Kolejna recenzja wyzwaniowa (wiecie, bo my się wyzywamy na pojedynki). Tym razem padło na Szekspira, czytanie to pikuś, wiecie, ale co napisać o książce autora, którego dzieła świat już przemielił wzdłuż i wszerz? No nic, spróbuję.
"Wieczór Trzech Króli" to typowa komedia pomyłek, oparta na przebierankach, czasowej zmianie płci oraz dozgonnej miłości trwającej pięć aktów.
Przybliżam:
Książę kocha Oliwię, ale ona go nie chce.Oliwia chce Violę (nie, Oliwia nie jest lesbijką, Viola po prostu przebiera się za chłopca).
Viola nie chce Oliwii (też nie jest lesbijką), chce za to Księcia.
Książę nie chce Violi (nic dziwnego, przecież nie jest gejem).
Oliwię chce jeszcze pan Andrzejek (taki birbancik) oraz Malvolio (sługa Oliwii), żaden z nich nie jest gejem.
Całą sytuację ratuje pojawienie się brata bliźniaka Violi, Sebastiana.
Uwaga, teraz na scenę wkracza tragiczna postać!
Wraz z pojawieniem się Sebastiana pojawia się też Antonio, kapitan, który go niegdyś wyratował z morskiej toni. Antonio to postać tragiczna, choć przecież "Wieczór..." to komedia. Antonio jest tajemniczy, brawurowy, wybuchowy i uczuciowy. Tylko że te uczucia lokuje... o nieba! W Sebastianie?Najpierw spędził z nim trzy miesiące:
"ANTONIO: [...] poprzednie trzy miesiące spędził
Bez chwili przerwy w moim towarzystwie".[1]
A gdy Sebastian postanawia się oderwać od Antonia, ten błyskawicznie wyrusza w ślad za nim:
"ANTONIO: Coś mi kazało ruszyć w ślad za tobą,
Kłując mnie niczym wyostrzona stal:
Nie tylko chęć ujrzenia ciebie (chociaż
W tym celu ruszyłbym i w dalszą podróż)."[2]
Pilnuje chłopaka, daje mu kasę na przyjemności:
"SEBASTIAN: A po co dajesz mi sakiewkę?
ANTONIO: Może
Wzrok twój przyciągnie jakiś ładny drobiazg,
A nie przypuszczam, żebyś miał w nadmiarze
Środków na takie wydatki".[3]
I co mam o nich myśleć? Ale już nie muszę gubić się w domysłach, Antonio przyznaje się bez żenady:
"ANTONIO: Kochałem go jak boga prawie,
Czciłem to wszystko w nim, co się zdawało,
Zapowiedziami najpiękniejszych zalet".[4]
Pojmany przez Księcia, ze smutkiem opowiada:
"ANTONIO: Ściągnął mnie tutaj swoją magią chłopak [...]
Któregom niegdyś uchronił od zguby [...]
Wracając życiu i przydając miłość
Bezbrzeżną i pełną oddania".[5]
Viola i Oliwia
Och, jak tragiczną postacią wydaje mi się teraz Antonio! Kocha Sebastiana, a ten co prawda żywiołowo wykrzykuje:
"SEBASTIAN: Antonio! Tutaj więc jesteś, mój drogi!
Jaką torturą była każda chwila,
Odkąd straciłem cię z oczu!"[6]
Ale jednocześnie tych chwil nie marnuje, błyskawicznie żeniąc się z Oliwią.
Biedny Antonio. Żal mi go. Ma prawo czuć się wykorzystany.
----
[1] "Komedie" William Shakespeare, przekład Stanisława Barańczaka, Wydawnictwo Znak, Kraków 2013, s.1036
[2] Tamże, s. 1003
[3] Tamże, s. 1104-1105
[4] Tamże, s. 1020
[5] Tamże, s. 1036
[6] Tamże, s. 1041
- w innym tłumaczeniu.
Tak. I taki stoi smutny i milczący, jak się wszyscy żenią i wychodzą za mąż...
OdpowiedzUsuńI padają sobie w objęcie. A on chyba wciąż w kajdankach...
UsuńAch Helena Bonham Carter! :)
OdpowiedzUsuńDawno temu oglądałam Wieczór Trzech Króli na deskach Teatru Współczesnego w Warszawie. Kowalewski - Michnikowski - Lipińska. Cudnie było :)
Helena, kogo by nie grała, jest przecudna.
UsuńO, jak zazdroszczę, nie widziałam jeszcze tej sztuki w żadnej formie oprócz literek.
No i w sumie to nie wiem czy Ci się podobało, czy tak sobie...
OdpowiedzUsuńMniej niż więcej.
UsuńTylko skąd ten tytuł?
OdpowiedzUsuńAni Kacpra, ani Melchiora, ani Baltazara. Ani jakiegokolwiek króla.
"Twelfth Night, or What You Will" tłum. "Wieczór trzech króli, lub co chcecie" - no to wybieramy sobie co chcemy.
Usuń