściej czytamy tom o lokomotywie. 

„Pan Brumm obchodzi urodziny” Daniel Napp, tłumaczyła Elżbieta Zarych, Bona, Kraków ni2014.

piątek, 14 marca 2014

"Pan Brumm tego nie rozumie" Daniel Napp - bo nie ma obowiązku, żeby wszystko rozumieć


Jest sobota. Pan Brumm ogląda mecz. Typowy facet, kobieta by się krzątała, ścierała kurze, no nie wiem, kwiatki podlewała? A facet ogląda telewizję.

Nagle pstryk - i ekran gaśnie. Tego pan Brumm nie rozumie, a im bardziej angażuje się w rozwiązanie zagadki, tym gorzej. Udaje mu się wyrwać kabel ze ściany (nie róbcie tego w domu!), spaść z dachu (tego też nie róbcie), na szczęście wychodzi z trybu destrukcyjnego i przechodzi w wędrowniczy. Polnymi dróżkami dociera do bobrów naprawiających jakąś maszynerię.
Co prawda dalej nie rozumie, o co chodzi z maszynerią, ale jego niedźwiedzia siła zostaje odpowiednio wykorzystana, a w nagrodę telewizja znów działa! :)

Napp zakpił z edukacyjnych nurtów w literaturze dziecięcej, nic nie tłumaczy, nie objaśnia. Pokazuje świat oczyma dziecka i na tym poprzestaje. I dobrze, bo czy zawsze trzeba wszystko objaśniać czy dodawać morał?
Zobaczcie, jaka śliczna tapeta w tulipanki!

Uwaga: dobra wiadomość - są rysuneczki ukrywanki! Żabki w trawie, konewki pod domem i takie tam. Wytęż wzrok!

"Pan Brumm tego nie rozumie" Daniel Napp, przełożyła Elżbieta Zarych, Bona, Kraków 2011.

środa, 26 lutego 2014

"Pan Brumm idzie się kąpać" Daniel Napp - bez niespodziewanek niestety


Pan Brumm idzie się kąpać nad jezioro co poniedziałek (dla uporządkowania zaznaczam, że we wtorki jeździ pociągiem, w środy wybiera się na wycieczki, w soboty ogląda mecze, a co niedziela raczy się miodem; rozkładu zajęć w czwartki i piątki jeszcze nie znamy), chwała mu za to, sport i rekreacja warta jest  propagowania. Oczywiście, bierze też Kaszalota ze sobą, złotej rybce też należy się chwila relaksu.

Kaszalot kąpie się w swoim słoju. Wygląda to nieco dziwnie, ale wolnoć Dominiku w swoim słoiku, nieprawdaż?

Nieszczęściem w jeziorze pojawia się Wkurzacz, okropny stwór, który zagraża Kaszalotowi, ale przecież pan Brumm nie zostawi przyjaciela na pożarcie!


Fotka powyżej ze strony wydawnictwa

Historia jak zwykle cudnie nonsensowna, ale ze smutkiem odkryłam, że w tej książce nie ma rysuneczków niespodziewanek, które tak z Krzysiem u Nappa lubimy oglądać i wyszukiwać. Odwrotnie, wyszukiwać i oglądać.

"Pan Brumm idzie się kąpać" Daniel Napp, przełożyła Elżbiera Zarych, Wydawnictwo Bona, Kraków 2011.

czwartek, 14 listopada 2013

"Pan Brumm wybiera się na wycieczkę" Daniel Napp - wyciągamy plecaki, choć za oknem listopad!


Pan Brumm (razem z Borsukiem i Kaszalotem) to jeden z tych miłych i sympatycznych bohaterów książkowych drenujących rodzicielską kieszeń. No bo jak u dziecięcia "zaskoczy" (a przecież nie zawsze zaskakuje), to się dokupuje i dokupuje...

Historyjka, jak to u pana Brumma, nieskomplikowana: wybiera się z przyjaciółmi na wycieczkę, która się troszkę przedłuża i biwak w terenie jest konieczny. Tylko że zawartość plecaków spakowanych przez pana Brumma nieco odbiega od biwakowych standardów... Ale to przecież pestka, Brumm, Kaszalot i Borsuk dadzą sobie doskonale radę, a na dodatek pomogą Ryjkowi w poszukiwaniu zaginionej owieczki.

Niedźwiedź sympatyczny jak zawsze. Ja jak zawsze szukam drobiazgów ukrytych na stronach, tych malutkich, dowcipnych rysuneczków, które są pochowane tu i tam - uwielbiam je!

Krzyś natomiast szczególnymi względami obdarzył wykleję okładki. Z przodu są narysowane różnorakie przedmioty (np latarka, kosz na śmieci, kurtka przeciwdeszczowa, znak drogowy), z których trzeba wybrać te, które przydadzą się na wycieczce. Z tyłu natomiast zostawiono tylko te prawidłowe. Świetna zabawa! Tylko mam wątpliwości co do kaloszy, bo skoro kurtka przeciwdeszczowa, to czemu nie kalosze?



Tak czy siak, zabawa przednia. Polecamy mocno. Przy następnym czytaniu wyciągam plecak i będziemy kompletować własny ekwipunek.

"Pan Brumm wybiera się na wycieczkę" Daniel Napp, tłum. Elżbieta Zarych, wydawnictwo Bona, 2012.

wtorek, 16 kwietnia 2013

"Pan Brumm utknął na dobre" Daniel Napp - całkiem utknął, naprawdę


Pan Brumm to jest naprawdę gość, jak coś robi, to całym sobą. Bo nie dość, że głowa mu uwięzła w słoju Kaszalota (razem z wodą i Kaszalotem), łapa w garnku do mleka, noga w konewce, to jeszcze cały jego tył utknął w koszu na pranie.
Słowem, pan Brumm jest utknięty całościowo i globalnie.

Na szczęście, z każdej sytuacji można się wyplątać. Uff. To nie jest ulubiony pan Brumm mojego synka (wciąż króluje pociąg), ale to jest pan Brumm. To wystarczy, żeby rekomendować. Bierzcie i czytajcie dzieciom! I wyszukujcie malutkie milutkie zaskakujące szczególiki narysowane przez autora!



"Pan Brumm utknął na dobre" Daniel Napp, tłum. Elżbieta Zarych, wydawnictwo Bona, 2011.

poniedziałek, 15 października 2012

"Pan Brumm jedzie pociągiem" Daniel Napp - i chwała niebiosom, że już przestał jechać, bo nie bardzo mu to wychodzi


Kupiłam na Targach Książki w Katowicach, bo jednego pana Brumma już mieliśmy i się sprawdził. Poza tym Krzyś ma fazę na ciuchcie, więc się wpasowałam w fazę. Znakomicie się wpasowałam, bo od Targów jest to jedna z najczęściej wybieranych książeczek do czytania przed snem.

Pan Brumm odpala starą lokomotywę i jedzie w nieznane, wioząc przerażonego Kaszalota prosto w objęcia zagłady. Nie bójcie się jednak, drogie dzieci, nie z takich opałów niedźwiedź już wychodził, więc i z niesforną lokomotywą sobie poradzi. Tyle że są pewne straty. No cóż, straty muszą być.

Nie wiem, czym pan Brumm urzeka mojego trzylatka, bo dziecię mam jeszcze mało komunikatywne i mi nie odpowiada na pytanie "dlaczego", ale urzeka. Chyba że chodzi o samą lokomotywę, hmm.

Mnie urzekają drobiazgi. "Chooo-inka" - w wykonaniu pana Brumma (w oryginale "Tonnerwetter"). Zegarek na "przegubie" leśnej choinki. Grzybek muchomor obok grzybków - przycisków na konsolecie lokomotywy. I inne takie. Miodzio.

Obrazki można sobie pooglądać na stronie autora, zachęcam!


"Pan Brumm jedzie pociągiem" Daniel Napp, tłum. Elżbieta Zarych, Bona 2012.