Pan Brumm (razem z Borsukiem i Kaszalotem) to jeden z tych miłych i sympatycznych bohaterów książkowych drenujących rodzicielską kieszeń. No bo jak u dziecięcia "zaskoczy" (a przecież nie zawsze zaskakuje), to się dokupuje i dokupuje...
Historyjka, jak to u pana Brumma, nieskomplikowana: wybiera się z przyjaciółmi na wycieczkę, która się troszkę przedłuża i biwak w terenie jest konieczny. Tylko że zawartość plecaków spakowanych przez pana Brumma nieco odbiega od biwakowych standardów... Ale to przecież pestka, Brumm, Kaszalot i Borsuk dadzą sobie doskonale radę, a na dodatek pomogą Ryjkowi w poszukiwaniu zaginionej owieczki.
Niedźwiedź sympatyczny jak zawsze. Ja jak zawsze szukam drobiazgów ukrytych na stronach, tych malutkich, dowcipnych rysuneczków, które są pochowane tu i tam - uwielbiam je!
Krzyś natomiast szczególnymi względami obdarzył wykleję okładki. Z przodu są narysowane różnorakie przedmioty (np latarka, kosz na śmieci, kurtka przeciwdeszczowa, znak drogowy), z których trzeba wybrać te, które przydadzą się na wycieczce. Z tyłu natomiast zostawiono tylko te prawidłowe. Świetna zabawa! Tylko mam wątpliwości co do kaloszy, bo skoro kurtka przeciwdeszczowa, to czemu nie kalosze?
Tak czy siak, zabawa przednia. Polecamy mocno. Przy następnym czytaniu wyciągam plecak i będziemy kompletować własny ekwipunek.
"Pan Brumm wybiera się na wycieczkę" Daniel Napp, tłum. Elżbieta Zarych, wydawnictwo Bona, 2012.