Powinnam przestać się oszukiwać. Narzekam wciąż, że tam w Krakowie ciasno, że dojazd tragiczny, że tłumy, że brak tlenu i źle bardzo, ale przecież tak naprawdę wcale, WCALE mnie nie obchodzą te przeciwności.
Kocham atmosferę targową, ogrom autorów, masę znajomych blogerów, znajomych wydawców, pogawędki w kolejkach, to, że w razie potrzeby mam gdzie skryć torbę z nabytkami, żeby jej nie nosić, to, że widzę się z osobami, które lubię i którzy lubią to samo co ja.
Nauczyłam się przemykać w tłumie, omijać wielkie korki, czerpać przyjemność z kwadransa odpoczynku w kolejce po kawę. Wielką frajdę sprawia mi zamienienie choć kilku słów z autorami, niektórzy nawet mnie kojarzą. Fantastyczną sprawą jest obserwacja, jak powstają rysografy i autografy. Z zainteresowaniem oglądam czyjeś nabytki, i z chęcią pokazuję, co sama sobie kupiłam. Rozdaję prezenty i dostaję je.