Nie przeczytałam tej książki. Pochłonęłam ją. Wpatrywałam się w zdjęcia (mnóstwo, cała masa przepięknych zdjęć), połykałam tekst pisany przez syna Audrey, chłonęłam klimat, wczytywałam się w słowa pełne niewyobrażalnej czułości i miłości do matki.
Jaki wizerunek Audrey wyłania się z tej książki?
Wizerunek kobiety smutnej i szczęśliwej, wspaniałej aktorki, ikony stylu. Kobiety cierpiącej z powodu braku ojca. Kobiety uwielbiającej swoich dwóch synów. Kobiety o wielkim sercu, która poświęciła sporą część samej siebie, aby pomóc głodującym i cierpiącym dzieciom na świecie.

P.S. A to Audrey z Seanem :)