Chaos mam w myślach, gdy widzę ten tytuł, toteż będzie w punktach celem uporządkowania chaosu.
1. "Życie - instrukcja obsługi" Pereca uchodzi za książkę kultową. Do tego to nie tylko literatura, lecz i liberatura, albowiem nie samą treścią człowiek żyje, ale i formą też. Amen.
2. Autor bierze na tapetę paryską kamienicę i leci równo po mieszkaniach ruchem konika szachowego (chyba, nie sprawdzałam) po kolei je opisując. Drobiazgowo, bardzo dokładnie, nie pomijając niczego. Podobnie czyni z lokatorami, od deski do deski.
3. Podobno ważna jest długość rodziałów, ilość stron, zaszyte w książce proporcje czy też wzory matematyczne, cuda niewidy, nie wiem, ratunku, książka jest do czytania, a nie do mierzenia.
4. Przeczytałam dwieście stron z blisko siedmiuset i stwierdzam, że to jest nudne, po prostu nudne. Nie mam zamiaru czytać dalej i książkę oddałam. Jazda z mikroskopem po mieszkaniach nie zastąpi akcji.
5. Ocena: no właśnie nie wiem. Skoro książka nie potrafiła mnie zachęcić do przeczytania jej w całości, to jest po prostu beznadziejna. Czyli: 1/6.