Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyzwania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyzwania. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 5 stycznia 2020
[Wyzwanie] Czytam powieści nagrodzone Zajdlem
Zew Zajdla Zewem Zajdla, owszem, trzeba będzie przeczytać w wakacje parę powieści i opowiadań, ale może warto, póki jeszcze nie ma nominacji, trochę się zatrzymać i obejrzeć za siebie? Sięgnąć po coś, co kiedyś nagrodzone było Zajdlem, sprawdzić, czy faktycznie takie dobre?
Zrobiłam poniżej małe zestawienie nagrodzonych powieści - od 1984 roku do dziś. Sprawdziłam, które z nich mam przeczytane i pogrubiłam (i zazieleniłam). Zostało piętnaście powieści do przeczytania.
czwartek, 19 marca 2015
"Wieczór Trzech Króli" William Szekspir - geje i lesbijki?
Kolejna recenzja wyzwaniowa (wiecie, bo my się wyzywamy na pojedynki). Tym razem padło na Szekspira, czytanie to pikuś, wiecie, ale co napisać o książce autora, którego dzieła świat już przemielił wzdłuż i wszerz? No nic, spróbuję.
"Wieczór Trzech Króli" to typowa komedia pomyłek, oparta na przebierankach, czasowej zmianie płci oraz dozgonnej miłości trwającej pięć aktów.
Przybliżam:
Książę kocha Oliwię, ale ona go nie chce.Oliwia chce Violę (nie, Oliwia nie jest lesbijką, Viola po prostu przebiera się za chłopca).
Viola nie chce Oliwii (też nie jest lesbijką), chce za to Księcia.
Książę nie chce Violi (nic dziwnego, przecież nie jest gejem).
Oliwię chce jeszcze pan Andrzejek (taki birbancik) oraz Malvolio (sługa Oliwii), żaden z nich nie jest gejem.
Całą sytuację ratuje pojawienie się brata bliźniaka Violi, Sebastiana.
sobota, 7 marca 2015
Wyzywam Cię na pojedynek... Kasiu!
czwartek, 26 lutego 2015
"Wołanie kukułki" Robert Galbraith
Kryminał jak się patrzy!
Nie wiem, po co to skrywanie się pod pseudonimem pani Rowling. Żeby nie skojarzono jej z Potterem wiecznie żywym? Przecież to żadna ujma, HP to świetny cykl - a kryminał z Cormoranem Strikiem to świetny kryminał i zapowiada się, że to będzie bardzo udany cykl (kolejne książki już są).
Samobójstwo czy morderstwo?
Akcja książki kręci się wokół śmierci Luli Landry, pięknej modelki. Wypadła z balkonu swojego mieszkania czy została wypchnięta? Policja i reszta społeczeństwa opowiada się za samobójstwem, ale w taką wersję wydarzeń nie wierzy brat Luli. Wynajmuje więc prywatnego detektywa, Strika, żeby ten porządnie przyjrzał się sprawie. Strike to czyni (och, za godziwą zapłatę, która ratuje go od śmierci głodowej) - a rezultaty śledztwa są zaiste zaskakujące. Sama bym na rozwiązanie zagadki nie wpadła."Wołanie kukułki" jest, zdaje się, klasycznym angielskim kryminałem, opartym na znanych schematach: rzekome samobójstwo, zatroskany krewny szukający sprawiedliwości, ponury i zgorzkniały prywatny detektyw, niezbyt widoczna angielska policja. Do tego wyjątkowo klasyczny monolog detektywa na koniec książki. Nic nowego! Co więc jest w nim takiego, że tak dobrze się to czyta?
Bohaterowie, akcja, tło, język.
Może to kwestia napisania głównych postaci? Detektyw Cormoran Strike i jego sekretarka, Robin Ellacott - wiem o nich bardzo dużo, znam charakter, rozumiem pobudki. Inne osoby, które poznawałam w trakcie czytania są tak wyraziste, że zapadają w pamięć (projektant! matka Luli! druga matka Luli!)A może sedno tkwi w mocnym zagęszczeniu akcji? Ofiara nie żyła w próżni, toteż i w fabule próżni nie ma. Detektyw szuka, dopytuje, zdobywa taki ogrom informacji, że czasem trudno to wszystko ze sobą połączyć. Tak jak w życiu - codzienność, bliskie i dalekie osoby, wydarzenia, to wszystko nas ciasno otacza.
Kolejna zaleta to Londyn. Przewspaniałe tło dla akcji. Autorka gęsto powplatała opisy wielu miejsc w Londynie, ale tak zgrabnie i nienachalnie, że miasto nie ma aspiracji do bycia jeszcze jednym głównym bohaterem.
Ostatnia rzecz to język, płynny i dopracowany. Ta książka czyta się sama, wystarczy tylko wziąć do ręki i otworzyć na pierwszej stronie.
Pochylę się jeszcze nad bohaterami. Robin jest u Strika tymczasowo, ale ten krótki czas wystarcza, by zdała sobie sprawę, że bardzo odpowiada jej posada u detektywa, lubi zdobywać informacje, wyciągać wnioski i ocierać się o tajemnice niedostępne zwykłym ludziom. Asystentka - ideał. Ciekawa jestem, czy stanie się jeszcze bardziej podobna do Delli Street niż jest w tej chwili.
Cormoran przypomina mi całą masę detektywów: Perry'ego Masona (bo wierzy w sprawiedliwość), Wallandera (bo też zgorzkniały i ze złamanym życiem osobistym), Philipa Marlowe'a i Lwa Archera (bo ci detektywi noir też mają twardą skórę i miękkie serca, a do tego nie boją się zapuszczać nocą w ciemne zaułki), Alana Granta (który na równi z tożsamością mordercy chce poznać tożsamość ofiary). Zdaje mi się, że jedyną wyróżniającą go cechą na tle całej tej plejady jest brak nogi.
Ok, przypomina wielu, ale tak naprawdę jest tym jednym, jedynym, niepowtarzalnym Cormoranem.
Wady?
W powieści znalazłam parę zgrzytów: jakieś (rzadkie) literówki oraz irytujące mnie spolszczenia "lancz", "skłot", "autsajderka". Wiem, że to poprawne, ale zgrzytało mi to. To jednak uwaga do tłumaczki, a nie do samej książki.Kolejny cykl, który się dobrze zaczyna i trzeba będzie szukać kolejnych części.
Czytało mi się ją świetnie, mimo przeszkód (łobuziaki te moje dzieciaki) i bardzo mi się spodobała. Cieszę się, że ją przeczytałam, dzięki wyzwaniu "Wyzywam Cię na pojedynek". Ale nie ma róży bez kolców. Teraz muszę zdobyć "Jedwabnika". Ech."Wołanie kukułki" Robert Galbraith tłuamczyła Anna Gralak, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław, 2013.
![Wołanie kukułki [Robert Galbraith, pseud. J. K. Rowling] - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE](http://cyfroteka.pl/images/BRD.png)
niedziela, 22 lutego 2015
Wyzywam Cię na pojedynek...
![]() |
Tło baneru pochodzi z tej strony. |
Magda wykombinowała ciekawe wyzwanie. Na czym polega, to pozwolę sobie skopiować z bloga mojej przeciwniczki:
"Polega na wyzwaniu wybranego (dowolnego) blogera do przeczytania jakiejś konkretnej książki, którą my także mamy nieczytaną na półce, ale... możemy osobę wyzwaną wyprzedzić i sami pierwsi przeczytamy tę książkę. Potwierdzeniem wypełnienia zadania jest publikacja recenzji danej książki na swoim blogu i zgłoszenie tego faktu osobie, która nas wyzywa. Szczegółowy regulamin, lista uczestników i tytułów zgłoszonych do ewentualnego "pojedynkowania się" na blogu pomysłodawczyni - TUTAJ".
W wyzwaniu udział brałam raz, jakieś pięć lat temu, po czym zarzuciłam przyłączanie się do kolejnych, bo moja lista lektur domagała się autonomii, własnego rządu i dostępu do morza. Nie miałam szans.
To wyzwanie jednak trafiło na podatny grunt. Wiecie, ile mam książek, które są moje, które zdobyłam z trudem, kupiłam, pobrałam, dostałam, bardzo chciałam, cieszyłam się, że je mam - i teraz leżą na półce i się kurzą?! Bo inne ważniejsze, bo pożyczone, bo z biblioteki, bo z wydawnictwa, bo to, bo tamto. Moja może poczekać - tak sobie zawsze mówię. To wyzwanie pozwala wyciągnąć zakurzone książki z półki.
Zapisałam się, zostałam wyzwana przez Aine, zaczęłam czytać "Wołanie kukułki" (po prawej widać okładkę), frajdę mam coraz większą, bo już widzę, że to ten typ kryminału, który lubię. Toteż chciałam wykorzystać moment, kiedy to dzieci bawiły się grzecznie klockami pod okiem męża i przeniosłam się cichaczem do sypialni, poczytać na leżąco.
Po pięciu minutach przyszło do mnie na łóżko starsze dziecko z dwoma garnkami. Garnki najpierw były rakietą, a potem służyły jako bębenki. Młodsze dziecko usłyszawszy bębnienie przybiegło pędem ściskając pod pachą dziecięcy tablecik, wlazło na łóżko, odpaliło melodyjne tablecikowe melodyjki i zaczęło tańczyć. Podskakując z upodobaniem na materacowych sprężynach. Leżąc podskakiwałam w rytm melodyjki, starałam się zignorować bębnienie i czytać dalej. Nawet mi się udawało, serio! Do czasu, gdy to młodsze postanowiło mnie poprzygniatać, siadając na nogach i brzuchu.
Przegram jak nic. ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)